Forum dyskusyjne > Dyskusje na każdy temat
Germanin Ingmar
Altair:
Nie sądzę, by już po lekko rozwiniętej akcji po prostu "nie dokończyłeś" prologu. Nie opisałeś lokacji, gdzie się znaleźli, ani gdzie mieli pracować czy cokolwiek. Pamiętaj, że dobry pisarz oprócz pisania powinien również potrafić dobrze reagować na krytykę :). No cóż a jeśli chodzi o kompa to faktycznie sprawa się komplikuje.
Roger:
Obóz warowny składał się z paru części. Kwatery legionistów, droga pretoriańska, kwatery wyższych oficerów, namiot wodza obozu, zwany pretorium były w samym centrum. Oprócz tego było forum, namiot kwestora i kwatery straży. Cały obóz otaczała palisada i bramy, oraz wieże obserwacyjne.
Taki właśnie zrobili plan. Wyrysowali go na ścianie, ostrymi narzędziami w ich lochu. Namiot był tylko na jeden dzień, dla nowo przybyłych.
Okazało się, że tacy jak Iberowie czy Goci, zostali złapani w tym miejscu, dlatego że odłączyli się od grup wojskowych, w czasie walk na tych terenach. Wszyscy chcieli przystąpić do wojska Rzymskiego, by móc zdobyć informację dla swoich. Przypadek, umieścił wszystkich o jednym celu, w tym oto obozie.
- Znajdujemy się w pułapce - podkreślił bardzo precyzyjnie, Ingmar ich sytuację.
- Zgadza się. Obóz jest po prostu na dużej polance, koło głównej drogi do Germanii. Otacza nas las, który wydaję się z widokiem ze wzgórza, nieskończony. W promieniu wielu mil nie ma żadnego miasta.
- Ale musimy sprobować uciec! - krzyknął Gal, Hercygetor.
- Musimy - zgodził się Rolf - Ale to będzie trudne. Dowódca tego obozu, jest buntownikiem. Odłączył te ziemię od Imperium Rzymskiego, zbierając ludzi pod pretekstem, że będą służyć Cezarowi.
- Jakie mamy szansę? - krzyknął Got, Hammburgil.
- Mamy? Naszą jedyną szansą jest jeden człowiek, który ma nielada spryt, zwinność i mocne nogi! Mówię tu o posłańcu. Pomoglibyśmy mu wydostać się z obozu i ten przekazał by wiadomość Cezarowi, który przebywa aktualnie koło Gergowii. To daleką droga, jednak w najbliższym mieście można kupić bardzo dobre konie z wozem, za parę groszy. JEÂŻELI posłaniec przedostałby się do tego miasta, nie dłużej niż za 3 tygodnie, zjawił by się tu cały batalion legioniostow - dopracował plan, Ingmar.
Nie mogli dłużej rozmawiać, ponieważ drzwi lochu otworzyły się, a do środka wpadli biczownicy, wykorzystując swoją ''broń'' na ich plecach i ciągnąc do pracy.
Rolf, który był bardzo muskularny i liczył sobie ponad 2 metry wysokości, probował się wyrwać, ogłuszając przy okazji jednego z legionistów, ale wkoncu rzucili go do rowu, kaząc chwytać narzędzia.
Jednak Ingmar, patrzył na to z rezygancją. Miał jeszcze większe muskuły od Rofla po wielu walkach, jednak był bardziej zwinniejszy, niż silny, by móc uciec.
Nie dostali tego dnia obiadu, ponieważ legioniści mieli dzisiaj premię, za skończoną budowę głównego obozu, a zapasów nie było tu dużo.
Kilofy i łopaty, uderzały o kamień i ziemię, a ich właściciele mieli już pot na plecach, jako że promienie słoneczne, były dziś wyjątkowe.
- Zabić, ukatrupić, zmasakrować... - usłyszał Ingmar, patrząc się na Gota, od którego właśnie były te słowa.
- Jeżeli masz tyle energii to przykładaj się bardziej do roboty. Może jak skończymy ten rów, dadzą nam coś lepszego - mruknął Belg, Pijazaks.
- Nie licz na to, prędzej dostaniecie czystą wodę i mięso! - roześmiał się biczownik, dając im parę batów po plecach, gdzie i tak było już sporo ran.
Reszta dnia minęła spokojnie nie licząc tego że legionista, który niósł kolację, potknął się i wszystko wylądowało na ziemi i musieli jeszcze to zjeść.
Codzien o zachodzie słońca, tak samo dziś wyszło po nich paru legionistów i zaprowadzili ich do lochu, gdzie musieli spać na zgniłej słomie.
- Jeszcze jeden dzień i zwariuję! - warknął, Ingmar.
Nikt przez chwilę nic nie mówił, aż wkoncu Rolf odpowiedział.
- Nie musisz. Ja i Bryt myśleliśmy nad tym i doszliśmy do wniosku, że trzeba to zrobić dziś. Zmieniliśmy też plan.
- O jakich zmianach mówisz?
- Posłaniec pójdzie w swoją stronę, a my uciekniemy do jednego z większych miast, które jest trochę dalej - odpowiedział Germanin.
Nikt nie pamięta dokładnie co się wtedy stało. Pamiętali tylko, że wódz obozu z legionistami, otworzyli drzwi lochu, a oni rzucili się na nich z pięściami. ÂŻaden z niewolników, nie odniosl dużych obrażeń, czego nie można było powiedzieć o Rzymianach. Każdy wziął sobie pilum i gladiusa, jednak Rolf zadowolił się samym puginałem.
Pognali wtedy jak szaleni przez obóz, prosto do południowych bram, dźgając bronią każdego strażnika, który się nawinął pod broń.
Nie przewidzieli jednak, że bramy zostały już zamknięte. Ingmar, wszedł wtedy do wieży nad bramą, ogłuszył wartownika i opuścił łańcuch, dzięki czemu brama otworzyła się, a niewolnicy wybiegli z obozu na zachód, krzycząc z radości, a legioniści... No cóż... Szybko nie doszli do siebie i zanim zabili na alarm, więźniowie byli już daleko.
Nawigacja
Idź do wersji pełnej