Tereny Valfden > Dział Wypraw
Opętani wieśniacy
Mantos:
- Ehh, on chyba wyznawał zasadę częste mycie skraca życie. Nie ma nic - powiedział elf i i wyszedł z jaskini
Canis:
- No to idziemy. - powiedziałem i kierowałem się do wyjścia, wróciłem na miejsce, gdzie walczyliśmy z pożeraczami i szukałem potwora, w którego szyi utknął mój sztylet, znalazłem mój sztylet i wziąłem go.
- Ah, mój nabytek z wojny... - I dalej szedłem do wyjścia...
Isentor:
Odwróciłem się i kierowałem w stronę wyjścia, gdy usłyszałem krzyk Franka. Spojrzałem w jego stronę. Mężczyzna podniósł się krzycząc przeraźliwie. Jego ciało zostało rozerwane od środka. Po chwili na miejscu wieśniaka stała przerażająca istota.
Spojrzała na mnie swoimi białymi ślepiami tak jakby mnie znała po czym uciekła do jednego z wąskich szybów kopalnianych.
- Nie uwiężą mi...
Devristus Morii:
- Ehh... A to co? Biegniemy za nim czy go tak zostawiamy? - zapytał Dev , trzymając kobietę.
Isentor:
- A wejdziesz tam, bo ja nie. Wracamy.
Wróciliśmy do osady. Opowiedzieliśmy o wszystkim starszemu wioski. Ten podziękował nam za pomoc i uratowanie 8 kobiet. Jako biedny wieśniak nie miał nam nic do zaoferowania poza strawą i gościną jeśli tylko jeszcze kiedyś zawitamy w te strony.
- No ruszać się do wozu, pora wracać.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej