Autor Wątek: Za śladami historii  (Przeczytany 13400 razy)

Description:

0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

Offline Gunses

  • Arystokrata
  • ***
  • Wiadomości: 15010
  • Reputacja: 14198
  • Płeć: Mężczyzna
  • jak z debilem.
    • Karta postaci

Odp: Za śladami historii
« Odpowiedź #40 dnia: 23 Październik 2009, 19:24:10 »
- Jesteśmy w połowie drogi - rzekłem. Zwróciłem twarz w przed siebie. Nad drzewami powoli zaczynała błyszczeć jutrzenka. Ptaki orzywiły się, wilkołaki i niedźwiedzie wróciły do nor. Las znowu zgęstniał, przed nami wyłoniła się wyrwa w lesie. Najkrótksza droga prowdziała przez środek wyrwy, który miał 200m długości. Powoli ruszyliśmy przezeń.

Offline Mantos

  • Weteran
  • ****
  • Wiadomości: 2628
  • Reputacja: 294
  • Płeć: Mężczyzna
  • de Freszmejker
    • Karta postaci

Odp: Za śladami historii
« Odpowiedź #41 dnia: 23 Październik 2009, 19:59:18 »
- Ech, ja pierdole, nic się nie dzieje - zajęczał Mantos

Forum Tawerny Gothic

Odp: Za śladami historii
« Odpowiedź #41 dnia: 23 Październik 2009, 19:59:18 »

Offline Gunses

  • Arystokrata
  • ***
  • Wiadomości: 15010
  • Reputacja: 14198
  • Płeć: Mężczyzna
  • jak z debilem.
    • Karta postaci

Odp: Za śladami historii
« Odpowiedź #42 dnia: 23 Październik 2009, 20:02:11 »
Byliśmy na środku polany. Mgły podniosły się i zasłoniły widok lasu. Nagle cały las ucichł. A po chwili dało się usłyszeć pisk, a może wrzask. Jakoby ptaka, z góry. I już wiedzieliśmy co nas zaatakowało.
Osiem Geardezów.

8x Geardez

Nazwa:

Geardez

Opis:
Prehistoryczne, wielkie ptaki. Od zarania dziejów bardzo niebezpieczne. Geardezy to ptaki połączenie ptaka i gada. Jego długość wynosi 20m a rozpiętość skrzydeł dochodzi o 50m długości. Stworzenie dziko żyjące już tylko w niewielkich grupach na kontynencie, jednak spotkać je można na całym świecie ze względu na ich zdolność lotów. Geardezy potrafią dziennie przemierzyć odległość nawet do 500km. Dawniej powszechnie występujące, po obławach na nie w celach bezpieczeństwa zostało ich tylko kilkaset sztuk. Trzymają się zazwyczaj w małych grupkach liczących 7-8 osobników. Geardezy są bardzo niebezpieczne. Ich ciało pokrywa gadzia łuska oraz reszki piór. Potężny dziób jak i pazury są bardzo wytrzymałe i ostre. Kończąca ogon maczuga jest jednym z najtwardszych materiałów na świecie. W zamierzchłych czasach, wykradano młode z gniazd i eksperymentując z ziołami oraz magią otumaniano je. Tworzono dla nich pancerze i takie opancerzone Geardezy wraz z ich jeźdźcami były najlepszymi machinami wojennymi. Przenosiły ciężkie kamienie i rzucały nimi w przeciwników. Używając maczugi taranowały wrota i mury. Obecnie rzadko można spotkać przedstawiciela Geardezów, lecz gatunek ten nadal nie uznano za wymarły.

Walka:
Geardezy atakują z góry, grupowo. Starają się rozproszyć ofiary, wyłapać je a potem zabić. Atakują dziobami w celu powalenie i szybkiego zabicia ofiary. Silne i ostre szpony pomagają w wydłubaniu ofiary z twardych pancerzyków czy zbrój. Najtwardsza cześć ciała, maczuga pozwala na natychmiastowe uśmiercenie i rozmiażdżenie ofiary.

Ataki:
- Atak dziobem – Potężne uderzenie dziobem odrzuca ofiarę i zadaje jej wielkie obrażenia, o ile nie śmierć.
- Atak pazurami – Zakrzywione i czepne pazury potrafią rozerwać najlepiej złożoną zbroję.
- Atak skrzydłem – Uderzenie ciężkiego skrzydła może prowadzic do ogłuszenia.
- Atak ogonem – Atak potężnym ogonem, zwieńczonym ogromną maczugą może mieć opłakane skutki.

Atrybuty:
+ Poprawione nasłuchiwanie
+ Poprawiony wzrok
+ Poprawiona szybkość
+ Twarda łyska
+ Poprawiona wytrzymałość
+ Poprawiona kondycja
- Zła zwrotność
- Podatność na choroby
- Problemy w poruszaniu na tylnich kończynach.

Trofea:
100x łuska; 1x język; 1x maczuga <organy>; 6x szpon

Offline Hagnar Wildschwein

  • Obywatel
  • ***
  • Wiadomości: 1198
  • Reputacja: 902
  • Płeć: Mężczyzna
  • Ostatni Cyc
    • Karta postaci

Odp: Za śladami historii
« Odpowiedź #43 dnia: 23 Październik 2009, 20:40:47 »
-Ależ kurwa paskudne gadziny!- powiedział, a w zasadzie wyrzucił z siebie krasnolud i splunął obficie pod nogi na uciekającą jaszczurkę. Równocześnie pochwycił w dłoń wysłużoną acz wierną kuszę i zarepetował szybko. Ruszył prędko, nie szczędząc nóg, sił i przekleństw w kępę gęstych krzewów pachnących jałowcem i żywicą. Niemal nie przewrócił się wpadając prawą nogą w kupę nawozu, najprawdopodobniej dzika. Wychyliwszy jedynie kuszę i to nie całkowicie oraz odgarniając zawadzające gałązki Domenic mrużąc jedno oko obrał za cel jednego z latających napastników, który zawisł nad lasem skrupulatnie wybierając cel. Niebo było jasne, bez jednej chmurki, toteż gadzia łuska napastnika świeciła niczym psie organy po oddaniu moczu... Znaczy się bardzo świeciła. Ułatwiło to znacznie celowanie, bo nijak w nocy strzelać na chybił trafił.
 Krasnolud zwolnił bełt. Ten zasyczał i zaświergotał rozcinajac powietrze. Oko geardeza błysnęło z żalu i z wyrzutem. A może Domenicowi poprostu się wydawało? Nie rozważając rekacji potwora na lecący z nielada precyzją i siłą pocisk, krasnolud skrył się w gąszczu, odstąpił od miejsca, z którego oddał strzał i znów przeładował kuszę.

Celny strzał

Nazwa broni: Valfdeńska Kusza 3
Zasięg: 150 metrów
Rodzaj: Kusza
Poziom wykonania: III
Opis: Stworzony z 50 sztuk drewna, ważący 2kg.

88x bełt z żelaza
wytrzymałość - 5
ostrość - 6
ciężar - 6
« Ostatnia zmiana: 23 Październik 2009, 20:43:50 wysłana przez Domenic aep Zirgin »

Offline Ainur

  • Magnat
  • ***
  • Wiadomości: 981
  • Reputacja: 21
  • Płeć: Mężczyzna
Odp: Za śladami historii
« Odpowiedź #44 dnia: 23 Październik 2009, 20:45:53 »
Wampir wyjął swą srebrną klingę. Geardezy nadlatywały właśnie w kierunku drużyny aby ją rozproszyć. Jeden z nich leciał do Ainura. Gdy był już blisko zaatakował swym dziobem w wampira. Ten w samą porę uskoczył unikając uderzenia po czym silnie zadał cios w lewe skrzydło bestii. Geardez zaryczał jednak twarda łuska wytrzymała uderzenie. Bestia odleciała niedaleko. Po chwili ponownie nadleciała mając gotowy swój osty pazur do zadania ciosu. Atak dla wampira ten najprawdopodobniej skończyłbym się śmiercią. Miał bowiem jedynie szatę. Ainur usłyszał złowrogi pisk bestii, która uderzyła zakrzywionym pazurem. Ainur błyskawicznie odskoczył, a potwór był teraz na ziemi. Potwór miał nie lada problemy z chodzeniem po ziemi. Zaatakował on teraz skrzydłem. Ainur zmienił się w nietoperza po czym poleciał nad Geardeza. Gdy nietoperz był już nad nim, zmienił się w postać humanoida. Wylądował na wielkim ptaku. Będąc na nim zadał cios w skrzydło, w które uprzednio już uderzył, a następnie z rozmachem zaatakował szyję gada. Wykonawszy to skoczył na ziemię.

Potężny cios, Klasyczne pchnięcie
« Ostatnia zmiana: 23 Październik 2009, 20:48:42 wysłana przez Ainur »

Offline Mantos

  • Weteran
  • ****
  • Wiadomości: 2628
  • Reputacja: 294
  • Płeć: Mężczyzna
  • de Freszmejker
    • Karta postaci

Odp: Za śladami historii
« Odpowiedź #45 dnia: 23 Październik 2009, 20:48:59 »
- Hehe, no wreszcie - uśmiechnął się elf
Mantos dotknął ręką swego łuku, ale szybko zmienił zdanie. Wiedział że groty z brązu nie zrobią większego wrażenia na pokrytym piórami geardezie. Skoncentrował się i teleportował nad jednego z potworów. Chwycił się szybko za wystające z grzbietu kości stwora. Elf miał zajęte obie ręce. Nie miał jak dobyć miecza, a szalejący geardez pogarszał tylko całą sytuacje. Zakonnik za pomocą psioniki wysunął ostrze z pochwy i posłał je z dużą siłą w ciało gada. Wielkie ptaszysko zaskrzeczało i zaczęło pikować. Mantos złapał rękojeść broni i wbił ją jeszcze głębiej, poruszając na boki by poszerzyć ranę. Elf trzymał się z całej sił. Potwór widząc że nic nie działa poleciał w kierunku lasu. Gałęzie obijały się o zakonnika, ale ten się nie poddawał. Ponownie użył psioniki, drugi z mieczy posłał w skrzydło geareza. Szarpnął telekinetycznie klingę łamiąc kości w skrzydle. Stwór zaczął spadać na ziemię łamiąc przy tym drzewa. Mantos wyrwał ostrze z poczwary i teleportował się natychmiastowo by uniknąć spotkania z ziemią. Wylądował miękko na ściółce leśnej. Gad leżał poraniony na ziemi, ale nadal był niebiezpieczny, wierzgał na wszystkie strony. Zakonnik wstał i wypowiedział inkantacje zaklęcia
- Ipush Grash, Osh Isarishash
W jego ręku pojawiła kula ognia. Mantos cisnął ją prosto w łeb geareza. Pocisk rozbił się na dziobie ptaszyska dotkliwie je parząc. Elf by mieć pewność, chwycił swój łuk, wziął do ręki strzałę, naciągnął cięciwę z całej siły i strzelił w łeb potwora. Grot wbił się głęboko w ciało.

Koncentracja; Teleportacja; Psionika; Kula ognia; Walka łukiem V; Potężny strzał

Offline Hagnar Wildschwein

  • Obywatel
  • ***
  • Wiadomości: 1198
  • Reputacja: 902
  • Płeć: Mężczyzna
  • Ostatni Cyc
    • Karta postaci

Odp: Za śladami historii
« Odpowiedź #46 dnia: 23 Październik 2009, 21:16:59 »
-Właź do kurwy nędzy!- warknął krasnolud mocując się z drugim bełetem.
No, nareszcie pomyślał kiedy dwa pocisku zaskoczyły w tryby kuszy. Otarł pot z czoła i wziął głęboki oddech. Hełm odrzucił na bok już dawno - przeszkadzał w celowaniu. Znów korzystając ze zbawczego mroku dawanego przez iglaki krasnolud obrał dogodną pozycję strzelecką pozostając niezauważony. Uginając lewą nogę i równocześnie lekko wyciągając w tył prawą przyłożył do ramienia kuszę. Czując ciężar pleców wiedział, że mierzy idealnie. Uspokoił oddech i strącił z twarzy suchą i nieprzyjemną w dotyku pajęczynę. Zmrużył na chwilę oczy i odrzucił wszystkie myśli. Liczył się tylko on, jego kusza i przeciwnik. Nic więcej nie miało prawa bytu. Ani skwierczące pieczyste, ani ociagający pianą kufel mocnego piwa.
Psiakrew, dość! pomyślał i silnie skupił się na celowaniu.
 Przypadkowo dostrzeżony wzlatujący ku górze potwór jakby słabł i miał problemy z lotem. Poniżej błysnęło ostrze.
Walczą ostro
  Dwa bezdźwięczne i śmiercionośne pociski poszybowały w kierunku jakby osłabionego geardeza. Niczym ostateczne rozstrzygnięcie niegodziwego życia. Ot kara boska. Ręka sprawiedliwości.
  Lekko odchylając broń od policzka Domenic z beznamiętnym wyrazem twarzy oglądał mozolny i pełny męki lot gadziny. Nawet przeraźliwy i budzący z głębokiego snu ryk grozy i goryczy potwora nie wzruszyły jego postawy. Obserwował.

Strzał dwoma pociskami

86x bełt z żelaza
  

Offline Sirius

  • Magnat
  • ***
  • Wiadomości: 1257
  • Reputacja: 65
  • Płeć: Mężczyzna
  • Nie, nie wiem gdzie jest twój kotek.
Odp: Za śladami historii
« Odpowiedź #47 dnia: 23 Październik 2009, 22:33:07 »
Wampir obudził się z lekkiego letargu spowodowanego chwila rozluźnienia i szybko zauważył, że grupa towarzyszy jest atakowana przez latające monstra. troje z towarzyszy już walczyło, reszta nieporadnie patrzyła się na ich popisy. Sirius postanowił nie być jednym z nich. Szybko zdjął łuk z pleców, odgarnął pelerynę i zgarbił się lekko, by kołczan podniósł się na barkach. Ruszył ramieniem: dobrze, nie ogranicza ruchów. Odzianymi w rękawicę dłońmi wyjął dwie mithrilowe strzały; ich błysk lekko znaczył piękne, kształtne groty wykute w najlepszym z metalów, mahoniowe drzewce i lotki z piór najlepszych władców przestworzy. Lekko umieszczając dwie strzały w cięciwie wycelował swój łuk w niebo i czekał, obserwował partyzanckie wyczyny Geardezów. Nie musiał długo szukać swego przyszłego celu. Jeden z Geardezów, o krwistoczerwonych naciekach na skrzydłach właśnie przelatywał nad grupą, kołując coraz niżej. Wampir dostosował się do strategii przeciwnika. Ruszył biegiem, zrzucając z pasa miecz, który nosił praktycznie tylko przez sentyment, oraz oswobodził barki z peleryny. Przebiegając przez środek polany, Sirius czuł na plecach wiry powietrzne wywołane przez potwory. Słyszał ich okrzyki, pełne wściekłości, bólu i głodu. Noc jest ich porą polowań: na szczęścia wstawało już słońce, mimo, iż tak nieprzyjemne dla wampira, wciąż dające więcej zysków niż wad. Ostatnie dziesięć metrów do krzaków pokonał długim ślizgiem, przygniatając mokre od rosy trawy do pachnącej życiem ziemi. Obrócił się na pięcie i obserwował. Nie musiał długo czekać. Geriaz, który kołował nad grupą właśnie odsłonił podgardle w przelocie. Terif nie mógł tego nie wykorzystać. Cięciwa zabrzmiała cicho, strzały poruszały się bezszelestnie. Gdyby nie okrzyk potwora, wampir nie widziałby w mgle, czy jego strzały trafiły. Ale trafiły. Wbiły się na cały grot, tworząc pod dziobem potwora dwa strumienie krwi. Wściekły praptak wrzasnął po czym szukał człowieczka, który ośmielił się go tknąć. Zobaczył wampira, który niewzruszony zakładał kolejne dwie strzały na cięciwę, by w odpowiednim momencie strzelić. Potwór ruszył rozjuszony, nie zważając na towarzyszy, którzy zajęli się resztą grupy. Te mięso było jego. Ale dokładnie tak samo myślał Sirius, który paskudnie uśmiechał się pod nosem i lekkim nuceniem umilał sobie czas przy celowaniu w łeb bestii. Nagle Geardez ruszył, biegnąc nieporadnie na dwóch łapach. Był do tego zmuszony, w gąszczu nie mógł latać. Gdy był o dziesięć kroków od strzelca, zamachnął się ogonem. Paskudna maczuga ciężkim łukiem poleciała w stronę wampira i drzewa, o które się opierał. Wampir wiedział, a raczej podejrzewał co się stanie. Ogon bestii wbił się w drewno. Może spowodowały to kolce na ogonie, a może łud szczęście, że bestia owego ogona nie mogła z drzewa wyjąć. Wampir wykorzystał ten moment. Unikając skrzydła, którym potwór machał w wściekłości, podbiegł do ogona i wskoczył na niego. Z trudem utrzymując na śliskich łuskach równowagę podbiegł do barków, tuz nad skrzydłami. Tam był w miarę bezpieczny, bestia nie mogła go trafić, a ciągle przytwierdzony do drzewa ogon nie ułatwiał strzały. Wampir odetchnął lekko, po czym strzały, które wciąż miał na cięciwie, zostały użyte. Owszem, łuski potwora były twarde i nieprzystępne. Ale nie na grzbiecie, tuż przy szyi, gdzie łuski musiały być miękkie by umożliwić swobodne ruszanie głową. Wampir strzelił właśnie w to miejsce. Potwór spiął się, czując potworny ból. Zaczął słabnąć. Wampir nie kusił losu, szybko zbiegł z potwora odbijając się od jego pysku po czym odbiegło kawałek. Potwór wyprężył się wściekle. Niestety, prastare drzewo było silniejsze. Nie puściło maczugi. Wyciągając kolejną parę strzał wampir myślał tylko o tym, że te zakończą żywot bestii. Naciągnął cięciwę i przez krótki czas celował w ślepia. Strzelił. Bestia wyła w agonii, której wampir litościwie nie skończył. Przez kilkadziesiąt sekund potwór miotał się bezwładnie, aż wreszcie legł na ziemi. Towarzyszył temu głuchy odgłos. Był to ogon potwora wyskakujący z drewna... Wampir lekko znużony poprawił butelki krwi, które tkwiły w pasie, po czym po krótkim zastanowieniu wypił pół litra. Należało mu się. Pozostałe pół litra, choć korciło, zostawił w butelce, po czym ponownie schował butelkę do małych przegródek w pasie.

Strzał dwoma pociskami, Strzał dwoma pociskami, Strzał dwoma pociskami, Celny Strzał

Offline Gunses

  • Arystokrata
  • ***
  • Wiadomości: 15010
  • Reputacja: 14198
  • Płeć: Mężczyzna
  • jak z debilem.
    • Karta postaci

Odp: Za śladami historii
« Odpowiedź #48 dnia: 23 Październik 2009, 23:23:32 »
//Powiem ogólnie. Posty były dobre, więc nie widzę powodu wyjaśniania jakiś niejasności.
//Domenic - zabiłeś jednego.
//Ainru - zabiłeś jednego
//Mantos - zabiłeś jednego
//Sirius - zabiłeś jednego
//Zostało 4. I wtedy to...
//Domenic. Zakładałeś właśnie hełm, kiedy poczułeś, że jakaś siła porywa cię do góry. Kiedy widziałeś już las z lotu ptaka, zoriętowałeś się co się wydarzyło. Szpony Geardeza który cię trzymał były jak ze stali, uniemożliwiały ruchy. Ptak poleciał w kierunku południowo-zachodnim, niknąc nam z oczu. Jednak trójka jego towarzyszy nadal nas atakowała...
//Zostało 3 Geardezy.

Offline Elrond Ñoldor

  • Weteran
  • ****
  • Wiadomości: 17213
  • Reputacja: 14987
  • Płeć: Mężczyzna
    • Karta postaci

Odp: Za śladami historii
« Odpowiedź #49 dnia: 24 Październik 2009, 00:14:00 »
- O czymś takim, Canis mi nie opowiadał gdy wykładał mi bestie... - dziwował się elf lewitując w powietrzu. Dostrzegł słaby punk bestii. Były ogromne, a wiec mało zwrotne. Co więc może zrobić im mała muszka uporczywie bzykając wokół głowy? Elf spikował w sam środek zawieruchy. Zrobił jeden unik, drugi, piruet i leciał już poniżej lotu jednego z ptaków. Odbił w lewo, tuż przed ogonem które zawadziło o drzewo i złamało je. Elf ponownie natarł.  Tym razem leciał nad bestią. Skandował w locie zaklęcie.
-  Ishuoshan -  w dłoni elf pojawiła się niepozorna iskra. Jednak niebo nad walką ciemniało. Elf przyśpieszył lot i będąc tuż nad głową cisną iskrą w głowę. Zachmurzone niebo przeszył piorun. Pędził przez nieboskłon z zatrważającą prędkością i uderzył w sam środek łba bestii... Elf odleciał kryjąc się przed pozostałymi potworami, a martwy relikt z przeszłości opadał... opadał... aż z jazgotem uderzył o ziemie wyrywając z korzeniami parę drzew...



lewitacja, koncentracja, telekineza, czar: Grom

Offline Hagnar Wildschwein

  • Obywatel
  • ***
  • Wiadomości: 1198
  • Reputacja: 902
  • Płeć: Mężczyzna
  • Ostatni Cyc
    • Karta postaci

Odp: Za śladami historii
« Odpowiedź #50 dnia: 24 Październik 2009, 01:01:52 »
-O żesz w mordeeeee!- krzyczał krasnolud smagając z początku buciorami o korony drzew. Bestia wyła. Domenic też wył, a cały świat wirował.
Krasnolud próbował dobyć sztyletu, niestety bezskutecznie... Nieugięte pazury trzymały niczym obcęgi z ironicznym uśmiechem spoglądające na walczący o życie pręt zamknięty w martwej strefie.
Chociaż może lepiej się nie wyrywać? Upadek z takiej wysokości jakoś nie widzi mi się przyjemny... pomyślał spoglądając w dół.
 Przebywając odcinek nad polaną podobnej tej, na której zaciekle walczyli z geardezami Domenic spojrzał na ziemię. Tam skąpene w bladej poświacie księżyca kilka leśnych zjaw i łowców przemknęło rzucając nikłe cienie na kępy traw. Nieopodal leśne źródło zapełniło dół krystalicznie czystą wodą. Dwie pary żółtych ślepi uzupełnione krótką i szarą sierścią zabłyszczało na skraju lasu. Lasu, który z tej perspektywy przestał być przerażający i niedostępny. Stał się bliższy nawet jeśli...
-Zaraz się porzygam! Słyszysz skurwisynu? Zapaskudze cały pancerz przez twoje widzimisię!- rzuciał klątwami latający krasnolud.

Offline Mantos

  • Weteran
  • ****
  • Wiadomości: 2628
  • Reputacja: 294
  • Płeć: Mężczyzna
  • de Freszmejker
    • Karta postaci

Odp: Za śladami historii
« Odpowiedź #51 dnia: 24 Październik 2009, 09:21:39 »
Elf wyrwał swój miecz z ciała potwora. Wrócił na otwartą przestrzeń gdzie jego towarzysze walczyli z resztą gearezów. Mantos chwycił swój łuk i wystrzelił trze strzały w kierunku najbliżej lecącego gada. Jedna z nich odbiła się od grubych łusek bestii, ale pozostałe dwie wbiły się w cel, jedna w skrzydło, druga w kark. Jednak rany nie były na tyle głębokie by wyrządzić wielkiemu ptaszysku szkodę. Geardez zaczął lecieć w kierunku zakonnika, gdy był już nisko nad ziemią poderwał się szybko do góry. Elf widział tylko zbliżający się w jego kierunku ogon gada. Mantos zasłonił się rękoma, po wszystkim nie wiedział co się stało. Gdy otworzył oczy zobaczył że stoi za atakującym przeciwnikiem. Stwór zawrócił i rozwarł dziób. Pikował na elfa. Mantos w pośpiechu skierował lewą rękę w stronę głowy geardeza i wypowiedział formułę zaklęcia
- Iaish Huosh Ipish Aresh Xuash
Gad zaczął charczeć. Mantos teleportował się kilka metrów dalej by uniknąć zmiażdżenia przez ciało potwora. Mimo tego, że był cały poparzony, nadal żył i walczył zajadle. Gdy próbował się podnieść, elf dobył łuku i posłał w jego kierunku trzy strzały. Ze względu na małą odległość od celu wbiły się bezbłędnie w głowę i kark geardeza. Zakonnik powtórzył strzał. Kolejne pociski również trafiły w cel. Potwór walczył jeszcze przez chwilę, po czym runął na ziemię i zastygł w bezruchu.

Walka łukiem V; Strzał trzema pociskami; Teleportacja; Pirokineza;

Offline Gunses

  • Arystokrata
  • ***
  • Wiadomości: 15010
  • Reputacja: 14198
  • Płeć: Mężczyzna
  • jak z debilem.
    • Karta postaci

Odp: Za śladami historii
« Odpowiedź #52 dnia: 24 Październik 2009, 10:32:56 »
//Elrond zabiłeś jednego.
//Domenic... : D
//Mantos. Zadziwia mnie twoja zręczność w zakładaniu i zdejmowaniu łuku. Jesteś jak wampir. Zabiłeś jednego.


Gunses stał niewzruszony pośrodku bitwy. Niech sobie użyją młodzi - pomyślał, patrząc w ślad za odlatującym Domeniciem. Jednak jeden z Geardezów nie miał takiego samego zdania, co wampir. Stojąca w bezruchu postać, wydała mu się szczególnie atrakcyjną. Ptak zleciał w koszącym locie nad samą polaną. W nikłym blasku, poprzez mgłę, Wampir bez problemu zauważył ogon, który szybko opuszczał się w dół. Geardez przeleciał nad wampirem i zaatakował ogonem. Wampir wykorzystał to, szybko chwycił się maczugi, zaparł nogami o jej kolce. Ptak wzbił się w górę, a żeby nie stracić równowagi zamaszystym ruchem wyprostował ogon. Gunses wykorzystując pęd ogona, wybił się z niego i wylądował na plecach Geardeza, między skrzydłami. W przysiadzie, lewą dłonią trzymał się kolczastych wyrostków, prawą obnażył miecz wystający znad prawego ramienia. Bestia szamotała się i wirowała, lecz wampirza siła, zręczność nie pozwalały Gunsesowi spaść. Wampir zaatakował szyję, pod łuskę w miejscu gdzie najczęściej znajdują się tętnice. Miecz wgryzł się w ciało pomiędzy łuskami. Gunses naparł na niego, praktycznie kładąc się na grzbiecie Praptaka. Krew rozlała się po łuskach, a ptak wydał mrożący krew w żyłach krzyk. Wampir wyciągając miecz, przekręcił go, powiększając ranę i rozrywając szyję Geardeza. Bestia zaczęła spadać, gdy była 20 metrów nad ziemią, wampir odbił się z jej grzbietu i delikatnie opadł na ziemię w przyklęku.
- Jeśli ktoś chce, to może pozbierać trofea, dla mnie ważniejszy jednak jest Domenic! - rzekł Gunses. Po czym przemienił się w nietoperza i wzleciawszy ponad drzewa skierował się w pogoń za ptakiem.

Walka mieczem - V; Pchnięcie; Potężny cios; Przemiana w Nietoperza

//Wszystkie Geardezy nie żyją.
//Ja kieruję Geardezem, który trzyma Domenica. Więc, niech nikt bez mojej akcpetacji go nie zabija.
« Ostatnia zmiana: 24 Październik 2009, 10:36:57 wysłana przez Gunses »

Offline Hagnar Wildschwein

  • Obywatel
  • ***
  • Wiadomości: 1198
  • Reputacja: 902
  • Płeć: Mężczyzna
  • Ostatni Cyc
    • Karta postaci

Odp: Za śladami historii
« Odpowiedź #53 dnia: 24 Październik 2009, 12:08:14 »
//Geardeza czy mnie mają nie zabijać ^^

Trzymajże kurwa ten kufyl prosto, bo... hic.. psia mać rozlywosz piwo! O! Patrzajta ludziska elf pod stołem leży i kwiczy... Dębine, że tak wam powiem nasyca sobą, błehehehe... Taki był pewny, takiiii niech go pieklo pochłonie, że on z nami siądzie i popije! A teraz to kurz zbiera.
Kufel, dno, mętne oczy i czyjaś postać zmieniająca pozycję z siedzącej na leżącą korzystając z pobliskiej drewnianej ławy. Drewnianej dla znających lokal "Obiezyświat", dla przyjezdnych nieokreślony twór ze smoły, piwa, tłuszczu i brudu.
Zwisająca bezwiednie w dół głowa Domenica co raz lekko, w miarę możliwości odwracana na boki w celu oceny ilu znajomych jeszcze za suto zastawionym pustymi pojemnikami stole zasiada. Niestety ich stan był trudny do ocenienia, nieregularne pozy i wyrazy twarzy nie dawały jadnego werdyktu. Nie przejmując się tym krasnolud z konieczności podniósł głowę i opróżnił ostatni ocalały w karczmie kufel... chyba miodu.
 ÂŚwitało.
Głowa syna Zirgina zwisała beznamiętnie ku dołowi. Budził się niczym po pijackiej nocy.
-Zamknij te drzwi karczmarzu, bo wieje jak w hiems niepamiętne! Rusz swą rzyć, bo mnie ciarki po plecach chodzą!- wrzeszczał niemal poirytowany krasnolud.
Stwierdził, że musi zabrać sprawy w swoje ręce, jakże spracowane i wyzute z sił witalnych po ostatniej nocy.
Otworzył oczy.
Wzrok przyzwyczajał się do światła, a twarz do rozbijającego się o nią wiatru. Krasnolud z niepokojem spojrzał w lewo, a po chwili w prawo. Podziwiał zieleniące się korony drzew. Ptaki świergoczące nad lasem i oczywiście swoje utytłane w odchodach i błocie buty. Podciągnął nosem i troche z niedowierzaniem spojrzał w górę.
Przypomniał sobie.
-A leć gadzie, coby cie diabli porwali, leć!-
« Ostatnia zmiana: 24 Październik 2009, 12:30:18 wysłana przez Domenic aep Zirgin »

Offline Gunses

  • Arystokrata
  • ***
  • Wiadomości: 15010
  • Reputacja: 14198
  • Płeć: Mężczyzna
  • jak z debilem.
    • Karta postaci

Odp: Za śladami historii
« Odpowiedź #54 dnia: 24 Październik 2009, 12:38:39 »
//Mamy godzinę czwartą nad ranem. Mgły są coraz większe...

Offline Mantos

  • Weteran
  • ****
  • Wiadomości: 2628
  • Reputacja: 294
  • Płeć: Mężczyzna
  • de Freszmejker
    • Karta postaci

Odp: Za śladami historii
« Odpowiedź #55 dnia: 24 Październik 2009, 13:57:15 »
- Aaa, to tego małego tu nie ma - powiedział Mantos rozglądając się
Sam szybko domyślił się reszty, skoncentrował się, wyobraził sobie geardeza i przeteleportował się dokładnie na jego grzbiet. Mgła była tak gęsta że elf nie wiedział gdzie jest. Złapał się szybko gada, który najwyraźniej nie spodziewał się nagłego ataku.

Koncentracja; Teleportacja;

//Mantos. Zadziwia mnie twoja zręczność w zakładaniu i zdejmowaniu łuku. Jesteś jak wampir. Zabiłeś jednego.

//Nie sądzę żebym musiał być wampirem żeby zdjąć i założyć łuk, nigdzie nie pisałem że dzieje się to bardzo szybko, ale to oczywiste, że mój elfik potrafi już zdjąć łuk bez komplikacji, wszak używa go prawie zawsze ;/

Offline Ainur

  • Magnat
  • ***
  • Wiadomości: 981
  • Reputacja: 21
  • Płeć: Mężczyzna
Odp: Za śladami historii
« Odpowiedź #56 dnia: 24 Październik 2009, 14:50:14 »
Ech, miejmy nadzieję że coś z tym Geardezem zrobią. - pomyślał sobie wampir, który stał wypatrując wielkiego ptaka, który miał w swoich szponach krasnoluda.

Offline Sirius

  • Magnat
  • ***
  • Wiadomości: 1257
  • Reputacja: 65
  • Płeć: Mężczyzna
  • Nie, nie wiem gdzie jest twój kotek.
Odp: Za śladami historii
« Odpowiedź #57 dnia: 24 Październik 2009, 16:56:21 »
Młody wampir, posilony krwią i smakiem zwycięstwa, szybko wzbił się w powietrze pod postacią nietoperza. W zbieraniu trofeów nie pomógł, bo nie mógł, a krasnoludowi mógł się przydać. Silnie i szybko machając skrzydłami doganiał Gunsesa...

Offline Hagnar Wildschwein

  • Obywatel
  • ***
  • Wiadomości: 1198
  • Reputacja: 902
  • Płeć: Mężczyzna
  • Ostatni Cyc
    • Karta postaci

Odp: Za śladami historii
« Odpowiedź #58 dnia: 24 Październik 2009, 17:24:46 »
//Jeśli to jest możliwe to proszę drogi GM'ie wrzucaj info o tym jaka jest pora dnia i ew. pogoda, bo nie wiem jak się teraz nastawiać i kombinować działania.

Niewygodna pozycja dawała o sobie znać odrętwieniem w kończynach górnych. Pragnienie i głód doskwierały, a całe ciało było dziwnie osłabione dyndaniem w powietrzu i nicnierobieniem. Organizm jednak walczył z przeciwnościami losu.
Krasnolud usłyszał jakby pisk nietoperza gdzieś daleko za swoimi plecami. Potwór natomiast przecinał powietrze niezmordowany i bez oznak wycieńczenia. Długi lot miał jednak zaletę: bestia przestała śmierdzieć.
Nie chcę wiedzieć co ten potwór planuje pomyślał kontemplując możliwośc oddania moczu krasnolud

Offline Gunses

  • Arystokrata
  • ***
  • Wiadomości: 15010
  • Reputacja: 14198
  • Płeć: Mężczyzna
  • jak z debilem.
    • Karta postaci

Odp: Za śladami historii
« Odpowiedź #59 dnia: 24 Październik 2009, 22:58:22 »


//Jest około 4 nad ranem. Wstały mgły. Niebo bezchmurne, wiatr znikomy. Pogoda na dziś - słoneczne w lekkimi zachmurzeniami. Czuje się jakbym prowadził prognoze pogody w tv.

Gunses leciał w ślad za praptakiem. W końcu zauważył przed sobą równinę. Zniżył lot, wpadł między leśne drzewa, które ciągnęły się aż do uskoku. Uskok spowodowany był dawnymi zjawiskami sejsmicznymi. Poniżej 25metrowego uskoku rozpościerała się ogromna równina. Pocięta strumieniami, z małymi krzewami, skąpana w błyszczącej mgłą jutrzni. Z oddali widać było znad mgły szczyty dracońskich budowli. Wampir zatrzymał się na skraju przepaści, wrócił do ludzkiej postaci. Patrząc za oddalającym się Geardezem pił krew. Widział znieruchomiałego i krzyczącego Domenica oraz dzielnie trzymającego się Mantosa. Po chwili, przy Wampirze znalazł się Sirius, potem Elrond, Ainur i Proglan. Wszyscy patrzyliśmy w dal... Gdy nagle, w mgle, przy samej powierzchni zamigotało kilka ogników. Migoczące światełka, o barwie lekkiej zieleni wzleciały w górę. Gunses wyostrzył zmysły i dostrzegł kształty ogników. Nie były to istoty, lecz przedmioty. Unoszące się w powietrzu trzy miecze i jeden pokaźny topór. Przedmioty zaczęły kołować wokół Geardeza, zmuszając go to zawiśnięcia w powietrzu. Ptak miotał skrzydłami i ogonem, lecz ostrza jakoby mając oczy, uszy, jakby mając duszę unikały kontaktu z bestią. Mantos widząc wiszący tuż nad nim ostry jak brzytwa topór przełkną ślinę. I nagle, w najmniej spodziewanym momencie, wszystkie ostrza uderzyły. Miecze wbiły się w klatkę piersiową, przeszywając serce, płuca. Topór z zamachem zbił całe swe ostrze w kręgosłup Geradeza, dokładnie pomiędzy nogami Mantosa. Bestia wydała z siebie charczący jęk. Umarła, lecz nie spadła na ziemię. Zawisła na ostrzach, podtrzymujących ją w powietrzu. Martwy Geardez, stojący na nim, już pewnie, Mantos, oraz Domenic w szponach powoli opuszczali się na ziemie. Dopiero 5 metrów nad ziemią, gdy wypadł Domenic, i odturlał się na bok, miecze i topór ustąpiły, a zwierze wraz z Mantosem spadły na dół. Domenic dochodząc do siebie zauważył, jak oręż, który uratował mu życie, powolnym lotem niknie we mgle... Niknie w wejściu do Dracońskiej siedziby.
 

Forum Tawerny Gothic

Odp: Za śladami historii
« Odpowiedź #59 dnia: 24 Październik 2009, 22:58:22 »

 

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
top