- Dziękuję. - Powiedział i szedł an przód. mijając kolejne pochodnie zapalał je, by jednocześnie wiedzieć gdzie byli, a zarazem wiedzieć gdzie spier*alać w razie nieoczekiwanego obrotu sprawy. Po kilkunastu metrach tunel przestał schodzić w dół, co jak można było się spodziewać, Salazar i Rakbar znaleźli się już pod wierzchnimi tunelami. Po parunastu metrach pojawiła się przed wami ściana. Dotarliście do ściany, na której widniał rysunek. Byli na nim dwaj draconi. jeden podawał rękę drugiemu, a pod ich dłońmi znajdował się garniec monet. Pod lewą ścianą dojrzeliście plamę krwi, po prawej zaś na ziemi ślady popiołu. ÂŚciany po bokach były cofnięte delikatnie w ścianach. Cofnięty fragment ścian był złożony niczym posadzka kaplicy. W taki sam sposób składały się łukowo w centrum, środku ściany. Jednak nie było tam nic ciekawego do obmacania czy pokręcenia.
- To jakieś... drzwi.