Mnie w Marancie nigdy szczególnie nie pociągało maksowanie drzewek rozwoju (jeśli można to tak nazwać), bo bardziej to traktowałem jako fajny bajer, który służy i motywacji i balansowaniu rozgrywki. To co mnie kupiło i miało przez te lata aż do dziś (bo ciągle wspominam najfajniejsze wyprawy, no i w końcu wróciłem skuszony tymi wspomnieniami) to klimat, o który dba każdy z grających, swoboda i świetna atmosfera. Chociaż bez kilku starych wyg to pewnie i tak nie będzie to samo co kiedyś, teraz już nawet nie potrafię się chyba tak zaangażować, jak to drzewiej było. Drago gra? Stęskniłem się trochę za tym kudłatym skurczybykiem.
W ogóle widzę, że wprowadzenie tych całych nowości sprowadziło na matczyne łono wesołą gromadkę. Kto jeszcze się ostatnio zjawił oprócz Ciebie i Moreana?