Stara gra ja w nią zawsze grałem na stojąco że się dawało ręce proste złączone a druga osoba stała i biła w te ręce z całej siły i trzeba było unikać ciosu jeśli uniknąłeś to była zamiana ról.
Tzw. łapki. Wersja ze stołem ssie, bo to koniec końców prawie nie boli, bo jak tu wziąć jakiś porządny zamach? Po paru minutach ręce czerwone i ich nie czuć Xd Byliśmy mistrzami w to z kumplem. Bardziej hardkorową wersja są kosteczki. Ta sama zasada co wyżej, tyle że gra się ze zgiętymi pięściami i próbuję pieprznąć z całej siły w dłonie drugiej osoby. Jest też inna wersja kosteczek, oparta na całkiem innej zasadzie. Przy stole na przeciwko siebie siedzą dwie osoby. Jedna zaczyna kręcić pieniążkiem, druga musi pstryknąć, że dalej się kręcił, i tak dalej. Kto spieprzy sprawę, przykłada dłonie do stołu tak, że są zwrócone kosteczkami do drugiej osoby. Tamta bierze pieniążek, robi nim "zamach" (najlepiej trzymać kciukiem i strzelać między wskazującym i środkowym) i strzela w dłoń drugiej osoby. Dwa celne trafienia zazwyczaj wystarczą, żeby przeciąć skórę, więc po paru rundach ma się już ręce i stół urąbany we krwi. Nie byłem w to zbyt dobry, zawsze miałem ufajdane później łapy, więc nie grałem w to za często.