Ja z polskim też nie mam problemów, ale mam jedno zastrzeżenie... Po jakiego chuja uczyć się tych wszystkich części zdań, części mowy itd., (jakieś kurwa przydawki, dopełnienia, okoliczniki), po co to komu, jak każdy kto się w Polsce wychowywał wie, jak to wypowiedzieć? Zresztą nawet jeśli nie wie, to po przeczytaniu kilku książek NA PEWNO się 'dostroi' do gramatyki. A takie regułki podręcznikowe zaraz wypadają z głowy. Ogólnie to lubię pisać jakieś wypracowania, opowiadania i inne sprawy. Z ortografią i gramatyką nie mam problemów, ale te wszystkie zasrane zasady to jest wymysł chorego umysłu.