Tereny Valfden > Dział Wypraw
Zdradzająca żona
Amonef:
-Oczywiście pani, służę pomocą Amonef rzekł z dworską grzecznością. Czekał czy aby panna będzie chciała wziąć go pod rękę czy iść osobno. Zapamiętał twarz zamachowca.
Gunses:
//Panna szła spięta, co chwilę oglądając się na boki w zaułki. Była wsystraszona. Po kilku minutach znaleźliście się przy jej domie. Pożegnała się z tobą, ucałowała w polik i zniknła w drzwiach domu...
Amonef:
Kaparig odchodząc pomyślał lepiej przekoczuję godzinkę w tym miejscu dla pewności Am schował się w miejscu w którym zaczął śledzić damy. Po tym czasie dostrzegł, iż...
Gunses:
//... nic się nie dzieje.
Amonef:
No to wygląda, że się chłop pomylił pomyślał Amonef i poszedł do karczmy. Po chwil dostrzegł zleceniodawce. Usiadł wygodnie i zdał raport:
-Proszę pana, mylił się pan. Pańska żona nie zdradziła. Ale opowiem cały przebieg za pozwoleniem. Pańska żona wraz z przyjaciółkami wyszła wieczorem wpierw do nielegalnego kasyna. Tam popieściły genitalia jednego barmana po czym ruszyły w kierunku karczmy. Następnie panie zmierzały do zoo. Tu zaczął flirtować z nimi opiekun. Po klepnięciu w tyłek pańską żonę bardzo rozbolał go policzek. Panie wyszły i zaczęły żegnać się. Każda zmierzała w innym kierunku. Bardzo dziwne wydało się mi zachowanie pańskiej żony, ponieważ ta ruszyła w kierunku ciemnego zaułka w którym coś się ruszało. Po chwili zauważyłem sztylet, i już podejrzewałem co się kroi, zamachowca obaliłem i obezwładniłem pańska małżonka wezwała straż. Poprosiła, abym odeskortował ją do domu. Po odprowadzeniu dla pewności byłem godzinę przed pańskim domostwem i nie zauważyłem nic podejrzanego. Panie w każdym tym miejscu były rozpoznawalne, więc co tydzień chodzą raczej do tych miejsc. Kaparig mówił poważnym, spokojnym głosem.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej