Kyras podszedł do MeGiddo, przyjrzał się jego ranom po czym zabrał się za usuwanie strzał, starał się to robić jak najszybciej a zarazem delikatnie by bardziej nie uszkodzić ciała. Ponieważ nie miał przy sobie żadnych specjalistycznych przyborów medycznych, uciął kawałek swojej peleryny i podzielił ją na 4 równe całkiem spore paski. Dwa z nich użył na ranach MeGiddo pozostałymi dwoma opatrzył rany Anvarunis'a. -To powinno wam pomóc do końca toczącej się walki, niestety nie mam żadnych maści by wasze rany goiły się szybciej ale krwi powinno wam już nie ubywać. Miejmy nadzieję iż ta chata nie spłonie. Nie lubię skwarek w szczególności w swoim wydaniu.