Fabuła Skyrima da się streścić w kilku zdaniach. Proszę: Zostajemy porwani. Uciekamy dzięki małemu, słodzitkiemu, dobrodusznemu smoczkowi. Następnie mamy do wykonania masę dziwnych i naciąganych kłestuf nijak nie łączących się ze sobą. Ostatecznie wygląda to tak, że zabijamy wielkiego bosa całej gry, który jest słabszy od niedźwiedzia. Potem możemy dalej wykonywać masę bezsensownych kłestuf do usranej śmierci, która i tak nigdy nie nastąpi. Urzekające. Swoją drogą, zajebisty był system starzenia się w Fable: Zapomniane opowieści.