Z takich ciekawszych przypominam też sobie "Gruszkę". Był to taki przyrząd o kształcie gruszki. Miał on takie, powiedzmy, pokrętło. Tutaj warto wspomnieć, że gruszka była podzielona na cztery rozsuwające się elementy. Wyglądało to trochę jak rozkładający się kwiat. No i rzeczoną gruszkę wpychało się komuś do ust. Z reguły był on dość oporny, dlatego wpychano ją na siłę, przy okazji rozkruszając i wyszarpując kilka zębów. Następnie kręcono tymże pokrętłem, rozkładając gruszkę. Szczęki skazańca rozwierały się coraz bardziej, aż w końcu pękały i blokowały krtań. Ofiara umierała zazwyczaj z powodu uduszenia.
