Odnośnie uzbrojenia.
Ale jesteś pewien tego co mówisz? A jak tak to skąd? Bo też bym chętnie poczytał o tym jak to było naprawdę, bo może wyczytam, coś ciekawego.
Jak lekkie i cienkie coś mogło chronić przed np. strzałem z łuku? Próbowałem naciągnąć 3 rodzaje łuków 20, 50 i 90kg. Poległem na 50, bo nie dociągnąłem. Jak Lesiu naciągnął 90 i strzelił w tarczę to myślałem, że sosnowa strzała się rozpadnie, tak się wyginała jak leciała (wbrew pozorom było widać wyraźnie)
Przebiła ubijaną słomianą tarczę i poszła dalej, (się dziwię, że nikogo nie trafiło bo ludzi na festynie było od groma). Zatem skoro zbroje były lekkie i cienkie po co były w ogóle?
Wiesz, na 100 percentów nigdy niczego nie jestem pewien, ale miałem okazję rozmawiać z różnego rodzaju historykami i znawcami uzbrojenia i chyba każdy mówił mniej więcej to, co ja przed chwilą.
Ze zbroją jest tak, że to mimo wszystko była blacha, całkiem wytrzymała swoją drogą. Dzisiejsze zbroje, kute dla bractw i innych grup rekonstrukcyjnych są dużo cięższe i grubsze właśnie, bo mają wytrzymać długo. Kiedyś były cieńsze, bo nie było potrzeby kucia tak wytrzymałych zbrój. Sporo uzbrojenia zdobywali w walce - rycerz w bitwie nie zabijał, a brał do niewoli; wtedy zyskiwał zbroję, poczet i okup.
Można dyskutować o rodzajach stali, ale nie jestem w tej dziedzinie nijak wykształcony, zatem tematu staram się możliwie nie poruszać - trochę wiem, ale nie na tyle, żeby się "mondrzyć"
Co do strzał - zbroja płytowa nie zawsze przed strzałami chroniła. Nacięli się na tym Francuzi pod Azincourt, gdzie zbroje nie wytrzymywały angielskiego ostrzału. Inna sprawa, że oni mieli strasznie chujowy stop stali, bo to bardziej żelazo przypominało.
Bo też bym chętnie poczytał o tym jak to było naprawdę, bo może wyczytam, coś ciekawego.
Sporo jest internetowych portali o takiej tematyce, tyle że ciężko oddzielić gimnazjalną frajdę od rzetelnej wiedzy - wypadałoby pogadać z ludźmi, którzy w tym siedzą, ale z tym może być ciężko.
Tak mówisz, jakby współczesne małpy wpieprzały same banany. Więcej niż pewne jest, że dieta wszystkich naczelnych w znacznej mierze składała się z roślin, ale nie oszukujmy się małpy jedzą też owady, jaja ptaków i wszystko to co im w łapy wpadnie. Jakbyśmy mieli być tylko roślinożercami to wyrostek nasz dalej funkcjonowałoby jak u każdego roślinożercy;]
Dietetykiem nie jestem, ale znajomy student archeologii mi mówił, że najpierw roślinki, potem padlina, na końcu świeże. Więcej się nie wypowiem - nie znam się.
to wyrostek nasz dalej funkcjonowałoby jak u każdego roślinożercy;]
Co zabawne, wielu mi mówi, że wyrostek to organ szczątkowy, niepotrzebny itp. Ale jak mi go wycięli, to nagle nie mogłem jeść ciężkostrawnych potraw, grzyby na przykład.