Nif, to wzrok mamy identyczny. O.O ślepaki z nas.
Hmm... jest lekka różnica. Tarcze szybko padają, tak samo życie. Ponadto celowanie jest dosłownie zabawne. Po dwuch sekundach serii z karabinu celownik jest tak duży, że objąłby całego jurgenauta gethów z dziesięciu metrów.
- Oho! Trafiłem! Szlag, już nie trafia! Przecież nie poruszyłem bronią! Cholera przegrzana...
A jak zombie wybuchnie Ci przed twarzą to zabiera połowę życia. Dwa i trup.
A Sarena jak epicko zabiłem. W cytadeli, latał na tym tałatajstwie, w chuj trafić nie można było. Zostało mu z 2% życia i jedna tarcza. Skurczybyk broń mi przegrzał (z pistoletem latałem). Odpalam snajperkę. Celuje. Chuja widzę. Doslownie nigdzie go nie ma. Namierzam go ręcznie znowu celuję. Lekko mignął lecąc w prawą stronę. Myszka w bok intuicyjnie. Strzelam, nie było go za bardzo widać w celowniku nawet. Zobaczyłem w ułamku sekundy jak wlatuje w tor pocisku. Wjebał się idiota na heda
