Pokaż wiadomości

Ta sekcja pozwala Ci zobaczyć wszystkie wiadomości wysłane przez tego użytkownika. Zwróć uwagę, że możesz widzieć tylko wiadomości wysłane w działach do których masz aktualnie dostęp.


Wiadomości - Imago

Strony: 1 ... 14 15 [16] 17 18 ... 20
301
Zakończone wyprawy / Odp: Odzyskując wpływy - podgrodzie
« dnia: 20 Kwiecień 2019, 11:58:39 »
Z nowo utworzonego wyjścia szybko wysunął się wampir. Uderzył zbira po prawej trzasnął pięścią w gardziel. Strażnik zakrztusił się. To dało krwiopijcy czas na dalszą akcję. Z całych sił kopnął w uszkodzone drzwi. Wyleciały ono kompletnie z framugi, prosto na drugiego strażnika. Rąbnęło, huknęło. Zrobił się raban. Wampir, ujął swój sztylet chwytem odwrotnym, umknął w dół przed ostrzem miecza strażnika, któremu sprzedał cios w szyję. Ciął sztyletem, zamaszyście, głęboko i nisko. Rozciął bez problemu cały brzuch zbira, po czym, zaczął szaleńczo dźgać po jego piersi. Krew tryskała jak szalona, a wampir dawał ujście swej wściekłości. Miejsce, w którym się znalazł przepełnił długi, ostry i wściekły ryk, pełen furii i nienawiści. Po chwili, zbir padł na ziemię, wykrwawiając się. Imago usłyszał, jak drugi zbiera się spod drzwi. Znalazł się przy nim. Kopnął w twarz. Przygniótł do ziemi.
– Gdzie jest to miejsce? Gdzie jest Mogor? I czemu tak jebiecie owocami? – zapytał. – Gadaj! – zatopił sztylet w ramieniu zbira, aby go zachęcić do mówienia.

302
Zakończone wyprawy / Odp: Odzyskując wpływy - podgrodzie
« dnia: 19 Kwiecień 2019, 22:43:16 »
Kurwa, co oni mają z tymi owocami.
Imago zebrał w sobie siły. Pchnął drzwi z całej siły, mając nadzieję, że się otworzą.

303
Zakończone wyprawy / Odp: Odzyskując wpływy - podgrodzie
« dnia: 19 Kwiecień 2019, 22:20:35 »
Nie spodziewał się tego, że dostanie sztyletem po gardle, w dodatku w tak ostry sposób. Wampir zakrztusił się krwią i splunął nią, wżynając w oczy orka nienawistne spojrzenie. Odpłaci mu za to. Błędem zielonoskórego było użycie stali. Cięcie mogło jedynie boleć, spowolnić. Bolało jak diabli. Gorszy ból pamiętał tylko w momencie własnej śmierci. Gdy ork wyszedł, Imago szybko, skrępowanymi w nadgarstkach dłoniach, wyjął z rany w szyi sztylet. Potężne rozcięcie zasklepiło i zagoiło się, zostawiając jedynie bolesny grymas na twarzy wampira. Była więc noc, ta sama noc. Krwiopijcy udało się ująć broń tak, aby ostrzem skierowane było w stronę więzów. Ciął, szybko, agresywnie, szybko pokonując więzy. Nie marnował czasu. Znacznie sprawniej już poradził sobie z nogami, które też stały się po chwili wolne.  Rozejrzał się, sprawdzając, czy odebrano mu całą broń, łącznie z ukrytym ostrzem. Rozmasował przeguby. Nie mówił nic. Podszedł cicho do drzwi. Po raz kolejny nasłuchiwał. Tak intensywnie jak mógł. Nasłuchiwał, aby zorientować się, czy ktoś pilnuje drzwi. Oraz tego, ile takich strażników może być.

304
Zakończone wyprawy / Odp: Odzyskując wpływy - podgrodzie
« dnia: 19 Kwiecień 2019, 18:16:12 »
– Też coś psujesz. Myślisz, że czemu pozbyłem się ich? – odpowiedział. – Chcesz mnie zabić, tak? To przynajmniej mnie rozwiąż. Twój kuzyn miał jaja, by walczyć. A ja sam jestem obity i zmęczony – skłamał na temat swojego stanu. – Ty w ogóle wiesz, jak zabić wampira?

305
Zakończone wyprawy / Odp: Odzyskując wpływy - podgrodzie
« dnia: 19 Kwiecień 2019, 11:34:56 »
A więc, ork którego zabił nie był Mogorem. Mimo wszystko, jedno ścierwo mniej.
– Jestem Nietoperz – odpowiedział. – Czego chcesz? – dopóki był związany, nie kozaczył. Rozejrzał się ukradkiem po pokoju. Szukał też słabych punktów w budowie ciała orka.

306
Zakończone wyprawy / Odp: Odzyskując wpływy - podgrodzie
« dnia: 18 Kwiecień 2019, 21:20:55 »
– A ty niby kto? Zbyt przestraszony, by spojrzeć w oczy komuś, kto zatłukł orka gołymi rękoma? – spytał oschle. – Mówże, całego dnia nie mam.

307
Zakończone wyprawy / Odp: Odzyskując wpływy - podgrodzie
« dnia: 18 Kwiecień 2019, 20:57:03 »
Szlag. Pomyślał. Miał nadzieję, że reszta się rozpierzchnie. A tu taki myk. Nie westchnął. Nie wykonywał żadnych ruchów. Wytężył węch oraz słuch. To one były teraz źródłami informacji. Spróbował się poruszyć, ocenić jak mocne są więzy krępujące go.

308
Zakończone wyprawy / Odp: Odzyskując wpływy - podgrodzie
« dnia: 18 Kwiecień 2019, 20:49:17 »
Bolał go łeb. Izba była ciemna. Ale to raczej nie przeszkadzało wampirowi. Rozejrzał się po niej uważnie, popatrzył też na siebie, aby ocenić w jakiej znajdował się sytuacji.

309
Zakończone wyprawy / Odp: Odzyskując wpływy - podgrodzie
« dnia: 18 Kwiecień 2019, 20:30:26 »
Może jeszcze dwa kolejne? Pomyślał. Odpiął płaszcz. Teraz przeszkadzałby, dodatkowo można by za niego złapać w wirze walki. Wampir zwrócił uwagę na topory. Sztylety i noże to dość mało w walce z takim orężem. Będzie musiał go ich pozbawić. Stanął naprzeciwko orka. Dobył noża ze stali i mosiężnego sztyletu.
Zaczęło się. Ork ze swym uśmiechem zaatakował, rąbiąc w stronę wampira dwoma toporami naraz. Oba miały spaść na barki Imago, możliwe, że odrąbać mu ręce. Krwiopijca jednak nie stał w miejscu. Umknął przed atakiem w prawo, przy tym zmniejszając dzielący go dystans. Ciął. Raz, drugi, trzeci, znacząc żebra orka krwawymi śladami. Rany nie miały być poważne. Miały rozgniewać orka, który machnął lewym toporem w łeb krwiopijcy. Ten zareagował w idealnym momencie, schylając głowę. Zatopił oba ostrza w przedramieniu zielonoskórego. Ostro, głęboko, mocno. Puścił on jeden z toporów, lecz tym samym walnął swym wielkim łbem w czoło wampira. Kopnął go po tym.
Imago zadzwoniło w głowie. Czoło bolało go jak diabli. Nie mógł jedna pozwolić sobie na odpoczynek. Ork wyszarpał ostrza wampira ze swej dłoni, rzucił je na ziemię i nie tracąc czasu zaatakował. Ciął po skosie, jakby chciał rozpłatać wampira na pół. Wampir umknął zwinnie, wykonując przewrót. Gdy wylądował, ork zamachnął się toporzyskiem. Imago uderzył nisko. Po jajach, po czym nabrał dystansu po kolejnym przewrocie po ziemi. Ork warknął wściekle.
– Bijesz jak baba! – ryknął, atakując toporem.
Kolejny atak znad głowy. Ork był wściekły. Imago umknął, złapał za jakieś krzesło i zdzielił przeciwnika po plecach. Poszły drzazgi. Kolejny ryk. Zielonoskóry zrobił tzw. rzeźnika. Morderczy atak obrotowy, istny mikser. Wampir umknął szybko, nie chcąc znaleźć się w zasięgu. Tak się stało, że znalazł się tam, gdzie leżał jeden z noży. Złapał go i cisnął szybkim ruchem. Nóż pofrunął i trafił w ramię orka, który znowu warknął. Był coraz bardziej wściekły. Gdy złapał za nóż, aby wyrwać go z rany, Imago zbliżył się kilkoma szybkimi susami. Umknął przed ostrzem topora, uskakując w prawą stronę i uderzył pięścią, nisko, pod żebra, po czym poprawił mocnym prawym prostym. Ze złamanego nosa orka polała się krew. Imago nabrał szybko dystansu. Pozwolił orkowi zaatakować znowu, rąbiąc coraz wścieklej toporem. Umykając przed jego ostrzem, wampir skracał dystans, po czym wymanewrował przeciwnika szybkim piruetem. Przy tym zaś, gwałtownym ruchem uwolnił ukryte ostrze i ciął. Powierzchownie, lekko, po łukach brwiowych, tworząc coś na kształt mono brwi.  Ork zamachnął się toporem i zadał cios, wampir jednak w porę umknął, nabierając trochę dystansu. Ulokował się przed stołem. Miał już plan.
– Co to niby miało być? – warknął ork. Cięcie nie było bolesne.
– To tylko odpowiednie nacięcie nad oczami – odpowiedział Imago. Uśmiechnął się wrednie. – Takie które krwawi.
Jak na zawołanie, z rany nad oczami zielonoskórego zbira zaczęła lecieć krew. Gęsto, intensywnie. Zbir otarł ranę oraz oczy, lecz czerwona ciecz dalej płynęła. Wściekły zaatakował z biegu, rąbiąc toporzyskiem oburącz, znad głowy. Wampir umknął, flankując wroga, kopnął go w tyłek z całej siły. Ostrze topora zatopiło się w drewnie stołu, a orkowi niedane było go wyjąć, nim mógł to zrobić, zarobił kilka solidnych ciosów po brzuchu, w okolicach wątroby i żołądka. Po umknięciu od pięści orka, wampir walnął po obu uszach. Kopnął kolanem w brzuch, nabrał dystansu. W uszach orka dzwoniło, był solidnie ogłuszony. Wampir nie marnował okazji. Po skróceniu odległości zaczął okładać dolne partie tułowia orka. Tam bardziej bolało gdy bił. Wkładał w każdy cios całą swoją wampiryczną siłę. W pewnym momencie uwolnił ukryte ostrze i zamachnął się nim. Ork pamiętał ostatnie spotkanie z tym orężem. Złapał wampira za zbrojną w nie rękę i ścisnął ją mocno.
Zabolało. Uderzył wampira, raz, drugi, trzeci. Lał po twarzy i brzuchu, rozbijąc wargę Imago. Następnie zaś docisnął go do stołu, w który znajdował się topór. Jedną ręką trzymał wampira, drugim sięgnął po swój oręż. Wyjął go z drewna. Zamachnął się.
– To już koniec, śmieciu! – warknął.
Rozgadał się. Jego błąd. Imago kopnął kolanem z całej siły. Trafił ponownie w jaja. Ork upuścił topór. Jego chwyt na wampirze poluźnił się. Zawył. Krwiopijca wykorzystał sytuację. Ukryte ostrze zatopiło się w trzymający go łokieć. Kolejny ryk. Kop w brzuch, po czym poprawka w pysk z półobrotu. Zielonoskóry zatoczył się.
– Nie rozumiesz. To nie jest jakaś speluna – powiedział oschle Imago. Ork machnął wściekle łapą, lecz wampir bez problemu się uchylił. Uderzył w przeciwnika w grdykę. Spowodował chwile zakrztuszenie. Z całej siły kopnął po raz kolejny po jajach. Jego oponent zgiął się w pół. Kolejny kolano, tym razem z złamany nos. Potem prawy sierpowy. Ork poleciał na ziemię. Imago szybko poszedł za nim w parter. Znalazł się na jego torsie. Lewa ręka zraniona w łokieć była wyłączona z walki. Ork zamachnął się prawą. Imago obiema dłońmi zablokował pięść. – To jest stół operacyjny – dodał kolejną kwestię. Trzymając rękę orka, oplótł się wokół niej nogami. – A ja jestem chirurgiem! – dodał. Szarpnął przedramieniem orka. Zachrupało na całą salę. Co poniektórzy się odwrócili. Ork zawył tak głośno jak gardło pozwalało. Nietoperz wrócił do pozycji wyjściowej. Obie ręce wyłączone. Kolejne dwa ciosy w pysk. Jego ryj przypominał już bardziej papkę. Tak samo jak rękę, złapał nogę. Szarpnął w swoją stronę. Strzeliło. Kolano zostało praktycznie wyłamane. Kolejny potępieńczy ryk. Kolejne ciosy w twarz. Z jego twarzy nie została nawet papka. Raczej miazga. Został pokonany i upokorzony. To nie był jednak koniec. Imago zatopił ostrze w szyje szyi. Kroił. Wyrwał coś. Jakiś okrwawiony fragment gardła. Pokazał go całej sali i rzucił na ziemię. Łypnął wampirzymi oczami na sługusów właśnie zmarłego Mogora.

310
Zakończone wyprawy / Odp: Odzyskując wpływy - podgrodzie
« dnia: 17 Kwiecień 2019, 23:59:24 »
Sytuacja okazała się... chujowa. Wampir nie zaklął. Nie mówił nic, przynajmniej na razie. Nie szarpał się też z trzymającymi go zbirami. Usypiał ich czujność. Przeleciał jedynie spojrzeniem po pokoju, rozeznając się w sytuacji, w jakiej się znalazł. Popatrzył jedynie w oczy orka, po czym szybko zwrócił twarz do jednego z trzymających go zbirów, tego na lewej. Splunął mu siarczyście w twarz, prosto w oko. Zbir zaklął siarczyście i machnął łbem. Jego chwyt się poluzował. Wampir następnie nadepnął z całe siły na stopę drugiego. Coś chrupnęło, a zbój zawył i zaklął, jednocześnie puszczając go.
Imago kopnął go jeszcze, tak jak mógł, po czym wolną rękę złapał tego, któremu splunął w twarz. Chwycił mocno, szybko i silnie, po czym wykorzystując siłę, jaką zapewniał mu wampiryzm, oraz świeże wypicie krwi. Pchnął z całej siły przeciwnika na orka. Wykorzystując wszechobecny raban, Imago wykonał posunął się po skosie w kierunku ściany. Zbir, który zabierał się do gwałtu był rozkojarzony zaistniałą sytuacją. Nawet nie zauważył, jak wampir szybko dobywa noża i ciska go prosto w niego. Trafił w bok tułowia. Nóż zatopił się między żebra, w płuco. Zbir padł na ziemię, dusząc się własną krwią.
Przeciwnicy ogarnęli się. Imago stanął między nimi, a kelnerką, dobywając drugiego z noży.
– MOGOR! – zawołał donośnie, ostrym, metalicznym głosem. – Wstrzymaj swoich ludzi. Załatwmy to po orkowemu. Jeden na jednego. Tylko my. Tylko siła – dodał, oczekując reakcji.

Czterech zbójów
Dowodzącymi zbójami ork.

311
Zakończone wyprawy / Odp: Odzyskując wpływy - podgrodzie
« dnia: 16 Kwiecień 2019, 22:36:24 »
Imago zaklął cicho pod nosem. Nie było szans, by znalazł teraz ten magazyn. Nie sam. Wrócił się więc do karczmy Jalcyna. Odchylił arafatkę z twarzy, otarł usta z krwi, zdjął kaptur i wszedł do środka. Odnalazł tę samą kelnerkę.
– Znowu do szefa, droga Jagno. – powiedział stłumionym głosem. Uśmiechnął się do kobiety.

312
Zakończone wyprawy / Odp: Odzyskując wpływy - podgrodzie
« dnia: 16 Kwiecień 2019, 21:26:16 »
– Uratowałem ci dom i majątek, pewnie też życie. Jemu też, kobieto –  zakneblował ją z powrotem. Powstał. – W nagrodę, sama się oswobodzisz. Możesz rozpowiadać, że Nietoperz zamordował te ścierwa. I że pozbędzie się każdego, kto zagraża uczciwym ludziom. – dodał, po czym z furkotem płaszcza i szaty wyszedł przez okno. Pieprzona wdzięczność. Pomyślał. Zaczął rozmyślać, nad tym, gdzie lepiej się udać. Po wskazówkę do Jalcyna, czy samemu poszukać? Po chwili namysłu wybrał drugą opcję. Udał się daleko od murów, jak zbój powiedział. Znów nasłuchiwał, a przy tym rozglądał się za czymś, co mogłoby być takim magazynem, o jakim mówił jego niedawny jeniec.

313
Zakończone wyprawy / Odp: Odzyskując wpływy - podgrodzie
« dnia: 16 Kwiecień 2019, 15:44:27 »
Imago odsłonił usta, zsuwając arafatkę. Wgryzł się w szyję zbira i napił porządnej ilości krwi. Osocze dało mu moc, dało siłę. Dało uczucie nieśmiertelności, bycia niepokonanym. Było najlepszym trunkiem, w dodatku nie siadającym na łeb, nie atakującym zdrowych zmysłów, równowagi, czy możliwości mówienia. Wszelkie siniaki zniknęły. Rana pod okiem także całkowicie się zasklepiła. Imago pozwolił mężczyźnie w spokoju skonać, dla pewności przebijając jego pierś sztyletem. Zasłonił się na powrót arafatką. Przeszukał go w poszukiwaniu zarówno kosztowności i pieniędzy, jak i czegoś użytecznego w misji. To samo zrobił z resztą. Pozbierał też noże.
Następnie udał się do kobiety. Przykucnął przy niej.
– Odwiążę cię i odknebluję, ale masz być spokojna – powiedział ostrym, nieprzyjemnym głosem. – Nie jestem tu, aby cię skrzywdzić. Wiesz coś może o magazynie? Takim daleko od murów, miał być  kiedyś dawnym składem armii – odkneblował niewiastę.

314
Zakończone wyprawy / Odp: Odzyskując wpływy - podgrodzie
« dnia: 15 Kwiecień 2019, 23:55:35 »
– Zła odpowiedź. – Imago huknął go kilka razy tam gdzie zaboli, po wątrobie. Uderzył pięścią w jego nos, łamiąc go. Poprawił w pysk. Rozbił wargę.
Gówno się dowiesz! – znów się opluł, tym razem krwią z własnej, obitej mordy. Spróbował się nawet zamachnąć, lecz bez skutku. Sztylet wampira przybił jego dłoń do podłogi. Zbir zawył przeraźliwie i dostał znów w pysk. Ząb poleciał z brzękiem po ziemi.
Imago podniósł się wraz ze swym jeńcem, pchnął go na ścianę, szybko do niego dostąpił, złapał za szyję i głowę, przydusił do tej samej ściany i kopnął z kolana w brzuch. Rzucił na podłogę. Kilkakrotnie kopnął po żebrach, aż w końcu któreś pękło.
– Pie...rdol się! – wycharczał skatowany zbój.
Imago raz jeszcze go podniósł. Kopnął kolanem w krocze. Mocno. Najpewniej pozbawiając go możliwości rozrodczych. Następnie, wykorzystując wampirzą siłę, podniósł nad ziemię. Po paru sekundach takiego trzymania, rzucił go. Zbir po wylądowaniu czołgał się. Wsparł się na jakimś stoliku, klęknął. Wampir chlasnął dwa razy po udach zbira sztyletem. Złapał za ubrania i szarpnął na ziemię. Wbił kolano w jego brzuch, poczęstował pięścią po ryju.
– Wiesz co mogę zrobić, śmieciu? Upierdolić ci wszystkie kończyny, napoić moją krwią i zabić – mówił. – Potem wstaniesz z martwych jako wampir, ale jako kaleka bez rąk i nóg. Jak pierdolone warzywo. I będziesz nim już zawsze, bo ręce i nogi ci nie odrosną, a ty nigdy nie umrzesz. To jak, powiesz, gdzie jest Mogor? – zapytał, z przeraźliwą przyjemnością w głosie. W oczach zbira pojawił się czysty, pierwotny strach.
– Powiem... tylko oszczędź....

315
Zakończone wyprawy / Odp: Odzyskując wpływy - podgrodzie
« dnia: 15 Kwiecień 2019, 23:32:30 »
Imago szybko zauważył trójkę zbirów. Zwłaszcza tego, który zamachnął się sztyletem. Wampir zareagował szybko i odruchowo. Lewą ręką złapał za zbrojną rękę, gdy sztylet był blisko, zatrzymując ją. Uderzył przeciwnika łokciem. Nie było czasu na zamach pięści. Poprawił kopniakiem w pierś, potem jeszcze jednym. Dołożył następnie trzeci, w który włożył całą swoją siłę. Posłał zbira na deski, tuż pod nogi jego kumpli. Przez chwilę leżał, obolały jak jasna cholera.
Dwójka pozostałych, zbrojna w łącznie cztery noże zaatakowała. Wampir dobył jednego ze swoich i rzucił go, szybko, zgrabnie, z krótkiego zamachu. Trafił, gdy dwóch zbirów nacierało na niego. Nóż wbił się mocno w ramię zbója, który nie tylko zawył, ale zatrzymał się na chwilę. To wystarczyło, bo dzięki temu, wampir był sam na sam z jednym zbirem. Wciąż jednak nie miał przewagi. Zdawał sobie sprawę ze swego braku doświadczenia. Uchylił się nisko przed pierwszym cięciem, mającym trafić w jego szyję. Umknął torsem przed pchnięciem w płuco i i zaklinował rękę przeciwnika między żebrami, a bicepsem. Mężczyzna wpierw spróbował wyszarpnąć broń. Bez skutku. Zamachnął się drugą ręką. Wampir złapał ją, uderzył głową w nos zbira, łamiąc go. Kopnął, aby odepchnąć przeciwnika.
Za ten czas zaatakował drugi, który wyjął nóż z ramienia. Atak był szybki i niespodziewany nawet dla wampira. Wymierzone w jego twarz cięcie noża trafiło nawet mimo uniku. Na szczęście Imago, unik był na tyle duży, że sztych ostrza jedynie lekko naciął skórę pod jego okiem. Amator. Amator z fartem. Pomyślał wampir, łapiąc i wykręcając dłoń zbira. W tym samym czasie zarobił lewym prostym w policzek, zaraz potem doszedł kopniak w żebra. Bolesny. Imago zachwiał się i puścił pierwszego zbira. Za ten czas trzeci się zaczął podnosić z ziemi.
Wampir miał mało czasu na reakcję, Dwa ostrza nacierały z prawej i lewej. Wampir złapał za rękę tego po prawej, był bliżej. Złapał mocno i skierował zbrojną w nóż rękę prosto na trajektorię drugiego. Metal uderzył o metal, zaiskrzyło, a ten, który posłużył za blokującego dostał kopa w żebra, na parę metrów odleciał. Imago zadał dwa niskie ciosy w brzuch, uchylił się pod nożem, walnął tuż pod żebra i kopnął  w brzuch. Złapał za miecz gnidy i kopnął  go z półobrotu, choć było to trudne w takiej przestrzeni. Nacierało dwóch z przeciwnych stron, jeden przez chwilę leżał.
Złapał mosiężną broń w tak zwanym półmieczu. Zmniejszył szybko dystans do jednego z wrogów, po czym walnął rękojeścią miecza w łapę z nożem, który chciał zatopić się w jego gardle. To wybiło mu broń z ręki. Dostał następnie głowicą w podbródek, po czym został położony na ziemię kopniakiem w tą samą szczękę.
Imago odrzucił miecz, zmniejszył dystans szybkim obrotem i dobył drugiego z noży, jakie miał. Cisnął stalowym ostrzem w nacierającego zbira i trafił centralnie w pierś. Zbój padł na ziemię, w przedśmiertnych konwulsjach.
Zaatakował ten, którego powalił z półobrotu. Uderzył od dołu,  w brzuch wampira, co na chwilę go otumaniło. Dobył noża i spróbował zaatakować sztychem pod żebra. Imago w ostatniej chwili złapał dłoń z nożem. Kątem oka zauważył drugą, także ku niemu zmierzającą. Kopnął ją, wykręcił pierwszą, po czym, gdy zbir krzyknął z bólu zatopił ukryte ostrze w jego rozdziawionej paszczy. Pozostał ostatni. Zdążył zebrać dupsko, ba nawet do niego dobiec i zamachnąć się. Imago wyczekał na odpowiedni moment. Wsunął się pod łokieć zbira, stojąc tyłem do niego. Zablokował tak mu możliwość ataku tym nożem. Został jednak drugi. Wampir szarpnął z całej siły, wyłamując przeciwnikowi rękę. Puścił on pierwszy sztylet, wampir z łatwością wytrącił mu drugi, gdy zbój ryczał z bólu. Następnie, wykorzystując masę swego przeciwnika, przerzucił go przez siebie. Nadepnął z całej siły na drugą dłoń. Puściła sztylet przy tym coś strzeliło. Kopnął kilkakrotnie leżącego wroga, po czym podniósł go za ciuchy. Uderzył kilkrakrotnie i wepchnął do pokoju, w którym zabił pierwszego "zwiadowcę" i w którym byli zakładnicy. Powalił go bez problemu na ziemię. Przycisnął do ziemi własnym ciężarem.
– GDZIE JEST MOGoR? – warknął wściekłym, niemal nieludzkim, a potwornym głosem.

316
Zakończone wyprawy / Odp: Odzyskując wpływy - podgrodzie
« dnia: 15 Kwiecień 2019, 22:06:29 »
Zwierzęta. Pierdolone zwierzęta. Przybył czas, uboju. Pomyślał wampir, gdy zobaczył w jakim stanie jest mężczyzna. Domyślał się, czemu człowiek został tak skatowany. Chata nie była bogata, para, jeżeli nią byli, nie była bogata. Kobieta wierzgnęła i pisnęła. Głupia. Dodatkowo cholerna deska. Wampir nie wiedział, na które z tych dwóch jest bardziej wściekły, gdy zauważył bandytę.
Przeciwnik był uzbrojony dwa noże, oraz jakiś miecz, najpewniej ten biedniejszy, z mosiądzu. Przewagą wampira było to, że zbój był zaskoczony. W dodatku, to krwiopijca był szybszy. W mgnieniu oka znalazł się przy nim. Dla kobiety i bandyty, był wtedy jak szara smuga. Trwało to tyle, co mrugnięcie okiem. Pierwsze w ruch poszło kolano, którym Imago kopnął przeciwnika w brzuch. Dołożył solidnym lewym sierpowym, który rozbił wargę i stłumił alarmujący okrzyk. Wtedy jednak mężczyzna okazał się lepszym wojownikiem, niż się wydawał. Zadał niski cios, także w brzuch wampira. To na chwilę otumaniło Imago, który ugiął się od ciosu. Człowiek zamachnął się do ciosu pięścią, krwiopijca jednak wykorzystując swą pozycję, uderzył głową w pierś człowieka, popychając go przez próg.
Napastnik wyraźnie miał dosyć. Dobył noży, obu naraz. Zaczął machać nimi w stronę wampira, chcąc trafić. Zamachy były szerokie, długie, agresywny. Imago jedynie uchylał się i wyczekiwał momentu. Złapał za jedną z rąk przeciwnika, szarpnął do siebie, wykręcił ją. Człowiek machnął drugim ostrzem. Wampir uniknął ciosu i kopnął go z wampirzą mocą i siłą w pierś, posyłając do poprzedniego ciosu. Nóż poleciał mu z ręki. Ostatnim, co widział zbój, był lecący na niego wampir, który zatopił ukryte ostrze w jego krtani. Szybko powstał, schował się za progiem pomieszczenia, nasłuchując uważnie.

317
Zakończone wyprawy / Odp: Odzyskując wpływy - podgrodzie
« dnia: 15 Kwiecień 2019, 20:51:23 »
Imago ujrzał związaną niewiastę. Była związana i próbowała rozpaczliwie się wydostać z więzów. Była młoda i urodziwa. Obok niej  zaś widok kontrastujący. Ciało w kałuży krwi. Wampir wdrapał się bez problemu na okno. Bezszelestnie, cicho. Jak kot, jak noc. Wszedł do środka, równie cicho. Jego wampirza zwinność pozwalała mu dobrze rozprowadzić ciężar ciała, dzięki czemu unikał hałasu. Przez sekundę przypominał wielkiego nietoperza, gdy jego szata i płaszcz zawiały, gdy stanął na ziemi. Sprawdził ciało w kałuży krwi, po czym powstał od niego. Wymienił krótkie spojrzenie z kobietą. Przyłożył wskazujący palec do do ust zakrytych arafatką. Dzięki kapturowi widać było tylko jego oczy. Wciąż nie wyciągał broni. Zamiast tego szedł w stronę hałasu, wciąż nasłuchując, a przy tym węsząc.

318
Zakończone wyprawy / Odp: Odzyskując wpływy - podgrodzie
« dnia: 15 Kwiecień 2019, 19:13:31 »
Logicznym ciągiem zdarzeń, młody wampir skierował w się stronę "cichego hałasu". Na razie nie dobywał jeszcze broni. Jedynie zbliżał się. Ciemne odcienie jego szaty sprawiały, że był trudno widoczny w mrokach nocy oraz Hemis.

319
Zakończone wyprawy / Odp: Odzyskując wpływy - podgrodzie
« dnia: 14 Kwiecień 2019, 22:41:46 »
Udało znaleźć się zakład kowalski. Imago rozejrzał się. Skoro wiedział, gdzie jest pierwszy z kramów narażonych na napad(chyba), to przydałoby się znaleźć drugi. Miały być blisko, dlatego też zaczął przeszukiwać okolicę. W dodatku wytężył wampirzy słuch, by móc wychwycić każdy dźwięk, mogący świadczyć o napadzie wtoku.

320
Zakończone wyprawy / Odp: Odzyskując wpływy - podgrodzie
« dnia: 14 Kwiecień 2019, 18:50:50 »
– Śmieszne – powiedział, krótkim spojrzeniem mierząc orków. Borys nie wiedział, jak silny i szybki wampir potrafi być w nocy. Wstał. – No ale, jak tam uważasz, mi nie zależy na tłuczeniu twoich chłopców, albo ciebie. Cena mi pasuje, możesz już liczyć grzywny, bo Mogur jest martwy, a wyrok nie będzie odroczony.
Wyszedłszy z zaplecza, skierował się do wyjścia z karczmy. Po wyjściu zaś zarzucił na głowę kaptur, a arafatka robiła za osłonę dolnej części twarzy. Udał się na kolejną wycieczkę po podgrodziu. Poszukiwał jednego z dwóch kramów o jakich mówił Jalcyn. Kowal Ben, albo zielarka Zofia.

Strony: 1 ... 14 15 [16] 17 18 ... 20
SMF 2.0.15 | SMF © 2017, Simple Machines
Enotify by CreateAForum.com

DarkBreak by DzinerStudio
Copyright 2005-2014 Tawerna Gothic - Oficjalny Polski serwis o grach z serii Gothic. Wszelkie prawa zastrzezone.