Kocham to nasze polskie "e tam, nic wielkiego, czym tu się podniecać". 90% srało by w gacie w samolocie, wiedząc, że podwozie mu się nie otworzy. Ba, z doświadczenia wiem, że przy każdym lądowaniu jest ta doza niepewności, nawet jeśli to jest już któryś raz.
Zeyfar, bo mogli zginąć. Nie powiesz mi, że na ich miejscu, zachowałbyś totalny spokój i bez wahania wiedział, że przecież to jest sytuacja naturalna i nic sie nie może wydarzyć.