Strefa dyskusji > Dyskusja o grach studia Piranha Bytes

wojna

(1/2) > >>

buggothica:
kto wygra wojne totalną

Elrond Ñoldor:
Szkoda tylko że sam nie napisałeś co o tym myślisz.

Niemniej jednak wydaje mi się, że chodzi ci tu o sytuację gdyby Bezimienny nie zawędrował do Myrtany. A losy świata toczyły by się bez jego pomocy. Widzę to tak.
Koczownicy zostały by w końcu wybici przez Assasynów. Jest ich po prostu więcej i są lepiej wyekwipowani.
Nordmardczycy to świetni wojownicy. Mogliby bez przeszkód atakować obozy orkowych najeźdźców i wygrać wojnę toczoną na ich ziemiach. Ale gdyby Orkowie zebrali by się do kupy i zaatakowali gromadnie raz a dobrze, Nordmardczycy, niestety, ale ponieśliby klęskę.
Co się tyczy wojny na trawiastych równinach. Wiadomo, orkowie siedzą w miastach, służą im tuziny najemników, a po lasach i w obozach kryją się buntownicy. Jednym sposobem na wygranie tej wojny przez buntowników w szybkim tempie, jest namówienie najemników na przejście na stronę "ludzi". Wówczas orkowie stracili by sporą ilość chłopa, na dodatek mieli by ich u siebie na podwórku. Jednak, gdyby sytuacja by się nie zmieniła, Buntownicy mieli by ciężki orzech do zgryzienia. Szansą na wygranie były by wówczas ataki z zaskoczenia, napadanie patrolów, dostaw żywności itp., musieli by dać się we znaki swoim okupantom. Dlatego sądzę, że ludzie by jednak w końcu po długich latach wygrali. Ale niczego nie można być pewnym. Przecież orkowie mogliby poprosić Assasynów na zmasowany, razem z orkami, atak na Buntowników. Pomoc wojskom w Nordmarze była by tylko kwestią czasu i ziemia na wiele stuleci była by pod władaniem orków.

Tak ja to widzę ;)

buggothica:
racja lecz gdyby asasyni wybili by koczowników by ich troche zgineło orków tez by zgineło przy ludziach z nordmaru  i rebeliantówto goncy by rozwalili orków  i kazdego orka by było mniej a goncy znajdą buntowników i myrtana będzie miała nowego króla np lee i handlowac z asasynami czyli niezle a orki wycofają sie do nordmaru a co dalej to inna historia

Elrond Ñoldor:
Oczywiście, wszystko może się zdarzyć. Każda możliwość jest do spełniania. Ale np. gdyby Xsardas rozwaliłby magiczną barierę nad Vengardem? A orkowie z okolicznych obozów rzucili by się zabić króla? Ponadto gońce leśne nie są jakimiś tam świetnie wyszkolonymi wojownikami. Są to przeważnie łucznicy. Musieli by atakować z zaskoczenia, razem z buntownikami... Wydaję mi się że była by to po prostu wojna na wyniszczenie.

Pabloo:
Pozwolę sobie zacytować słowa Elronda:

--- Cytat: Elrond w 30 Grudzień 2009, 00:39:13 ---Niemniej jednak wydaje mi się, że chodzi ci tu o sytuację gdyby Bezimienny nie zawędrował do Myrtany. A losy świata toczyły by się bez jego pomocy.
--- Koniec cytatu ---

Widzę to tak:

Assasyni by wybili Koczowników wraz z Magami Wody ,chyba że ci uciekną przed nimi i zawędrują daleko w głąb Varantu i wtedy nie będą mieli z nimi żądnych problemów. Następnie Assasyni zerwali by sojusz z Orkami którzy wygrali wojną w Myrtanie i zaatakowali ich. Pierwszy atak odbył by się na Trelis i tak dalej ,jedynie zostawili by Vengrad otoczoną magiczną barierą. Assasyni podporządkowali by sobie Myrtane a dalej na północ do zimnych krain nie zawędrują bo przecież wiadomo czemu. Orkowie po druzgoczącej porażce nie mieli by zbyt siły by dalej podporządkowywać sobie Nordmar i wycofują się do swoich ojczystej krainy. Nordmar jest we władaniu Barbarzyńców i niedobitków z Myrtany. Potoczyła by się bitwa miedzy Assasynami a Barbarzyńcami i niedobitkami z Myrtany o to by odbić ją spod władzy Assasynów ,nie udało im się i by zostali w Normarze.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej