Forum dyskusyjne > Dyskusje na każdy temat
Galtyria: Zakon Mroku
Bartek_Smoku:
No więc jest to kawałek mojej powieści, na razie mam ponad 40 stron worda pisane dziesiątką ;) Jest to akurat ostatni kawałek, który napisałem mianowicie spotkanie głównego bohatera z piratami. Być może kiedyś zobaczycie "Galtyrię" na półce w sklepach :P
Kiros uderzył głową w coś twardego i ocknął się. Rozmasował bolące miejsce i rozejrzał się. Był w małym pomieszczeniu, w którym panował półmrok. Jedynym źródłem światła była wisząca na drewnianym palu pochodnia. Wszędzie porozstawiane były beczki i skrzynie. Pomieszczeniem kołysało. Kiros przywarł do drewnianej ściany i nasłuchiwał. Gdzieś z oddali dolatywał do niego szum morza. A więc był na statku. Teraz dopiero dostrzegł człowieka w podeszłym wieku siedzącego na jednej ze skrzyń, popijającego rum z butelki i przyglądającego mu się z drwiącym uśmiechem na twarzy.
- Wiesz, czemu jeszcze żyjesz? – spytał.
- Nie – odrzekł zgodnie z prawdą Kiros.
- Bo wszędzie wisi twoja morda. Zaszkodziłeś królowi. Tak, jak my. Jestem Akalla, członek pirackiej załogi Envergalina!
Kiros oniemiał. W najmniej oczekiwanym momencie spełniło się jego największe marzenie. Wreszcie spotkał prawdziwego pirata, był na statku i najwyraźniej został przez piratów zaakceptowany. Akalla podszedł do niego. Teraz Kiros mógł mu się lepiej przyjrzeć. Jego siwe, sięgające ramion włosy przysłonięte były lekko czerwoną chustą. Przez oko przechodziła mu długa, aczkolwiek nie głęboka blizna. Twarz miał usianą licznymi zadrapaniami, a oczy bardzo zmęczone i lekko podpuchnięte. Brakowało mu kilku zębów. Mimo swego sędziwego wieku był wysoki i barczysty. Miał na sobie lekką białą koszulę, skórzaną kamizelkę i pas z włożonym za niego krótkim mieczem z falowaną głownią i sztyletem po drugiej stronie oraz długie spodnie ze zwiewnej tkaniny. Nie miał natomiast butów. Przyjrzał się Kirosowi, wyjął piersiówkę i pociągnął z niej.
- Chodź – rozkazał dość przyjaznym tonem.
Kiros posłusznie poszedł z nim. Bał się momentu, w którym Akalla otworzy drzwi. Według legendy piraci pływają całym statkiem zanurzeni pod wodą i dzięki temu wciąż pozostają nierozpoznani i nieschwytani. Dzięki temu bezkarnie napadają na statki z floty Khironhara czyniąc potężne szkody w skarbcu Minas Eril. Wszystko to było jednak kłamstwem wymyślonym przez ludzi Khironhara tłumaczącym ciągłe niepowodzenia jego floty w starciach z piratami, którzy byli po prostu lepsi i sprytniejsi. Po otworzeniu drzwi Kiros poczuł tylko zapach świeżego powietrza i ujrzał wreszcie światło dzienne. Omiótł wzrokiem cały statek. Pod czarnym masztem z trupią czaszką znajdowało się bocianie gniazdo, w którym siedział majtek. Do bocianiego gniazda prowadziły siatki. Siedział w nim młody człowiek, najwyraźniej niezaprawiony w boju. Miał na sobie tylko spodnie, a na całym ciele brakowało mu znaków po bitwie, takich jak blizny, rany czy siniaki. Po pokładzie przechadzali się różni ludzie, w większości dość podobni do Akalli. Kiros szczerze żałował tych, którzy jak mniemał wiosłowali teraz, aby statek mógł płynąć, a jednocześnie strasznie się bał, że niedługo do nich dołączy.
- Gdzie idziemy? – zapytał z nutą leku w głosie Kiros.
- Do Envergalina – odrzekł zadowolony Akalla. – Zobaczymy, ile jesteś warty.
Stanęli przed drzwiami na korytarz prowadzący pod pokład. Z każdym krokiem po schodach między pochodniami Kiros lękał się coraz bardziej. Domyślał się jak mogą wyglądać takie pirackie praktyki. Wreszcie stanęli przed obliczem Envergalina. Kiros nie widział jego twarzy, gdyż była cała przysłonięta kapturem. Zobaczył tylko, że jest dość niski. W sumie nie dziwne, musiał już być bardzo stary.
- Zabiłeś syna mego syna – zaśmiał się Envergalin. – Nadajesz się na jednego z nas.
- Eee… - zająkał się Kiros. Envergalin onieśmielał go. Nie wiedział, co powiedzieć.
Nagle Envergalin wyjął spod swego płaszcza dwa sztylety i rzucił nimi prosto w Kirosa, który instynktownie odskoczył w bok. Sztylety wbiły się w ścianę. Akalla jednym ruchem wyjął je i zamachnął się na Kirosa zadając cios. Ten przeturlał się w bok, przez co Akalla nie trafił. Chwycił instynktownie niezapaloną pochodnię, dzięki czemu zablokował kolejny cios Akalli. Przekoziołkował pod jego nogami podcinając je i podniósł się łapiąc jeden ze sztyletów upuszczony przez Akallę. Drugi był głęboko wbity w podłogę. Pirat zaś leżał z bólem i zdziwieniem na twarzy.
- Dosyć! – krzyknął zdecydowanym tonem Envergalin. – No no, nie spodziewałem się tego. Refleks znakomity, sprytu też, co nie miara, wyszkolenie w walce również bez zastrzeżeń. Dodatkowo nienawiść do mojego syna i zapewne żądza zemsty. Zostaniesz jednym z nas!
A teraz opowiem trochę, o co chodzi dokładnie. Kiros zabija najstarszego syna króla, przez co zmuszony jest uciekać z ojczyzny. Trafia do lasu, gdzie elfy zapowiadają pomóc w buncie przeciw panowaniu ludzkiego króla mającego na uwadze tylko swoje dobro. Kiros spotyka w lesie swego kuzyna, który również ucieka, gdyż próbował uwolnić z więzienia Stulama, człowieka, który pomógł uciec Kirosowi. Razem wyruszają do Hurogorth, gdzie wraz z władcą miasta, Asgarhanem, zamierzają odnowić Zakon Mroku, tajną organizację mającą na celu obalenie władzy złego króla. Plan wydaje się prosty, lecz niestety później wszystko się komplikuje. Niestety, Quendril, władca Ludgar, dawny członek Zakonu Mroku nie odpowie. Zbyt boi się siły Khironhara i nie chce narażać życia swoich ludzi. Mówi, że dawniej było inaczej. "Envergalin miał garstkę poddanych. Wszyscy się przeciw niemu odwrócili. Nie było najmniejszego problemu, a teraz… krasnoludy i lizardy będą walczyć wraz z Khironharem. Choćby nawet nie chciały, zobowiązały się. Ma ponadto bardzo dużą liczbę szlachciców i rycerzy oddanych mu. Dojdzie do wojny, którą przegramy."
Nasi bohaterowie zrezygnowani wyruszają do Raven mając nadzieję, że Cargar wraz ze swymi poddanymi weźmie w tej wojnie udział. Niestety, miasto zostało opanowane przez opętanego przez boga zła, Isgarotha, maga imieniem Remerdion, przywódcę czarnych magów, niegdyś zostawionego przez Asgarhana pod gruzami zawalonej twierdzy Aldaron. Remerdion w akcie zemsty zsyła Asgarhana do Altharalu, więzienia, z którego nie ma ucieczki, więzienia, w którym umiera się z głodu, pragnienia i wycienczenia. Kirosa natomiast w trakcie dalszej podróży łapią piraci, których przywódcą, jak się okazuje, jest Envergalin, ten stary, wygnany król, o którym słuch zaginął. Na domiar złego, cały czas trwa odwieczna wojna ludzi z orkami, a więc przygody drugiej strony mocy też są, aczkolwiek w mniejszym stopniu, opisywane...
No i z każdym dniem jadę dalej... :P
Airyx:
Bardzo fajne, podoba mi się. Napisane własnym, swobodnym stylem, praktycznie bezbłędnie. Trochę przeszkadza brak akapitów, ale z moim opowiadaniem na tym forum też tak jest ;] Całkowicie jestem za: 5/5.
Tylko jedna rzecz...:
--- Cytuj ---Niestety, miasto zostało opanowane przez opętanego przez boga zła, Isgarotha, maga imieniem Remerdion
--- Koniec cytatu ---
No nie, pewien mag ognia z Gothica 2 by się obraził...
Pozdrawiam!
Rohgard:
Jeśli można wtrącić się do postu poprzednika :) Mag ów nazywał się Merdarion :)
Opowiadanie czytałem. Jest ciekawe, nie znalazłem rażących błędów ortograficznych i interpunkcyjnych :) Opowiada ciekawą historię a raczej wstęp do niej :) 9,5/10 :)
Airyx:
--- Cytuj ---Jeśli można wtrącić się do postu poprzednika :) Mag ów nazywał się Merdarion :)
--- Koniec cytatu ---
można można. W ten sposób wytworzy się dyskusja. Owszem, Rohgardzie, był mag wody imieniem Merdarion i może faktycznie imię Remerdion jest jego przeróbką. Nie wiem tego, o to trzeba by zapytać się autora. Natomiast mnie chodziło o Isgarotha, maga ognia, który modli się w kaplicy przed klasztorem. Zrobić z kapłana Innosa boga zła... cóż za bezczelność!
Zauber:
Dokładnie to samo zauważyłem co Airyx, jest taki Isgaroth w Gothic 2. Ale mimo to historia fajna, szkoda że już przeczytałem. Wklejaj ciągle nowe części, ale tym razem od początku, bo potem całą historię tak w skrócie załapać to już gorzej niż po linijce. Ale nic to super jest masz 5/5.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej