Buddyzm nigdy mnie nie zainteresował ze względu na jego, można rzec, "orientalność". Ciężko to nawet nazwać religią, jednak w takich wyborach odrzuca mnie to, że ja nie mam nic wspólnego z tą wiarą. Wyrosłem w zupełnie innym kręgu kulturowym, który praktykuje inne zwyczaje, ma inne wartości. Z tego powodu nigdy do końca nie czułem się chrześcijaninem, katolikiem; chrześcijaństwo powstało na Bliskim Wschodzie, a to zupełnie co innego. Tamtejsze religie zakładają dualizm, praktykują zupełnie co innego niż Słowianie. Wystarczy spojrzeć na dzisiejsze chrześcijaństwo, gdzie seks jest brudny i zły, onanizm zakazany, wszelkie przyjemności są zabronione. Podobnie z postawą grzesznika; na każdej mszy stada ludzi biją się w pierś, niemalże łkając, jacy to oni są źli i niedobrzy, czołgają się w pyle, by zaskarbić sobie łaskę Pana. Nie pociąga mnie to.