Spotkałem się już wielokrotnie z opiniami jakoby orkowie zdobyli bez problemów Khorinis,
w przeciągu maksymalnie tygodnia z czym się kompletnie nie zgadzam. Postanowiłem więc przedstawić moją wersję opartą o wiedzę zdobytą przeze mnie przez te wszystkie lata...
Zaczynając świat przedstawiony w grze (mimo to że lore opiera się o grę) jest przedstawiony jako mniejszy niż byłby w rzeczywistości, należy założyć że wszystkiego powinno być podwójnie - potrójnie, jest to spowodowanie technologiami jakimi dysponowali twórcy gry na tamten czas wówczas :
Khorinis to nie byle jaka wiocha tylko silnie ufortyfikowane miasto, które co prawda swoje lata świetności ma już za sobą, ale mimo to skały z jakich zbudowano mury są raczej w stanie nienaruszonym. - Fosa skuteczny element uniemożliwiający w pierwszej fazie walki użycie taranów i drabin, aby ją sforsować w stopniu umożliwiającym wykonanie szturmu potrzebowaliby minimum tygodnia cięzkiej harówy, okupionej z oczywistych względów wieloma jednostami. Stawiam że cały proces trwałby około 2 tygodni - przygotowań...
Nikt bezpośrednio po przybyciu i zbudowaniu obozu, nie oblega swojego celu, aby dać wypocząć swoim wojskom dowódcy orków najpewniej odczekaliby kolejny tydzień. W tym czasie w mieście trwałaby dodatkowa mobilizacja, chciałbym zauważyć iż Khorinis miało otwarty dostep do morza i kilkanaście łódek wyklucza to możliwość wzięcia na głód.
Na wyczerpanie - orkowie dokonując kolejnych szturmów mogliby osłabić wolę obrońców, jednakże to również zostałoby okupione stratami w stanie osobowym, nie zapominajmy o naturze orów - palić i rabować, trzymanie oblężenia wiele by ich kosztowało, spalenie farm dookoła Khorinis miałoby fatalne skutki dla całego planu, orkowie to myśliwi : To wyspa więc stan ilościowy zwierząt do zjedzenia jest również ograniczony - Nie dobrze. - Orkowie nie mogą utrzymać oblężenia w nieskończoność.
Orkowie musieliby się liczyć z atakami zaczepnymi ze strony rozproszonych jednostek najemników i bandytów, każdy orze jak może więc zapewne skutecznie dręczliby nieprzyjaciela. Jak również skłonny jestem uwieżyć iż część farmerów i mieszkańców okolic przeszłaby do podziemia to zwiększyłoby potencjał 'ludzi' jako ogółu siły w regionie. Dzisiaj badania wojny zaczepnej dowodzą iż mnoży ona szanse strony zaczepiającej, co sprawia że im dłużej walczy tym większa szansa na zwycięstwo. Orkowie musieliby utrzymywać oblężenie, przeczesywać lasy, zwiększać ochronę dla swoich konwojów, zwiększać liczby patroli. - To kosztuje czas i zasoby, a jak wczesniej wspomniałem mieli je z oczywistych względów ograniczone.
Dlaczego Khorinis jednak upadło, sądzę iż jest to spowodowane przybyciem TYCH orków z Myrtany, na ich okrętach wojennych, długie wybrzeże portowe umożliwiłoby szybki szturm i rozsypanie się po slumsach prąc ku górze - Tutaj siła ludzi leżałaby w znajomości miasta, myślę że jest to ten moment 'rzezi' - orkowie liczyliby na niewolników a nie masową rzeź, ludzie natomiast nadali temu taką łatkę obserwując klęske walczących. Orkowie najpewniej skierowaliby główne uderzenia na bramy. O obliczu takiej sytuacji Khorinis traciło cały potencjał defensywny - tutaj zapewne doszłoby do wielu pomniejszych starć, co poniektórzy najpewniej ulotniliby się ze śmiertelnej pułapki chociażby uchodząc do kanałów a potem kto wie.
Dziękuję chętnie wyjaśnię jeżeli jest coś niezrozumiałe - Wiem że przydługie ale starałem się skoncentrować tylko na Khorinis - jako mieście.