Znużony z lekka jazdą i brakiem tematów do konwersacji (a raczej niemożliwością prowadzenia rozmowy przez jego własne lenistwo) nudził się wielce. Kiedy kompanija zoczyła pachołków Istedd uśmiechnął się pod wąsem i dłoń oparł na rękojeści swego miecza. Czuł się pewnie, teraz nie czuł powiewu zimna, jakim powiewała bitwa i możliwość pozbawienia kogoś życia. Nie myślał już o tym. Skupiony bywał w bitwach już na rozdawaniu ciosów, niż przemyśleniach. Dlatego jako drugi, tuż za Zeyfarem ruszył uprzednio zgrabnie zsiadłszy z konia. Miecz wyciągnął w biegu i zaśmiał się ponuro. Wiedział, że nawet najlepszemu szermierzowi przyda się pomoc. Wszak jak powiadało stare, krasnoludzkie przysłowie: Każdy szermierz dupa, kiedy ludu kupa. Nim mauren zdołał oddalić się z pola walki ostawiając tam tylko pokarm dla kruków Ergard wpadł w motłoch tnąc jednego z przedstawicieli opozycji w brew. Brutalność i prostota ciosu w połączeniu z rozpędem i wybuchem gniewu (który pochodził z chęci zemsty na Kwinie) dało piękny efekt ostrza wbitego w czerep po linię brwi. Istedd wyciągnął miecz, a kolejne dwa ciosy, jakie nadleciały w jego stronę były niemałą przeszkodą. Postanowił więc wykonać unik w tym, a tam... dzięki bogom pusta przestrzeń! To ocaliło go od dość bolesnego z pewnością cięcia, ba! Cięć! Odpowiedział pchnięciem z lekkiego wykroku, co pozwoliło na wyzbycie się kolejnego łotra. Cofnął się i odbił kolejny cios. Kątek oka dostrzegł, że Zeyfar już zwinnie wyzbył się niebezpieczeństwa. Nie rozważał długo kolejnego posunięcia. Ważne, że chociaż stworzył pozoru "ratowania kompana w potrzebie". Chociaż z kunsztem owego Kruka nie było to potrzebne. Tak on uważał, choć teraz zajęty był parowaniem cięć jednego z ich wrogów o wyjątkowo tępej i brzydkiej mordzie. Tego chlasnął nyżkiem, jakby odganiał muchę. Wróg jednak nie zginął, cofnął się z krzykiem i machnął na oślep. Moczymorda wykorzystał to i ciął nieco wyżej, w kłąb. Drań upadł i szybko został zastąpiony i zdeptany przez kolejnych. Ergard uśmiechnął się krzywo i począł bronić swej pozycji, jak ostatniego, pełnego kufla na pustyni.
Obijmordy 13/20