Tereny Valfden > Dział Wypraw
Wyspa Raanaarów
Canis:
Zacząłeś coraz bardziej odczuwać brak tlenu, zaczynasz pomału się dusić w dusznym pomieszczeniu, a lampy zaczęły gasnąć...
Tym razem ujrzałeś na tablicy wypisane coś przypominające krótki wiersz...
Devristus Morii:
//W końcu doszliśmy do wioski. Wioska jest zniszczona, a ziemia jałowa. W powietrzu czuć zaduch i powiew śmierci :P
- To teraz szukamy ludzia, który by nam powiedział coś na temat Maga.
Sorryy Nie tu :P Do skasowania :P
Co to już się nie można pomylić, Elrondzie?
Elrond Ñoldor:
// owned... :huh: Nie, nie można :P
- Cholera - zaklął elf i teleportował się na zewnątrz, tuż przy wejściu do jaskini, a raczej zatopionego wejścia. Pooddychał, powciągał parę razy powietrze głęboko i teleportował się z powrotem, tym razem nie chciał marnować tak szybko tlenu. Schylił się i wziął do ręki tabliczkę z najniższej półki...
Canis:
Zanim lampy zgasły zdążyłeś przeczytać nagłówek napisany naszą wspólną kaligrafią - mową: "przygody Koziołka matołka".
Lampy zgasły, a ty dusisz się, dopada cię silny kaszel, odczuwasz ból w piersi.
Elrond Ñoldor:
Elf teleportował się z powrotem. Usiadł jak dziecko tępo patrząc się przed siebie. Westchnął, nabrał powietrza i teleportował się z powrotem. Tym razem nie oddychał bo wiedział że nie ma tlenu. Podszedł do tabliczki która położył na ziemi i wziął ją pod pachę. Wziął również mikstury i teleportował się do Paktu.
- Znalazłem to co chciałeś - powiedział.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej