Wina to nawet bym nie tknął, bo to mi się już kojarzy z żulami, który do monopolowego śmigają po tanie wino. 
Ale "tanie wino" to nie jest wino, tylko wyrob winopodobny. Zwykla woda z siarka i barwnikiem.
Robiąc za najniższą krajową, i plując sobie w brodę, bo nawet nie skończyli zawodówki.
Ja po technikum i z dyplomem w zawodzie, tez musilem kopac rowy. A najgorsze jest to, ze te rowy kopalem z takimi, co nawet podstawowki nie skonczyli. I w tym momencie zaczalem sie zastanawiac po co mi bylo potrzebne tyle lat "edukacji"

Wiesz, możesz być kimś ważnym, jak tylko się będziesz uczył, wiadomo, żenauka to potęgi klucz, a jak będziesz miał dużo kluczy, zostaniesz woźnym.
Znajomy był kierownikiem w Nomi, i na ogloszenie na ludzi do ukladania towaru na polkach i takie tam wplynelo z 80 ofert. Polowa to byli ludzie po studiach, najczesciej magistry z humanistyczno-podobnych kierunkow. I wiecie co ten znajomy stwierdzil? Ze nie zatrudni kogos madrzejszego od siebie, zeby mu sie wcinal do roboty i wymadrzal

Wszyscy narzekają, że nie da się przeżyć za taką pensje, a skubańce żyją. - Rzekł premier do rady ministrów.
A mnie najbardziej zastanawiaja te zulki pod sklepem. Cale zycie popijaja na laweczce pod parasolkiem, lato, jesien, wiosna, zima. Oczywiscie nie pracuja, jednak sabie bezstresowo zyja z dnia na dzien, na picie zawsze im starczy, glodowac tez nie gloduja, a w kartonach tez nie mieszkaja. Miedzy innymi na zasilki dla nich dzisiaj trzeba pracowac.
Nie tylko w Polsce, ale również tam gdzie polak pojedzie 
Z tego co wiem, najgorszy sasiad za granica dla Polaka to drugi Polak. Wiec trzymajcie sie jak najdalej od "swoich"
