Strefa dyskusji > Dyskusja o grach studia Piranha Bytes

wojna

<< < (2/2)

Bartek966:
Moim zdaniem gdyby nie było beziego wygrali by orkowie.
Moje za:
- Po długich atakach orków okresie głodu i braku wyposażenia nordmarczycy musieli by kapitulować.
- Gońcy leśni nie mają szans
- Buntownicy prowadząc wojnę partyzancką ( napadanie na konwoje, patrole itd.) nie mieli by ogromnych szans.
- Koczownicy przegrali by wojnę ze zjednoczonymi siłami orków i asasynów.
- Wszelkie powstania nie mają szans ( czy trudno jest pokonać kilku niewolników i ex paladynów?)
 No to by było na tyle. Może kiedyś orkowie podbiją ziemie asasynów? Tego nigdy się nie dowiemy.

Możliwe też że między orkami wybuchnie wojna domowa i zostaną pozrywane traktaty z asasynami co znacznie ułatwiło by walkę koczownikom i rojalistom.

Mój Werdykt: Orkowie

Krypto:
Niedługo napiszę opowiadanie o wojnie totalnej w tym okresie, a teraz oceńmy kto ma największą szanse wygrać bez pomocy Bezimiennego:

Buntownicy - Prowadząc taką partyzantkę mogą powoli kąsać orków i przeszkadzać w ich działaniach. Mały patrol, konwój z bronią czy żywnością lub niewolnikami... Przy zebraniu większej grupki rebeliantów z jednego obozu i może przy wsparciu Maga Ognia dość w krótkim czasie buntownicy mogli by bez problemu przeprowadzić wiele ataków w lasach i na drogach oraz rozpocząć budowę kolejnych obozów jak i zbrojenia tych co są. Zniszczenie ścieżek tam prowadzących, większe ukrywanie się dzięki roślinności mogło by zadecydować o tym czy zostali by odkryci. Ponad to po podbiciu konwojów i patroli mogli by zaopatrzyć niewolników w lepszą broń i powoli wprowadzać swoich ludzi do miast. Morderstwa najemników i orków po nocach oraz zwabianie ich poza bramy mogło by zadecydować czy podczas ostatecznego ataku wroga było by kilka setek czy ćwierć mniej.

Gońcy Leśni - Zapominacie iż w grze po prostu nie dano ogromnych ilości różnych grup. Oczywiście, gońców i tak mało zostało ale pomyślmy logicznie. Nikt nie zna lasów lepiej od nich, są mistrzami tropienia, polowań i kamuflażu. Przy wsparciu druidów którzy choćby pod postacią zwierzęcia mogli by też pełnić rolę zwiadowców, mogli by dzięki Adanosowi ułożyć się z buntownikami lub zapłacić bandytą (buntownicy też to mogą zrobić obiecując im duże łupy wojenne). Bez problemu zaczęli by kontrolować lasy i niektóre strategiczne szlaki w nich, a dzięki polowaniu zapewniali by sobie dość żywności oraz trofeów na sprzedaż w miastach i wioskach.

Nordmarczycy - Ucinamy kilka linek, wciągamy mostek z powrotem na naszą stronę, a oblegające klan grupy orków już nie mogą się do nas dostać. Budujemy palisadę, mamy na sobie wspaniałe zbroje, tarcze i oręż więc wytrzymalibyśmy i tak wiele ataków oraz ostrzał kuszników. Klan Młota mógłby równie dobrze wykuć świetny tunel z kopalni i zalać okolice lawą, Klan Wilka ma do pomocy właśnie wilki i Golemy niezastąpione podczas obrony czy też szarzy na obozy, a Klan Ognia otrzymałby wsparcie Magów Ognia. I czy orkowie tak dobrze znają tą krainę? Wielu Nordmarczyków przed śmiercią w bitwie powaliło by dziesiątki orków, a ich liczebność nie jest wale taka ogromna jak w np. Myrtanie. Poza tym i oni musza mieć żywność, wytrzymać mróz itd. a kto inny niż my jest w przetrwaniu tam lepszy?

Assasyni - Kolejny niewolnik do budowy umocnień u orków, a do naszych kieszeni złoto na lepsze wyszkolenie wojska czy kolejne udane inwestycję i handel. Mamy ogromne poparcie Beliara, dużą liczebność, ogromną ilość pieniędzy, wspaniałe wyposażenie w wojsku... Czego tu jeszcze chcieć? Najgorzej jest jednak z niewiedzą ilu koczowników zostało. Możemy ich tropić, zawalać jaskinię i zabijać Magów Wody, ale nigdy nie wiadomo czy pod miastem nie ma jakiejś grupki bezlitosnych wojowników. Dlatego też do obrony miast musimy pozostawić dość dużą ilość ludzi. Nawet jeśli magią i ostrzem niczego nie załatwimy zawsze mamy pełne skarbce.

Koczownicy - Ruszaj się, wielbłądzie! Zaraz ci Assasyni dogonią nasz patrol! Jak mamy wejść do jaskini na otwartym terenie kiedy patrzą nam na plecy? Musimy się ukryć w ruinach... Kolejny dzień bez większej ilości ludzi, przejętych miejsc strategicznych, dobrego uzbrojenia... Pozostaję układanie się z buntownikami czy w najgorszym przypadku bandytami i handel z nimi. Dobrze że mamy Magów Wody. Oni zawsze jakoś nas z tego wyratują o ile wróg nie postawi w gotowości armii.

Orkowie - Hej ho! Rąbać drewno by się szło! Hej ho, hej ho, hej ho! Do roboty by się szło! Rąbać drewno i dostawać złotych monet w żołdzie sto! Mamy ogromną armię, dobre uzbrojenie i najemników. Tylko w Varancie mamy mniejsze grupki badawcze, więc musimy utrzymywać dobre stosunki z tymi ludkami by nie ukradły naszych artefaktów. Gdyby nie pomoc ich Bogów, Buntownicy, Nordmarczycy i Koczownicy już by zniknęli z powierzchni ziemi! Ale czemu mają tych magów i dobrze ukryte kryjówki? Ehh... kolejny patrol nie wrócił.

None:
Gdyby Bezimienny nie przybył do Myrtany bądź nie zdążył na czas, Buntownicy na pewno zostaliby wybici przez orków. Gdyby orkowie dowiedzieli się np. o Reddock, było by po nich. Natomiast Gońcy Leśni na pewno by przegrali z tego względu że jest ich na prawdę mało. Gdyby połączyli swe siły z Buntownikami czy Bandytami, Gońcy mogliby wygrać. Jeżeli chodzi o Nordmarczyków to mogliby sobie spokojnie wytrzymać oraz wytrzymać parę ataków. Nordmarczyków jest dużo, fakt, ale orkowie są sprytniejsi. Assasyni, oni i orkowie spokojnie przejęli by całą Myrtanę. Hmm... Koczownicy na pewno by przegrali, bo Assasyni by ich wybili, tak samo orkowie. A natomiast orkowie wygrali by wojnę gdyby Bezimienny opowiedział się za nimi...

Krypto:

--- Cytat: FraseR w 14 Maj 2010, 07:53:09 ---Gdyby Bezimienny nie przybył do Myrtany bądź nie zdążył na czas, Buntownicy na pewno zostaliby wybici przez orków. Gdyby orkowie dowiedzieli się np. o Reddock, było by po nich. Natomiast Gońcy Leśni na pewno by przegrali z tego względu że jest ich na prawdę mało. Gdyby połączyli swe siły z Buntownikami czy Bandytami, Gońcy mogliby wygrać. Jeżeli chodzi o Nordmarczyków to mogliby sobie spokojnie wytrzymać oraz wytrzymać parę ataków. Nordmarczyków jest dużo, fakt, ale orkowie są sprytniejsi. Assasyni, oni i orkowie spokojnie przejęli by całą Myrtanę. Hmm... Koczownicy na pewno by przegrali, bo Assasyni by ich wybili, tak samo orkowie. A natomiast orkowie wygrali by wojnę gdyby Bezimienny opowiedział się za nimi...

--- Koniec cytatu ---

Nie sądzę żeby rebelianci byli tacy łatwi do pokonania dla orków. Atakując pojedyncze patrole, konwoje z różnymi towarami i przejmując różne strategiczne punkty jak farmy, ruiny czy drogi mogli by powiększać swój majątek i wprowadzić swoich ludzi do miast. Wystarczy nie nosić pancerza rebelianta, a orkowie nie będą ich sprawdzać bo w końcu jak udowodnią z kim oni trzymają? Mogli by dostarczyć broń niewolnikom i wybawiać różnych pojedynczych strażników poza zasięg widzenia innych by zabić. Po nocach równie dobrze mogli by też mordować łamiąc ich szyki oraz dzięki złodziejaszkom rabować co popadnie. Z uzbieranych pieniędzy mogli by kupić bandytów obiecując im ogromne łupy wojenne i tym samym odciąć różne miasta od zaopatrzenia. Kogo jak kogo, ale orkowie na prawdę boją się bandytów stojących przy drodze.

Gońców Leśnych twórcy rzeczywiście dali zaledwie kilku, ale w ich założeniu miło być jeszcze kilka mniejszych grupek. Druidzi dzięki swoim kamieniom prowadzili by bardzo udany zwiad, a umiejętności łowieckie i strzeleckie wszystkich na pewno by się przydały rebeliantom podczas np. różnych ataków. Dzięki super umiejętnością polowania zapewniali by sobie dość żywności oraz pieniędzy za trofea by się lepiej wyszkolić i nawiązać współpracę z np. bandytami, rebeliantami czy koczownikami.

Siła koczowników polega na tym iż ich jaskinie bardzo rudne znaleźć. Nie sądzę by Assasynów mimo wszystko było stać na zwiększenie ilości ludzi w patrolach żeby przeszukiwali pustynię. Weźmy np. takie Mora Sul. Wojowników tam wielu nie mają do obrony, a niewolników dużo. Koczownicy bez problemu ukryli by się w pobliżu i gdyby zmniejszono liczebność straży tam, to atak z zaskoczenia w np. noc mógłby się udać. Assasyni dobrze wiedzą że koczownicy są nieobliczalni.

Jeśli chodzi o Nordmarczyków to nie wiem czy orkowie są aż tak sprytni by ich pokonać. Ten lud zna dobrze swoje ziemię - każdy krzak i każdą rozpadlinę. Mogą dręczyć te ich obozy pojedynczymi atakami, zastawiać pułapki i prowokować orków do pościgów prosto w łapy całych hord wrogich stworów. Choćby Klan Wilka wysyłając jednego ze swoich kudłaczy mógłby zmusić kilku orków by zaczęło go gonić i zbawić do całego stada jakiś obcych szaraków lub jeszcze gorzej. Nordmarczycy mają do dyspozycji pancerze i oręż z magicznej rudy, a zapominacie iż wszyscy mówili że tylko dzięki temu można wygrać wojnę z orkami. Są sprytni, potrafią przetrwać w najgorszych warunkach i na pewno przed tym jak dostaną strzałą w serce wybili by kilku orków. A tych, niestety jest w Nordmarze coraz mniej. Ich jedyną jako taką siłę tam stanowi ten obóz niedaleko wieży Xardasa, ale siły wszystkich klanów może przy wsparciu Maga Ognia i ich powaliły by na ziemię.

Rikka Malkain:
W przeciwieństwie do niektórych, myślę (nawet jeśli bezi by nie przybył) że orkowie nie wygrali by wojny tak łatwo. (pisze co by się wydarzyło gdyby Xardas nagle zniknął, bo tak naprawdę nie był zły jak to nam później mówi)
                                                 MYRTANA
W końcu gońcy leśni (zaje.. łucznicy) i druidzi połączyli by siły z Buntownikami, a wtedy orkom było by znacznie ciężej się ich pozbyć zanim znaleźli by chodź jeden obóz buntowników już stracili by masę wojsk przez niszczenie farm patroli i takich tam. Myślę, że orkowie zaczęli by wtedy traktować ludzi jeszcze gorzej i doprowadzili by do tego, że nawet ich najemnicy typu Thorus i Marik, zaczęli by wiać i przyłączać się do buntowników. Myślę, że przez to po kilku letniej zażartej wojnie orkowie zostaliby wyparci z Myrtany.  
                                             VARANT
Z Varantem było by pewnie podobnie jak z Myrtaną tyle że koczownicy są sami i mieliby małe szanse na zwycięstwo, ale Asasyni nigdy nie znajdą ich wszystkich, przez co wojna toczyła by się w nieskończoność. A orkowe posiłki by nie przyszły nawet jeśli zdobyli by oni Myrtanę, bo na pustyni jest dla nich za gorąco :D
 
                                                NORDMAR
Najtrudniejsza sprawa dla Nordmarczyków to kopalnia klanu młota, ale gdyby inne klany im pomogły (co jest prawie pewne bo kopalnia jest bardzo ważna) to choć straciliby jakąś połowę ludzi to by ją odbili. Po tym zwycięstwie wygrana w Nordmarze to tylko kwestia czasu w ciągu roku Nordmarczycy wybili by orków z Nordmar co do jednego. A dla orków nie przyszły by posiłki  bo ci z Myrtany muszą się jeszcze użerać z buntownikami. :D

W ankiecie zaznaczyłem, że wygrali by Nordmarczycy, bo spójrzmy prawdzie w oczy co by się nie działo w innych krainach Nordmarczycy nigdy nie dadzą sobie odbić Nordmaru, ponieważ wcale nie jest ich mało mają lepszą broń od np. orków, dostęp do broni z magicznej rudy, potrafią  radzić sobie ze zwierzętami (czego przykładem jest klan wilka)
i jak napisał Krypto znają tam każdy krzak i każdą rozpadlinę.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej