I oto zatrzęsła się ziemia wokół Tawerny i grunty się rozstąpiły. Królik z siedmioma łapkami, przepowiedziany w ewnageliach, znów objawił się na niebie. Zewsząd lała się krew, sperma i wino się lało. Grzmoty uderzały, a niewierni płakali i zgrzytali zębami. Wybrani się radowali, albowiem nadszedł dzień ich chwały. Kroczyli dumnie, korytarzem, którego ściany wyznaczały mistrzowsko zaostrzone pale. Każdy z nich z przynajmniej jednym niewiernym nabitym nań. Szedl też -0. Siał pożogę i zniszczenie. Lud prosty uginał kolana i kłaniał się przed ich majestatem. Szli ku chwale zła, Tawerny, z prorokiem Isentorem na czele. Za nimi każdy z weteranów, doznawszy wcześniej olśnienia. Za Isentorem niczym dwaj ministranci, szli Anvarunis i Dragosani, bowiem to oni odnaleźli sens w słowach przepowiedni jako pierwsi. Oto nadszedł bowiem dzień, w którym na kartach tego tematu objawiła się święta liczba
666
\m/

\m/
Bijcie pokłony niewierni!