Tereny Valfden > Dział Wypraw

II zadanie Walentin

<< < (2/3) > >>

Elrond Ñoldor:
- A ty młoda osóbko co tu robisz? - powiedział siwiejący staruszek który pojawił się z nikąd. W jednej ręce trzymał butelkę z jakimś płynem, a w drugiej zwój z zaklęciem.

Walentin:
Walentin podskoczyła (jak usłyszała głos starca) tak, ze uderzyła się głową o jakąś belkę wystającą ze ściany.
- ała....  ...yyy.... a co to Pan pewnie tu jakieś czary robi tak? Czy wie Pan ,ze tak nie wolno?- powiedziała biorąc się na odwagę. Szepnęła do siebie: Hmm... ja się tu spodziewałam kogoś mocniejszego. Iiiii tammm... taki staruszek nie jest mocny. Rzekła:
- Proszę Pana ! Jestem zmuszona skonfiskować Panu te wszystkjie mikstury i księgi z zaklęciami... .-  Siegnęła po miksture którą starzec trzymał w rękach...

Elrond Ñoldor:
- Przepraszam, ale to moje rzeczy i nikomu ni pozwolę ich zabrać. - powiedział staruszek energicznie zabierając swoją miksturę. - Jestem byłym magiem, ale jakieś paręnaście lat temu zostałem wyrzucony z Zakonu bo miałem własne pomysły. Teraz tutaj studiują magię i wymyślam nowe zaklęcia. A więc młoda osóbko nie pozwolę odebrać jednej rzeczy którą naprawę kocham. Powiedz, czy przyszłaś tu mnie tylko denerwować czy jeszcze coś chcesz ode mnie?

Walentin:
Dziewczyna się zmieszała... pomyślała: matko... taki stary a taki energiczny... hmmmm.
- proszę Pana prosze mnie wysłuchać.- staruszek stanął na schodach.
- tak?
- Czy pokazałby mi Pan swoją jakby "pracownię" ?
- Skoro chcesz, to oczywiscie.- Walentin  oglądała księgi z zaklęciami, dotykała buteleczek z miksturami. Rzekła:
- Hmmm bardzo ciekawa ta "magia'. Nie znam się na tym jeszcze. Ale mam proźbę. otóż ludzie się boją tego co Pan tutaj robi. Boja się Pana. uważaja ,ze to jest eibezpieczne. Ja też tak uważam, dlatego moze by Pan ...yyyy....
- Tak?
- To znaczy pracownie mógłby Pan sobie urządzić w lesie, po za granicami miasta. Tak by było najlepiej. Tutaj  by Pan mieszkał, a pracownie miał za miastem. Ldzie czuli by się bezpieczniej, a i Pan by miał spokój i mógł uprawiać magię spokojniej....hmm....  . Sądzę iż tak by było najlepiej...

Elrond Ñoldor:
- Mówisz poważnie? Boją się tego? A no tak, nie zdawałem sprawy z hałasu i tych wybuchów. Wydaje mi się że przekonałaś mnie. Dziękuję że mi to uświadomiłaś zacna osóbko. Jeszcze dzisiaj w nocy przeniosą moją pracownię do lasu. Widziałem tam opuszczoną chatkę myśliwego, będzie najlepszym miejscem... - Walentin zostało tylko poinformować kupców i odebrać nagrodę. Wiedziała że nie należy mówić im prawdy co tam było. Trzeba było wymyślić...

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej