Tereny Valfden > Dział Wypraw

Rozeznanie

<< < (2/2)

Grison:
W pewnym momencie złoczyńcy doszli do sporej skały osłoniętej krzakami i bluszczem.
- Powoli! Słyszałeś co szef mówił- powiedział Ray do kamrata. Jeśli każdy będzie tutaj wchodził jak nieokrzesany wieśniak to szybko połamiemy te krzaki, zerwiemy bluszcze i wydepczemy ścieżkę przez co kryjówka nie będzie już tak użyteczna- dodał. Dwóch bandytów weszło do środka, a Ray popatrzył po okolicy czy nikt ich nie śledził po czym sam zniknął w jaskini osłoniętej bluszczami.

// Wracasz do Grisona i zdajesz dokładny raport. 

Enzo:
- No nareszcie wiem, co nieco o całej sprawie czas wrócić do szefa - powiedział do siebie Oteriańczyk po czym udał się w stronę Efehidon. Po niedługim czasie znalazł się mieście. Na ławce przed swoim domkiem zobaczył przysypiającego Drakona. Był to niewątpliwie Grison.
- Witaj szefie! Opowiem Ci, co dowiedziałem się o przemytnikach. Otóż przemytnicy po zerwaniu stosunków z naszą gildią boją pojawiać się dalej w mieście. Teraz handlują z jakimiś bandytami. Dowiedziałem się również, że ostatnio bandyci obrobili sklep w mieście kradnąc kamienie szlachetne, naszyjniki itp. Pomógł im w tym niejaki Malar. ÂŚledziłem tych trzech bandytów, nagle doszli do jakiegoś wielkiej skały w gąszczu lasu i zniknęli. Mniej więcej wiem gdzie to jest - po wypowiedzeniu tych słów Enzo czekał na odpowiedź Drakona.

Grison:
Grison obudzony przez Enza popatrzył zaspany na przyjaciela.
- No ładnie, ładnie. Dobra robota, nie spodziewałem się po tobie niczego innego. Nie zapomnij lokacji tej kryjówki - na pewno się to nam przyda. Ale mówiłeś coś o jakimś gościu, który pomógł tym nowym. Jak mu tam było?
- Malar- odpowiedział krótko Enzo.
- A... tak Malar. Pasowałoby złożyć wizytę temu gościowi o ile jest jeszcze w mieście. No nic... postaram się uruchomić informatorów i czegoś dowiedzieć. Zgłoś się po nagrodę do skarbca.

Koniec Zadania!

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej