Tereny Valfden > Dział Wypraw
Ochrona przy polowaniu
Devristus Morii:
- No moi kochani to zacznijmy polowanie - rzekł Dev wyjmując korbacz. Idąc jednostajnym krokiem z korbaczem w pogotowiu demon zauważył, że wilki ustawiają się w półokrąg. Trzy z nich skierowały się na grupę po prawej stronie, a pozostałe dwa uderzyły na grupę, w której ja byłem. Demon wyprzedził wszystkich, żeby stać sięgłównym celem ataku - w końcu musiał chronić tych ludzi. Zatrzymał się 5 metrów od wilka, lecz ten nie dał mu czasu na odpoczynek gdyż skoczył na przeciwnika. Dev przygotował się obrony- ciął prawostronnie. Udało mu się, gdyż wilk upadł na ziemię z rozciętą prawą łapą. Dev długo nie czekał z atakiem. Wyprowadził w stronę wilka klasyczne pchnięcie, atak lewostronny. Wilk uniknął ataku klasycznym pchnięciem i skontratakował atakiem pazurów - rozcinając mi udo. Wilk przyjał na szczękę atak lewostronny. Korbacz rozciął mu twarz na pół przypalając ją.
Drugi wilk w tym samym czasie zabił dwóch ludzi i był średni raniony. Wpadł w krawy szał i gdy usłyszał ostatnie wycie swego brata zaatakował mnie. Atakował mnie pzaurami i szczękami naprzemian. Musiałem odskakiwać,aż wzbiłem się w powietrze. Wilk skakał do mnie w tym szale, ale ja wzbijałem sie jeszcze wyżej. Użyłem pocisku telekinetycznego na wilków. Zdezorientowany wilk przysiadł na ziemii co było jego zgubą. Skupiając się na wewnętrzym ogniu, wydostałem go na zewnętrz. Fala ofnia pomknęła w stronę wilka, a za tą falą leciałem ja z korbaczem przygotowanym do ataku. Nie patrząc czy wik nie żyje ciełem w prawo i lewo, wykonywałem klasyczne pchnięcie. Gdy skończem wilk nie miał już ciała.
W drugiej grupie słychać było odgłos szczęścia - zabili jednego wilczka,a ranili drugiego. Zgineło 3 niedoświadczonych wojów.
Wilki:
[Atak pazurami, Krwawy szał, Ugryzienie, Drapieżnik]
Ja:
[Lot, Korbacz V, Atak prawo- i lewostronny, Podmuch ognia, Klasyczne Pchnięcie]
Gunses:
//No całkiem fajnie, ale po co ty sam siebie ranisz?
//3/5 wilków.
Devristus Morii:
// Przecieżnie jestem jakiś prO, nie? Nawet najlepsi otrzymują rany.
- Zabijcie rannego wilka - wydarłem się, a sam rzuciłem się na drugiego. Tym razem od razu wystosowałem atak prawo strony i dodałem do tego podmuch ognia. Wilk wyszedł z tego ciężko ranny, ale wpadł w krwawy szał. Dwóch kompanów chciało mu utrudnić szarżę, ale sami ostrzymali obrażenia. Wilk pędził na mnie oszalaly, nie czekałem na jego atak, po prostu wypowiedziałem:
- Iaishosh Huushar, Ipush Grish Izqiysh
Z moich rąk wystrzelił piorun kulisty, który uderzył w wilka. Ten odleciał w impecie w związku z uderzeniem pioruna. Gdy upadł na ziemię wiadomo było, że był już martwy.
W tym samym czasie kompani zabili swojego wilka. Pozostał tylko jeden.
Stworzyliśmy krąg i zacieśnialiśmy go szybko. ÂŻeby uniemożliwić ruch wilkowi użylem czaru:
- Xuash Upushib Ilxuesh, Iaarash Ilxuash
Ziemia pod wilkiem zrobiła się grząska i miękka, a z niej zaczęły kiełkować pędy, które owijały się wokół łap wilka, a następnie jego cielska. WIlczek najpierw zaczął gryźć pnącza, ale nie wychodziło mu to więc zaczął się szarpać. Pnącza zaczeły go dusić i przygniataćdo ziemie. Czterach z nas (w tym ja) podeszliśmy do bestii i zakończyliśmy jej żywot.
Ja:
[Podmuch Ognia, Piorun Kulisty, Zabójcze pnącza, Korbacz V, Atak prwostronny]
Gunses:
//Zmierzchało szybko. Po zabiciu wszystkich wilków, rozbiliście obóz. Rozpadało się. Panowie magnaci skryli się w rozstawionych namiotach. O ciebie nikt się nie troszczył. Nikt nie poczęstował cię bigosem, ani pieczonym mięsem, których zapach niósł od namiotów. Stałeś sam na polanie, pośród błota, w wielkim deszczu. Wiatr wył, gdyby nie twa świadomość, że jest lato, dałbyś wiarę, że to już jesień.
//I nagle poczułeś aurę magii...
Devristus Morii:
Poczułem delikatny "zapach" magii.
- Uwaga chyba jacyś magowie nadchodzą, gdyż wyczuwał subtelną nić magiczną w pobliżu - krzyknęłem. Konwój zbliżył się do siebie i zrobili kółko. Wszyscy parli naprzód będąc przy tym ostrożni i uczuleni na każdy ruch.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej