Tereny Valfden > Dział Wypraw

VII Zadanie Melitele

<< < (2/3) > >>

Bela:
Sprawcą szmeru okazała się wiewiórka, która zdechła z niewiadomych przyczyn (może na zawał na widok broni w ręku Meli, a może po prostu na zawał^^) i z szelestem odbijając się od gałązek i liści spadła na dół.. Mela wyczekując w konsternacji potwora,  wstrzymała oddech, po czym buchnęła śmiechem. Po chwili jednak zaklęła  soczyście pod nosem.. jej śmiech spłoszył puchacz, który siedział na którymś z drzew i odleciał, zanim mela zdążyła go namierzyć.

Melitele:
Cudnie ^^ pomyślała . Teraz go będę szukać aż do śmierci a był już tak blisko - westchnęła . W końcu umilkła bojąc się że znowu może coś spartolić :P . Szła w stronę którą odleciał puchacz . Poruszała się bardzo ostrożnie i cicho na wypadek gdyby go ujrzała . W ręku miała łuk a miecz uprzednio schowała żeby znowu przypadkiem jakaś wiewiórka nie padła na zawał ( xD) Cały czas bacznie się rozglądała lecz ani śladu puchacza . Powoli kończyła się jej cierpliwość ale nadal szła ścieżką mając nadzieję , że go znajdzie …

Bela:
Okazało się że widok łuku w rękach meli jeszcze bardziej przyprawiał wiewiórki o zawał bo wtem z drzewa spadły 3 i jedna surykatka, co było dość dziwne, gdyż zwierzęta te żyją na sawannach.  

Melitele szła w stronę gdzie odleciał ptak, po godzinie marszu wlazła na skraj polany. Stała chwilę rozglądając się, gdy tuz obok jej ramienia przeleciała barwna ptasia kupa.
- Korkuj se kuper! - wrzasnęła Mela wymierzając błyskawicznie strzałę w domniemane miejsce pochodzenia kawałka stolca i wypuściła pocisk. Strzała i minimetry chybiła ptaka, którym sie okazał jej cenny puchacz. Ptak znowu wzleciał, lecz tym razem mela dokładnie widziała na którym drzewie siadł.
- już blisko - wyszeptała i zaczęła podchodzić do ptaka.

Melitele:
No nareszcie cię widze mały potworze ^^ . Po cichu i bardzo ostrorznie zbliżyła się do drzewa na którym siedział puchacz . Teraz musi mi sie udać wyszeptała unosząc łuk w górę . Bezszelstnie wyjęła też jedną strzałę z kołczanu . Bardzo dokładnie wycelowała w zwierzę i wypuściła strzałę spodziewając się pozytywnego efektu ...

Bela:
Jak można się było spodziewać spodziewany efekt różnił się od otrzymanego i rzeczywistego. Z głośnym Gęganiem czy co tam puchacz z siebie wydobywa podleciał w górę..
- Teraz albo nigdy! - krzyknęła Mela i chwyciła za kolejną strzałę..

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej