Powinienem rzucić na ciebie oficjalną pogardę. Ale jestem miłosierny, więc wybaczam ci, synu.
Znaczy ja jestem jednocześnie jego synem, małżonkiem, ojcem, matką, córką, kuzynem, dziadem, pradziadem, szwagrem (zwłaszcza wtedy, jak namawiam go na piwo) i tak w nieskończoność.
