Tereny Valfden > Dział Wypraw
III zadanie Gunses'a
Niro:
Gunses wytłumaczył wieśniakom o kogo mu chodzi. Ci natychmiast zbledli. Jeden wystąpił z grupy, zbliżył się do klanowicza i rzekł:
- Nikogo takiego tutaj nie ma i lepiej wynoś się stąd! Paru takich jak ty już się tutaj kręciło i zawsze przynosili nieszczęścia! Jedno zabójstwo i taka zuchwała kradzież, toż to coś takiego nie wydarzyło się nigdy! - krzyczał - Zjeżdżaj zanim wezwiemy kogoś!
Wyglądało na to, że pomocy od farmerów Ohsiańczyk nie mógł oczekiwać. Mimo tego pytał się i innych ludzi o to, jednak każdy odpowiadał mu w taki sam sposób. W końcu przypałętał się na koniec wioski, gdzie nie było ludzi, oprócz jego samego. Gdy chciał powrócić zobaczył, że zbliża się do niego jakaś postać.
- Nikt nie będzie się wtrącał w interesy moje i mojego szefa, chłoptasiu - mówiła - I lepiej żeby już żaden z was nie pojawiał się w tych okolicach... Za dużo ostatnio działacie...
Sylwetkę niespodziewanego gościa rozświetliły pochodnie, które były postawione przy domkach. Zbir wyjął swój nieco zardzewiały, jednak nadal przydatny miecz i zaczął się zbliżać do Gunsesa...
//Masz łuk i staty, ale ni masz amunicj. Miecz też nieteges. Musisz użyć innego sposobu na pokonanie wroga...
Aha - Magia nowożytnia też nie działa, więc masz jeszcze trudniej ;p Możesz użyć otoczenia.
Niro:
Gunses pytał się napastnika o człowieka, który miał podobno rządzić okolicą.
- Mieszka w grocie, niedaleko tego miasta... Mam zresztą mapę z zaznaczonym miejscem - krzyczał - Możesz ją wziąść, tylko nic mi już więcej nie rób! - prosił. Klanowicz zabrał pochodnię od twarzy zbira. Ogień oświetlił jego twarz. Nie przypominała tej, którą widział wcześniej. Liczne poparzenia i zwęglone już włosy oszpeciły bandytę na całe życie. Klanowicz zabrał mapkę, a rabuś pomacał palcami swoją twarz. Nagle zaczął płakać i krzyczeć. Mógł zwrócić uwagę połowy miasteczka, więc Gunses szybko poderżnął gardło swej ofierze. Wycofał się szybko z wioski i poszedł zgodnie ze wskazówkami mapy. Wszedł do jaskini, o której mówił banita. Zaczął się skradać i słyszał odgłosy chrapania. Chyba jego cel nie spodziewał się nagłego ataku... Gunses ujrzał szefa okolicy śpiącego na posłaniu zrobionym z siana...
Gunses:
Gunses nadal się skradał, gdy był już nad ofiarą, mężczyzna zaczął się budzić. Klanowicz przystawił mu nóż do gardła, bandyta ze strachem w oczach, śledził miecz który powoli przesuwał się po karku:
- I po co ci było wkraczać na nasze terytorium, na terytorium Klanu Ohsi? Miałeś dużo czasu ażeby się wycofać, jednak tego nie uczyniłeś... teraz jest już za późno!! - powiedział Gunses i dokonał egzekuji..
Niro:
Ohsiańczyk prawie wykonał już jego zadanie. Zabrał bandycie pieniądze i nadszedł czas zabrać się za ostatnią część misji... Musiał zmasakrować zwłoki ofiary i podrzucić je pod wioskę, aby nikt już nie starał się zająć miejsce Klanu i wiedział co go czeka...
Gunses:
Gunses ostrzem miecza, oszpecił twarz mężczyzny a na ciele porobił mieczem rany.. następnie wziął truchło na plecy i zaniósł koło wioski. Położył je przed pierwszym domem, a koło niego położył ciało drugiego mężczyzny, którego zabił wcześniej. Oba ciał dawały jasno do zrozumienia " To nasz teren i niech nikt sie nie warzy na niego wkroczyć bo skończy tak jak tych dwóch!!"
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej