Tereny Valfden > Dział Wypraw
Wyspa Goofy'ego
Canis:
Ujrzałeś uciekającego ścieżką wodza, jakiegoś mężczyznę i dwie kobiety...
Rakbar Nasard:
- Eloshru!
Ikraaz wytworzył we własnej ręce wodną kulę. Po chwili, biegnąc za wodzem, wypuścił pocisk, mierząc w cel pogoni… Wodny pocisk uderzył wodza, przewracając go na ziemię.
- Powiedz kobietom, by odeszły! – rozkazał.
Po chwili odeszły.
Mebo wyjął sztylet; podszedł do mężczyzny.
- Powiedzmy wpierw, gdzie przetrzymujecie złoto, srebro i inne dobra materialne.
Canis:
Mężczyzna i Wódz wioski zostali
- W grobowcu są, Canis widział, daj mi odejść, kazano nam iść, daj nam spokój...
Powiedział wódz wioski w rozpaczy, czując obrzydzenie do samego siebie, ze zostawił swoich poddanych...
Rakbar Nasard:
- To co teraz zrobię, będzie najlepszym rozwiązaniem, dla ciebie, jak i dla nas. Wierz mi.
Wyjął zręcznie swój miecz, złapał go dwiema dłońmi i wykonał perfekcyjne pchnięcie [Walka mieczm V, Pchniecie]. Wódz zmarł natychmiast, ponieważ ostrze przebiło serce.
- Znasz wspólną mowę? – zapytał, tak naprawdę nie oczekując odpowiedzi. – To było najlepsze wyjście, gdyż drugie – alternatywne, niosło za sobą przykre i bolesne życie – przerwał na chwile. – Mam dla ciebie niezwykle korzystną propozycję. Będziesz mi służył po wsze dni, w zamian za to, będziesz miał miękkie łóżko, dobre jedzenie i możliwość egzystowania.
Canis:
- Istnieć będę zawsze, tak jak i mój wódz żyć będzie póki jego poddani żyć będą. Czemu mam zaufać ci, mordercy, który bez wahania zabił mego władcę... czemu to tak... czemuś zostawił kobietę bez opieki ojca, czemuś zostawił dwie kobiety na pastwę zwierząt... czemu ach czemu...
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej