Forum dyskusyjne > Dyskusje na każdy temat

Lee

(1/2) > >>

Cordex:
Rozdział I – Aresztowanie

- Generale – Krzyknął kapral Gorn wpadając do namiotu. Wysoki potężnie zbudowany mężczyzna podniósł głowę znad mapy i spojrzał na Gorna wąskimi oczyma.
- Generale uciekaj!!, ci goryle od tego przydupasa Harolda idą tu po ciebie!- W tym samym momencie firanki namiotu rozchyliły się i powalony potężnym uderzeniem w kark kapral Gorn upadł na ziemię. Pomimo potężnej postury nie mógł podnieść się by pomóc swemu panu, który został pochwycony za barki przez ludzi, których postura przypominała raczej orczą niż ludzką. Trzeci, cherlawy knypek podszedł o głowę wyższego generała, spojrzał na niego, bez cienia należnego szacunku i zapytał:
- Generał Lee??
- To ja – odpowiedział Lee spokojnie, patrząc na królewskiego egzekutora jak na ścierwo.
- Słyszysz ten tytuł ostatni raz skazańcze! – Wrzasnął poirytowany karzeł. Rozwinął królewskie pismo i zaczął czytać, bez cienia namiętności: W imieniu króla Robara II pana Werantu skazuję tego więźnia na dożywotnią pracę w kopalni rudy w Korinie. Ten wyrok odracza jednakże wyrok śmierci dotychczas ciążący na tym skazańcu, biorąc po uwagę męstwo w walce i znakomity przebieg służby wojskowej. Słysząc to Gorn zaczoł powoli wyciągać rękę po leżący nieopodal topór. Lee pokręcił głową zabraniają mu kontynuowania czynności.
- Zabrać tę łachudrę!- Syknął egzekutor. Generał aż zadrżał słysząc tę obelgę. Odtrącił przygniatające mu barki łapska goryli i zaczął kierować się w stronę wyjścia z namiotu. Gorn z największym wysiłkiem podniósł się z ziemi i rzekł do egzekutora:
- Czy chcesz czy nie ja idę z Generałem!
- Ty?- Egzekutor spojrzał na pół metra wyższego od siebie żołnierza- przecież nie zrobiłeś nić złego….To stało się w ciągu kilku sekund. Gorn wyjął schowany za pasem obusieczny topór i odciął głowę od karku egzekutora.
- Teraz już tak!!!- Wrzasnął zanim goryle pochwycili go za barki i zaczęli okładać go po żołądku. Po serii uderzeń Gorn wysapał…
- Panie generale to dla mnie zaszczyt, że mogę panu towarzyszyć…



Rozdział II – Witamy w Kolonii

Karawana z monotonnym turkotem kół toczyła się przez zielone pola wyspy Korinie. Lee z kamiennym wyrazem twarzy wpatrywał się we wszystko dookoła. Spojrzenie przykuły mu na początku nudnej wycieczki zrezygnowane spojrzenia współtowarzyszy podróży. Poza nim i Gornem w wagonie więziennym było jeszcze trzech innych skazańców. Dowiedział się od nich tylko, że ich imiona brzmią Wilk, Huno i Angar. Dwóch pierwszych nie wyglądało zbyt szczególnie, pomijając nawet wyrazy twarzy i podarte, więzienne ubrania. Jednak trzeci z nich budził respekt. Był to wysoki, potężnie zbudowany murzyn z wieloma bliznami, niewątpliwie sugerując przeszłość wojownika. Pomimo iż spędzili już ze sobą ponad tydzień ani Lee ani Angar nie odezwali się niemal ani słowem. Gorn od czasu do czasu podejmował jakąś rozmowę z Wilkiem i Hunę jednak bez większych rezultatów . Wszyscy byli ciekawi tego, co ich czeka po drugiej stronie magicznej bariery otaczającą całą kolonie karną. Działanie bariery było proste. Do koloni można było wejść, ale już nigdy nie można było by z stamtąd wyjść. Nagle karawana zatrzymała się, a jeden ze strażników otworzył drzwi.
- Wysiadać!- Warknął. Więźniowie jak baranki wyszli z powozu, z trudem utrzymując się na nogach, po miesiącu w celach, statkach i powozach, zawsze przykróci do łańcucha.
- No dobra!- warknął- Słuchajcie. Nie wiem jak tam jest, wiec wam nie pomogę. Nie dajcie się zabić, bo potrzebujemy od waz rudy, z reszta tylko dlatego jeszcze żyjecie. Panie generale…- spojrzał na Lee- wiem, czemu pan tu jest i nie wierzę temu. Wiążą mnie jednak rozkazy. Mam nadzieję że wybaczy mi pan to, co teraz zrobię. Wrzucać ich!- wrzasnął. Pięciu strażników pchnęło stojących na skraju urwiska skazańców. Lee poczuł że spada i wyczuł też moment przeniknięcia przez barierę. Potem poczuł, iż wleciał do wody, z której szybko się wynurzył. Wyczołgując się na lad zobaczył nad sobą odzianego w czerwoną zbroję mężczyznę. Facet chwycił go za kołnierz i zgioł druga rękę w pięść. ,,Witam w koloni’’ krzyknął, zanim uderzył generała w twarz.


Ciąg dalszy nastąpi.
Wszystkie prawa zastrzeżone Cordex.

Szarleǰ:
Hmm... opowiadanie z pewnością nie jest najlepsze. Spostrzegłem w nim bardzo wiele powtórzeń, kilka literówek, czasem jakiś błąd ortograficzny. Z fabułą się również nie wysiliłeś, przez co masz u mnie dużego minusa. Poza tym, jest bardzo krótkie, a akcja dzieje się zbyt szybko. Rozdział pierwszy nie był zbyt dobry, wiele błędów, to w drugim juz się poprawiłeś, jednak był za szybki. Ogólnie opowiadanie średnie.
A teraz coś skopiujemy:


--- Cytuj ---- Generale uciekaj!!, ci goryle od tego przydupasa Harolda idą tu po ciebie!
--- Koniec cytatu ---

Po pierwsze, dwa wykrzykniki są zbędne, wystarczy jeden. Po drugie, po wykrzykniku piszę się dużą literą.


--- Cytuj ---powalony potężnym uderzeniem w kark kapral Gorn upadł na ziemię.
--- Koniec cytatu ---

Słowo "powalony" jest równoznaczne z tym, że upadł na ziemię, więc nie wiem po co się powtarzać, bo tak, jest to powtarzanie. Oba te wyrazy mają takie samo znaczenie.


--- Cytuj ---Słysząc to Gorn zaczoł powoli wyciągać rękę po leżący nieopodal topór.
--- Koniec cytatu ---

--- Cytuj ---Gorn wyjął schowany za pasem obusieczny topór i odciął głowę od karku egzekutora.
--- Koniec cytatu ---

Hmm... Jestes zbyt niezdecydowany. Skoro jeszcze przed kilkoma chwilami topór leżał niedaleko niego na ziemi, to jakim cudem teraz znalazł się za jego pasem. Może był to inny topór? W takim razie po co wtedy chwytał tamten. A poza tym powtarzasz imię "Gorn". Bardzo nielogiczne zdania i powtórzenia. Poważny błąd.


--- Cytuj ---- Czy chcesz czy nie ja idę z Generałem!
--- Koniec cytatu ---

Powinno być Czy chcesz, czy nie, ja idę z generałem
Ponieważ wymieniasz.

Chyba tyle, z tego co bym chciał wymienić. Nie będę ci tutaj wytykał literówek i błędów ortograficznych, bo zreszta wiele ich nie ma.
Ocenia mam 3/6, lub 6-/10. Musze zobaczyc jaka tutaj skala w ogóle obowiązuje.

Pozdrawiam  .


Grison:
Ciekawy temat. Zawsze mnie dziwiło czemu nikt nie napisał o tym jak Lee i Gorn trafili do kolonii. Ty to zrobiłeś, byłem pod wrażeniem. Lecz mój entuzjazm trwał krótko.

Po pierwsze: Tekst jest bardzo krótki. W około 50 linijkach tekstu opisałeś jak to Lee i Gorn trafiają do koloni i jak przebiega ich złapanie. To o wiele za krótko. Sądzę, że powinno to być jakieś 200 linijek a nie 50. Nie wierze, że nie mogłeś wymyślić nic innego.

Po drugie: Akcja dzieje się o wiele za szybko. Powinno być dużo opisów i więcej dialogów.

Po trzecie: Opowiadanie jest trochę mało realistyczne. Nie będę tu pisał o co chodzi ponieważ już ktoś przedemną ci te błędy wytkną. Jeśli chodzi o bohaterów to sądzę, że charakter i zachowanie Gorna oddałeś znakomicie aczkiolwiek w opisaniu zachowania Lee to nie zabardzo się popisałeś. Sądzę ,że Generał nie pozwolił by się tak po prostu schwytać bez słowa. Lee chciałby się dowiedzieć za co trafi niespodziewanie do paki i jakie mają na niego dowody.

Po czwarte: Nie będę się ciebie przyczepiał za rzeczy typu: interpunkcja, błędy ortograficzne i powtórzenia bo samemu zdaża mi się takie błędy robić. Lecz są one w twoim tekscie naprawdę widoczne.

OCENA 3/5 lub 6/10

Arthas:
Cóż, opowiadanie jest niezbyt dobre. Na pierwszy rzut oka widać, iż nie jest ono rozbudowane i długie. Akcja dzieje się za szybko, gdy już rozpoczynasz jakiś wątek, nie mija chwila, a on już jest zakończony. Brakuje mi tutaj choćby jakichkolwiek opisów, które z pewnością sprawiłyby, że opowiadanie stałoby się ciekawsze. Również dialogów nie ma zbyt wiele, co również nie wpływa korzystnie na pracę. Co do błędów, jest ich trochę: interpunkcja, literówki, spójność, stylistyka, a także czasem jakiś błąd ortograficzny. Powinieneś się był pod tym względem bardziej przyłożyć i postarać się, by opowiadanie czytało się lepiej. Pomysł może jest i dobry, jednak trochę wszytko pogmatwałeś i całość stała się trochę nierealistyczna w stosunku do zalążka historii Lee znanej nam z Gothic I.
Ocena: -5/10
Gwiazdki: 2/5

Dracom:
Opowiadanie podobało mi się, choć brakło w nim opisów. Nie podobała mi się scena, w której od tak sobie za pasem Gorna pojawił się topór, choć kilka sekund temu leżał na ziemi. Mógłbyś rozbudować trochę przebieg wydarzeń, podczas drogi do miejsca zrzucenia. Opowiadanie stałoby się wtedy dłuższe i sensowniejsze, jednak wybór należy do ciebie. Sama fabuła nie była zła, z pewnością przeczytam dalszy ciąg, o ile takowy powstanie. W tekście znalazłem kilka literówek bardzo rzucających się w oczy, nie podam ich, przeczytaj kilka razy opowiadanie a z pewnością je znajdziesz.
Moja ocena opowiadania: 7/10 (nie było tak źle)
Gwiazdki: 3/5

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej