Ja wiem, że teraz trzeba przyciągać uwagę odbiorcy, ale tym razem autor przesadził. Bardziej powalonego tytułu nie mógł dać 
Niby racja. Osobiście nigdy nie byłem fanem tytułów mających w sobie nazwy ze świata przedstawionego. Pierwsza z brzegu książka, "Drzewo Idhunn" - nie czytałem, książka jest nieistotna - ni cholery nie wiem, jak to wymówić, potem kupa zabawy z takimi tytułami jest, żeby to gdzieś wklepać albo komuś to powiedzieć. Denerwujące.