Spójrz. Rodzice ciągną dziecko do zabawkowego i dzieciak pokazuje, którą zabawkę chce. To jest proste. Ale co z tego wynika? Ano to, że Mikołaj trzyma cały rynek zabawkowy w garści - teoretycznie robi je sam, ale logiczniejsze wydaje mi się, że jest taką szarą eminencją zabawkowego rynku. Wszak nie ma na biegunie zabawkowej huty. I zobaczcie dalej - w każdym sklepie są kamery i nasłuch, Mikołaj to wszystko przegląda i słucha - wszak matki wypominają potomkom ich grzeszne uczynki. A on wtedy wie, kto był niegrzeczny.