Pokaż wiadomości

Ta sekcja pozwala Ci zobaczyć wszystkie wiadomości wysłane przez tego użytkownika. Zwróć uwagę, że możesz widzieć tylko wiadomości wysłane w działach do których masz aktualnie dostęp.


Pokaż wątki - Rysownik

Strony: [1]
1
Twórczość własna / Wodorosty - komiks
« dnia: 10 Październik 2008, 22:02:46 »
Zapraszam na obejrzenie mojego komiksu narysowanego długopisem.
1. strona
2. strona
3. strona

2
Twórczość własna / Komiks paintowy
« dnia: 09 Październik 2008, 14:35:01 »
Przedstawiam wam komiks zrobiony w Paincie. Nie włożyłęm w to serca i nie zdziwią mnie oceny 2-3/5
.:KLIK:.

3
Gothic / Lecę bo chcęęęęę... w Gothiku
« dnia: 08 Wrzesień 2008, 22:40:26 »
.:klik:.
Jak wykorzystać bug w grze, który pozwala latać? (To "letadlo")

4
Gothic II oraz Noc Kruka / Palisada Orków
« dnia: 22 Sierpień 2008, 20:00:45 »
W Gothic II jest palisada orków. Gdzieś czytałem, że jest tam tabliczka z "Mistycznym Krasnoludem". używałem opcji szukaj, ale znalazłem tylko opowiadania. Może ktoś dać mi link do tego artykułu?

5
Serwis / Galeria
« dnia: 22 Sierpień 2008, 12:16:50 »
Zarejestrowałem się na Galerii, bo chciałem dać screena, ale wyskakuje mi komunikat, że mam zablokowany dostęp do strony.

6
Forum dyskusyjne / Upomnienie i ostrzeżenie
« dnia: 22 Sierpień 2008, 11:01:07 »
Jak w temacie: Czym się różnią?

7
Gothic II oraz Noc Kruka / F5-7
« dnia: 20 Sierpień 2008, 17:03:17 »
Jak odwrócić działanie kamery (F5-7)? Ponowne naciśnięcie przycisku nie działa.

8
Jest to humorystyczny poradnik jak zrobić Jumbo Jeta.

1) Skołuj kilogram grochu.
2) Jeśli masz groch, wyrzuć go do najbliższego oceanu, a potem kup dwa kilogramy.
3) Zdobądź trzepaczkę do jajek.
4) Jeśli posiadasz takową trzepaczkę, wyrzuć ją do najbliższego oceanu, a potem kup dwie.
5) Kup bombę atomową, najlepiej firmy Boomba™.
6) Jeśli takową bombę posiadasz, wyrzuć ją do najbliższego oceanu, a potem kup dwie, najlepiej firmy Boomba™.
7) Jeśli nie stać cię na bombę atomową firmy Boomba™, kup nylonowy dywan o wymiarach 3km na 3dm.
8') Jeśli takowy dywan posiadasz, wyrzuć go do najbliższego oceanu, a potem kup dwa.
9) Włóż trzepaczkę do jajek do ucha.
10) Teraz walnij się w głowę.
11) Teraz wiesz co czuły rybki jak wyrzuciłeś bombę atomową firmy Boomba™ do ich oceanu.
12) Co? Ty kupiłeś nylonowy dywan 3km na 3dm? A, to sorry.
13) Upewnij się, że masz groch. Jeśli nie wróć do punktu 1).
14) Wyrzuć bombę atomową (najlepiej firmy Boomba™)  do najbliższego oceanu.
15) Walnij się w głowę za karę.
16) Włóż groch do wora na telewizory sprzed I wojny światowej.
17) To nie może być wór na kartofle, czy buraki. Na telewizory sprzed I wojny światowej!
18) Usiądź na grochu.
19) Wierć się jakbyś miał robaki w tyłku.
20) Wyrzuć bombę atomową firmy Boomba™ do najbliższego oceanu.
21) Mało ci było sadysto? Przyjemnie było zabijać rybki?
22) Jak to "bo ci kazałem"? A od czego masz wolną wolę?
23) A teraz znów walnij się w głowę za karę.
24) Wyjmij trzepaczkę z ucha i ją umyj.
25) Załóż nylonowy dywan jak pelerynę.
26) Jeśli nie masz nylonowego dywanu 3km na 3dm to przejdź do punktu 7).
27) Włóż trzepaczkę do nosa.
28) Odpraw rytuał godowy żuka gnojaka (nie, nie wiem skąd wytrzaśniesz taką górę kupy).
29) Zdejmij nylonowy dywan, bo wyglądasz jak idiota.
30) Wsadź wór z grochem do zamrażarki na godzinę.
31) Wyjmij trzepaczkę z nosa.
32) Gratulacje! Masz zmrożoną papkę z grochu!
33) Co? miał być Jumbo Jet?
34) W takim razie kup zestaw "Samodzielny montaż Jumbo Jeta" + instrukcję.
35) Co? Nie masz forsy, bo wydałeś wszystko na bomby atomowe firmy Boomba™, nylonowe dywany, trzepaczki do jajek i groch?
36) A przyszło ci na myśl przeczytanie poradnika przed wykonaniem jego zaleceń? Co za człowiek..

9
Forum dyskusyjne / Problem ze słowami, zamiana
« dnia: 15 Czerwiec 2008, 17:34:40 »
Chodzi mi oto, że słowa jak spis.ek są zamieniane na spisek. Dlaczego nie mogę pisać normalnie?

P.S. tam gdzie jest napisane "spIsentoR", napisałem oryginalnie "spis.ek" bez kropki.

10
Forum dyskusyjne / Rysunki
« dnia: 12 Czerwiec 2008, 21:45:50 »
Wiem już jak można dać linka do naszego obrazku. Mam pytanie, jak zrobić tak, by obrazek był widoczny w poście?

11
Twórczość własna / "Forum Ideum"
« dnia: 12 Czerwiec 2008, 21:17:39 »
Pomysł korcił mnie od dawna. Chciałbym, aby każdy, kto umiał pisać, przedstawił tu swoje ciekawe, śmieszne pomysły. Nie mówię tu o fabule, tylko o motywach. Na dobry początek zacznę.
Do parodii Gothica:
ruda = niebieskie korniszony,
głupie nawyki poważnych i potężnych w grze  NPC-ów.
Runa Losowej Teleportacji
magowie spadający znienacka z nieba

Jeśli tu zamieścicie pomysły, wyrażacie zgodę na ich powielanie w opowiastkach początkujących pisarzy (mam nadzieję...).

12
Wydarzenia i aktualności / pIsAnIe FaLą
« dnia: 10 Czerwiec 2008, 16:39:48 »
Mianowicie, co sądzicie o pisaniu tzw. FaLą, czy innych takich sÂŁoOfKaH.
Niedawno przeglądałem Nonsensopedię (nonsensopedia.wikia.com) i zobaczyłem artykuł o pokemoniatym piśmie (http://nonsensopedia.wikia.com/wiki/Pokemoniaste_pismo). Wierzyć mi się nie chciało, że są takie strony i myślałem, że to żart. Ale nie,są takie strony. Najgorszą jest chyba www.sweetbrokacik.pl . Jeśli przeczytacie (i zrozumiecie) większość postów to naprawdę "szacun". Matko, nienawidzę takich kOffAnYcH bLoGaSkÓw, oczopląsu można dostać...

13
Kącik kulturowy / Szadoki
« dnia: 05 Czerwiec 2008, 09:58:55 »
Nie wiem, czy wy wiecie ale kiedyś na MiniMax leciały Szadoki i Wielkie Nic, które bardzo mi sie podbały. Mam pytanie, ktoś wie o tych szadokach?

14
Forum dyskusyjne / Reputacja ?
« dnia: 05 Czerwiec 2008, 08:34:42 »
Mianowicie chodzi o to, że kiedyś warny liczono w %, a teraz w minusach. Ja mam pytanie ile najwyżej można mieć minusów tak, żeby można się dostać do Marantu?

15
Jeden człowiek uratował wiele setek ludzi lecz zapłacił za to wygórowaną cenę. Wyprowadził ÂŚniącego i pękł Bąbelek. Zniszczył więzienie. To ja wysłałem go do wyprowadzenia ÂŚniącego i to ja sprowadzę go z powrotem. Jest słaby i wiele zapomniał ale ÂŻYJE.
— Ej, a co wy (błihihihihihihihhuhuhuhuhuhuhłehłehłehłehłehihi) tu robicie? – spytał Gorna, Lestera, Miltena, Diega i Laresa Xarduńcio
— Sam chciałbym to wiedzieć – odparł mu Gorn
— Podczas teleportacji zniszczyłeś mój najnowszy numer „Listonosza Pata”! – krzyknął Milten i chciał udusić Xarduńcia ale go powstrzymałem
— Jeśli nas tu sprowadziłeś, na pewno musimy uratować świat – powiedziałem
— Oczywiście. Podczas przeprowadzki ÂŚniący został oszukany przez firmę deweloperską „Evil-is-good”, którą mu poleciłeś. Wysłał więc smoki, by cię pokonały, a przy okazji podbiły świat. Dodatkowo sam (błihihihihihihihhuhuhuhuhuhuhłehłehłehłehłehihi) kretoszczur spod mostu połączył siły ze smokami i tym razem będzie miał inne rodzaje chrząszczy, a nawet te czterometrowe ślimaki, których walki były jedyną rozrywką w kolonii.
— Smoki?
— Tak, niestety, sami ich nie pokonamy. Tu potrzebna jest pomoc paladynów stacjonująca w pobliskim mieście Khorinis. Ostrzeż paladynów o smokach! A i jeszcze jedno. Paladyni posiadają tak zwane Oko Innosa. Chociaż ja wolę nazwę zastępczą (błihihihihihihihhuhuhuhuhuhuhłehłehłehłehłehihi), a mianowicie Wisiorek Mocy. Dzięki Wisiorkowi Mocy, będziesz mógł poznać imię i plany samego kretoszczura spod mostu.
— Wiesz, „Wisiorek Mocy” głupio brzmi, może… Ogórek Innosa?
— Dobra, zostaje.
— Ej, a my to co? – zapytał Milten
— Ty jako mag możesz załatwić im wejście do siedziby szefa paladynów, Lorda Hagena.
— To by oszczędziło jakieś 5-8 godzin rozrywki.
— Przez twoje „wyprowadzenie ÂŚniącego” spóźniłem się na wyprzedaż w Biedronce. Teraz znów kosztuje trzy złote! Wiesz jak to dużo? – zapytał z wyrzutem Lares
— Jak przestaniesz ryczeć to dam ci 8 groszy – powiedział Xarduńcio
— Tak, tak! Chcę 8 groszy!
— To łap – odpowiedział Xardas i rzucił monetę w kierunku schodów
3 godziny szukania po całej wieży ośmiu groszy
— Mam! Mam osiem groszyyyyy… - wydyszał zziajany Lares
— Zmarnowaliście 3 godziny (błihihihihihihihhuhuhuhuhuhuhłehłehłehłehłehihi). Lepiej już idźcie.
* * *
— Eee… stać! Do miasta nie może się dostać byle obdartus… Zzz… Chrrą… Zzz…
— Uznajmy to za zgodę do wejścia do miasta – powiedziałem
— Eee… stać! Do górnego miasta nie może się dostać byle obdartus… Zzz… Chrrą… Zzz…
— Chyba mam dejĂĄ vu.
— Eee… stać! Do Lorda Hagena nie może się dostać byle obdartus… Zzz… Chrrą… Zzz…
— Nie no. Teraz na serio mam dejĂĄ vu.
— Jestem Lord Hagen, pobożny sługa Innosa, pokorny… bla… bla…
Półtorej godziny później
— … I w ogóle jestem taki wspaniały, że aż mózg wysiada. Coś jeszcze?
— Tak, dasz mi Ogó…tfu! Oko Innosa?
— Nie.
— Dlaczego?
— Nie wiem. Albo wiem! Zagrajmy w… go …
14 dni gry w go później
— To jak, /Chrrą/ dasz mi ten /Zzz/ artefakt?
— No…
— Jedno pytanie… /Chrrą/ czy strażnicy są śpiący, bo /Zzz/ zmuszałeś ich do /Chrrą/ kilkudniowej gry w go?
— Tak… masz Oko… Chrrą… Zzz… Chrrą… Zzz… Chrrą… Zzz… Chrrą… Zzz.
— Eee… fajnie. To cześć.
— Chrrą… Zzz… Chrrą… Zzz… Chrrą… Zzz… Chrrą… Zzz.
* * *
— No dobra Xard…uńciu! Co mam zrobić z Ogórkiem Innosa?
— Ten Ogórek pozwoli ci rozmawiać ze smokami i dowiedzieć się po co tu przyszły. Zaraz! Ten artefakt ma (błihihihihihihihhuhuhuhuhuhuhłehłehłehłehłehihi) nadłamany koniec!
— I co z tego? Czyżby było to coś złego?
— Gdybyś tego użył, zniszczyłbyś całą maślankę z Biedronki! To byłby koniec świata i okolic!
— Chrrą… Zzz… Chrrą… Zzz… Ach! Przepraszam! Ten Hagen zmusił mnie do gry w go przez 14 dni bez przerwy.
— Nie ma co, musisz (błihihihihihihihhuhuhuhuhuhuhłehłehłehłehłehihi) znaleźć trzech arcymagów, żeby ci wzięli i naprawili Ogórek Innosa.
— A skąd ja ich wezmę? Z nieba spadną?
— Hej to my! Pyrokar i Vatras! Dwóch arcymagów spadających z nieba! – powiedziały trzy postacie i walnęły w ziemię.
— Eee… naprawicie mi Ogórek Innosa?
— Oczywiście! Xardasie!
— Xarduńciu – odparł rozeźlony nekromanta i zaczęli recytować – O, Wielki Kapciu Ognia, napraw ten Ogórek! O, Wielki Kapciu Wody, napraw ten ogórek! O, Wielki Kapciu Ciemności, napraw ten ogórek! ABRAKADABRA!!!
Bum
[/i]
— I co?
— Naprawiliśmy Ogórek Innosa. Używaj go mądrze, wiedząc, że jest to dar od bogów… bla… bla… bla… bla... bla… bla… bla…
Półtorej godziny później
— To ja lepiej pójdę zniszczyć smoki.
— Są w górniczej Dolinie. Przyda ci się mapka z zaznaczonymi pobytami smoków i samego kretoszczura spod mostu. Kiedy poznasz (błihihihihihihihhuhuhuhuhuhuhłehłehłehłehłehihi) imię tego kretoszczura, osłabisz jego armię chrząszczy.
— Jedno pytanie. Sam kretoszczur spod mostu istniał od wieków, czy ja go wymyśliłem?
— Istniał od wieków, gdy go wymyśliłeś, a więc mniej więcej dwa miesiące temu, a co?
— Tak, tylko pytałem.
* * *
— Zadam to pytanie jeszcze raz i jeszcze raz, i jeszcze raz, aż do następnego numeru „Listonosza Pata”, bo nie mam co robić. Dlaczego my tu jesteśmy!? – wrzasnął Milten (a kto inny czyta „Listonosza Pata”?)
— To jest nagroda – odparłem – Dzięki mnie okryjecie się chwałą jako pomocnicy tego co zabił 6 smoków!
― Ktoś dawno nie dał klapsa w pupę. Ambicja cię zżera – odparł Gorn
― Zazdrośnicy.
― O! Pięćdziesiąt siedem ork wojownik i ileś tam ork szaman pędzić w nasz kierunek – duknął Lester
― Idź do logopedy, Lester – powiedział D.I.E.G.O.
― Co być?
― Nieważne
― Zaraz widzę jakiegoś Guru… - powiedział Lares – Guru? Czy oni nie powinni teraz być Poszukiwaczami? Jest Gothic 2!
― Dobra, który bawił się modyfikacjami! – spytałem
― Ja! Ja! – krzyczał Lester
― Trzymajcie mnie! Ej! To przenośnia, wy zboczeńcy! Gdzie z tymi łapskami!
― Może to nie moja sprawa ale jak zatrzymamy tych orków? – spytał Diego
― Zostawcie to mnie! Zaraz wywołam zaklęcie – rzekł Milten i zaczął recytować zaklęcie – LISTONOSSUM PATTUM ZIEMIUS DOGÓRUS BUM BUM!!!
Wszystkich orków nagle złapały jakieś wielkie ramiona z ziemi, a potem ułożyły ich kulkę i zaczęły grać nimi w ping-ponga, zamiast paletek używając drzew.
― Uff!! Dzięki, że zatrzymaliście tych orków! Jeny, ja tylko chciałem jelit orka szamana – powiedział nieznajomy – A nie przedstawiłem się jestem… zaraz, kim ja jestem? Ciągle zapominam swojego imienia, więc muszę sobie wymyślać nowe. Wiem! Będę Talerzem!
― Eee… świetnie. Wiesz gdzie są ludzie?
― Są w zamku. Zaprowadzę was przed oblicze Kapitana Garonda.
* * *
― Kapitanie Garondzie, ci oto ludzie uratowali mój zapas jelit orków szamanów.
― Jak mam wam się odwdzięczyć? Gdyby nie wy, Talerz nie przyniósłby nam dostawy – powiedział kapitan Garond
― Potrzebujemy najlepszego oręża, najlepszych pancerzy, najlepszych run, najlepszych…
― Jaka szkoda, że musimy zerwać znajomość – powiedział kpt. Garond wyprowadzając nas z jego komnaty – Straże! Dajcie im trzy beczki piwa i powiedzcie im, żeby mnie nie nagabywali!
― Oczywiście, kapitanie Garond!
Trzy dni póżniej
― Piwo się (hep!) skończyło! – powiedział Gorn
― Przez 72 godziny chlaliśmy piwo i patrzyliśmy się na turniej śpiewu i tańca orków.
― Hosh-Pak pany! Hosh-Pak pany! Hosh-Pak pany!
― Lester!! – odparliśmy wszyscy, oprócz Laresa, który jeszcze szukał piwa i wpadł do beczki
― Eee… chłopaki, a my to (hep!) po co do tego Garonda (hep!) poszliśmy, co?
― Po oręż paladyński!
― Taki jak (hep!) ten co ukradłem trzy dni (hep!) temu ze zbrojowni (hep!) Garonda, kiedy nie (hep!) patrzył?
― Lares, ty ośle! Cały czas miałeś oręż?
― Eee… (hep!) tak?
― Czemu nam tego nie powiedziałeś?!?!?!
― Bo nie (hep!) pytałeś.
― Królestwo za izbę wytrzeźwień!
― Chrąą… Hep! Chrąą… Hep! Chrąą… Hep! Chrąą… Hep! Chrąą… Hep!
* * *
― Dobra, skoro wszyscy są jako tako trzeźwi, możemy ruszać na smoki – powiedziałem
― Trzeźwi? Hep! Co to znaczy?
― Trzymajcie mnie! Ej, znowu to była przenośnia! Rety!
― Ty mów kiedy używasz przenośni, bo to mylące – odparł Diego
― Jest nas sześciu… Jeśli się każdy się zajmie jednym, będzie po równo, dobra… kto chce błotnego smoka?
― Błoto? To żaden żywioł! Tylko kompletny idiota chciałby coś takiego zabić! – krzyknął Gorn
― Ja chc(ę/ieć)! Ja chc(ę/ieć)! – wrzasnęli jednocześnie Lester i Milten
― Ale jest tylko jeden bagienny smok.
― Buuu!!!! Buuuu!!!! Buuuuu!!!! ÂŁyychyyychyyychy!!! – wył Milten
― Je! Je! Je!  - skakał z podniecenia Lester
Kiedy wchodziliśmy na bagna poczułem TEN zapach.  Tak, zapach bagien i bagiennego ziela. Ile miałem z tym wspomnień. Zaraz, wspomnień? Co ja gadam? Przez to, że głupie zielsko, widziałem wokół siebie same zielone ścierwojady. Matko, jaki to był wstyd gdy jakiemuś Szkodnikowi chciałem zabrać pazury.
― Ej, pamiętacie tego Guru?
― No właśnie, gdzie on się podział?
― Hep! Wracajcie, białe myszki! Dlaczego zrobiłyście się na Guru?
― Cor Szaba(…)szatas! – zawołał uradowany Lester i popędził w jego kierunku, co niekoniecznie odniosło zamierzony skutek, bo Guru się przestraszył i, i zaczął uciekać
― UWAGAA!! Błotny wąż! – krzyknął Gorn
― Ja się nim zajmę – powiedział Milten – TRRA LAAA LAAAA!!!
Tak, zgadliście. Błotny wąż się powiększył i wyrosły mu macki strzelające kwasem.
― Milten, ty durniu!
― Ups.
2 godziny później
― Uff, uff, wreszcie umknęliśmy temu wężowi błotnemu!
― Eee… ― spytał D.I.E.G.O. – Jakie „wreszcie”?
― Chcesz powiedzieć…
― Ten wąż błotny zostawił nas prawie dwie godziny temu.
―ÂŻE COO?!?!?! Czemu nikt z was nie raczył mi o tym powiedzieć?!
―Próbowaliśmy ci powiedzieć ale ty już biegłeś jak idiota i byłeś za daleko. Gdybyś ty widział reakcję ludzi których na nas patrzyli.  Dwóch z nich dostało zawału ze śmiechu, a sześciu ma przez śmiech zniszczoną przeponę i płuca.
― Jesteśmy 10 kilosów od bagiennego smoka?!
― Tam nie było żadnego smoka.
― Co?
― Tylko kartka z napisem „Wyjechałem do Peru”.
― Ha! Nie wie, że ludzie w Peru myślą, że jest wojna i rozstrzeliwują wszystkie obiekty latające, nawet chmury.
― Wiesz pozostali już zabili pozostałe smoki i dowiedzieli się ciekawych rzeczy.
― Jakich?
― ÂŻe prawdziwe imię Gomeza to Zenobiusz vel Obi-Wan Kenobi.
― A co mnie obchodzi jakiś Zenobiusz z kosmosu z pajacowatymi uszami i zieloną skórą!
― Pomyliłeś go z Mistrzem Yodą.
― Słuchaj, mam dość Gwiezdnych Wojen jak na dziś. A jakich innych dowiedzieli się naprawdę ciekawych rzeczy?
― Te smoki to tak naprawdę ogromne buraki ziejące ogniem, a na jakieś wyspie są jeszcze dwa.
― Wiecie jak nazywa się ta wyspa?
Diego zmrużył oczy i jakoś się spiął. Zapanowało przez chwilę milczenie. Od razu domyśliłem się, że Durnowaty Idiota Egzekwujący Głupkowate Opłaty planuje zbudować nastrój. Nie chciało mi się czekać, aż przez ścieżkę przeturlą się suche krzaki, więc zapytałem:
― Pytałem się jak nazywa się ta wyspa!
― No i całą wyniosłość i powagę diabli wzięli.
― Zachowuj się. Chcę by nasza rozmowa utrzymała się na jakimś poziomie, który i tak jest niski.
― Wyspa nazywa się…
Przewróciłem oczami.
― …
Ziewnąłem.
― …
Usiadłem.
― …
Położyłem się
― …
Zamknąłem oczy.
― …
Obudziłem się o świcie następnego dnia.
―…
Zacząłem bawić się żukiem.
― Zapomniałem.
― ÂŻEEEEEEEEE COOOOOOO?!?!?!?!?!?!?!?!?!?!?!
― Wiesz, przypomniałem sobie, że zostawiłem nieposłane łóżko.
―GRRRR!!!!
2 tygodnie później
― Uspokój się, uspokój się! Ratunku! Pomocy! Help! Help mi! – krzyczał Diego uciekając przede mną
― GRRRRAAAUUUUU!!!! WRRRRR! AARRRGGHHHH!!! WRRRRAAAUUUU!! ZAPOMNIAÂŁEÂŚ, TAK?!?!?!!?!?!? JUÂŻ JA CI PRZYPOMNÊ!
― Ratunku!
Kolejne 2 tygodnie później
― Uff! Zip! Ra… tunku… Zip! Po-o-o-omo-o-ocy-y… - powiedział D.I.E.G.O., po tych słowach klapnął na ziemię
― Uff! Uff! Wracaj tu! Zip! Uff! Puf!
― Widzę tu mały wyścig – powiedział nagle Talerz – No dalej! Do brzegu wyspy jeszcze tylko 3 km!
― Talerz! Cicho bądź!
― Kto? Ja jestem Sztuciec, a nie Talerz! Talerzem byłem miesiąc temu!
― Ej, słuchać wy! – powiedział nagle Lester – Ja się dowiedzieć dużo od Guru! Guru być Cor Seplen, a nie Cor Szabasztasanaszatastaszaszatas! Cor Szabasztasanaszatastaszaszatas zostać w Biedronka, bo zamknąć sklep, kiedy on jeszcze wrzucać maślanka do koszyk. On tam utknąć i wołać o pomoc. Zamek być na kod głosowy. Cor Szabasztasanaszatastaszaszatas powiedzieć, że kod to imię sam kretoszczur spod most. Cor Seplen powiedzieć, że tylko Cor Szabasztasanaszatastaszaszatas powiedzieć ci nazwa wyspy i dać mapa do niej, bo ty na Diego to se móc czekać, a on ci i tak nie powiedzieć, bo on chcieć robić nastrój.
― Więc nie mamy wyjścia – powiedziałem – Musimy poznać imię samego kretoszczura spod mostu, żeby uratować świat.
― Jesteśmy – powiedział Milten też w imieniu Gorna, Laresa (ciągle pijanego) i Cor Seplena z aparatem na zęby
― O czy to ne ten czo pękł bąbelek? Wytaj ż powrotem. Dżęky temu aparatowy już ne szeplenę y pluję, choczaż ne mogę wymawacz głoszek Mikkych – powiedizął Cor Seplen
― Zauważyłem
― Po perwsze trzeba usztalicz, gdże jeszt szam kretoszczur szpod mosztu. Osztatno wydżano go w poblyżu wulkanu. Dorwemy go y żmuszymy do gadana!
― No dobra… ale jak pokonamy jego armię chrząszczy?
― Jesztem otwarty na wszelke propożyczje.
― Mam pomysł – powiedział Lares – Ale potrzebujemy pomocy Xard…
― Uńcia! Jest wyczulony na tym punkcie, bo mama go nie kochała ale on się zemści.
* * *
― Czego tu? Nie powinniście być na wyspie, gdzie są pozostałe dwa smoki?
― To długa historia. Potrzebujemy twojej trawy.
― Ale bez tej trawy sam kretoszczur spod mostu nasyła swoją armię chrząszczy, by zjadały moją plantację fioletowych, świecących pomidorów!
― Nie naśle, bo jest w Górniczej Dolinie. Potrzebujemy tylko sadzonki.
― Zgodzę się pod jednym warunkiem…
* * *
― ÂŚwietnie! Mamy mu przynieść jelita orka szamana! – powiedział z niezadowoleniem Gorn
― Nie peniaj. Chodźmy do orkowego miasta.
― Eee… wiesz, nie mamy Ulu-Mulu
― A ja mam runę Fali ÂŚmierci Orkom, Milten, jaki masz krąg magii?
― Szósty!
― ÂŚwietnie, masz, używaj tej runy kiedy otoczą nas orkowie.
― Acha. Tylko wtedy?
― Tak! Milten, użyj wreszcie tej runy!
― Ojej! Orkowie! – krzyknął Milten
― Wreszcie zauważył.
― Nie dam się – Milten po raz pierwszy powiedział ostro – ÂŁOZAAAAP!!!!
* * *
― Glam! ÂŁyks! Mniam! Głyk! Niam! Mmm..! Glam!
― Eee… Xarduńciu?
― Tak, /glam/ możecie /łyks/ sobie wziąć /głyk/ tę trawę /mniam!/.
― Eee… fajnie. To cześć.
* * *
― Daleko jeszcze? – zapytałem po raz tysiąc czterysta siedemdziesiąty drugi raz Talerza/Sztućca
― Wiesz, nie. Mamy jeszcze do przejścia cały kontynent – odparł z sarkazmem Talerz/Sztuciec
― Ojej – powiedział, już trzeźwy, Lares
― Już widać wulkan!
― Chodzi ci o to? – zapytałem Talerza/Sztućca, wskazując na mały metrowy kopczyk, z którego płynęły mrówki, a nie lawa
― Eee… wiesz. Erozja.
― A może chodzi ci o tę wielką, pachnącą siarką górę z magmą w kraterze, którą właśnie mam pod nosem?
― Skoro nie chcecie mojej pomocy, to radźcie sobie sami!
― My sobie poradzimy ale nie wiem, czy sobie poradzisz z tymi ognistymi jaszczurami, lawowymi golemami, wulkatoperzami, pterokłakami i wilkami popiołowymi. Oczywiście, nawet jeśli je ominiesz, kto wie co spotkasz w lesie, dzień przed zbiorowym polowaniem?
― Eee… Nie niszczmy naszej znajomości! Chętnie poprowadzę was na sam szczyt!
― Och, to świetnie!
* * *
― Dobra! Widzę samego kretoszczura spod mostu. Plan jest taki, ktoś podkrada się od tyłu i rzuca w chrząszcze trawą od Xarda… Xarduńcia! Lester… Właśnie gdzie Lester?
― ÂŚmierć chrząszczom!
― Matko! Co za głupek! Dobra, rzuć w chrząszcze trawą!
― Nie, moje chrząszcze! Moja armia chrząszczy! Jest jedzona! Przez trawę! – wołał sam kretoszczur spod mostu
― Natychmiast powiedz jak masz na imię!
― Nigdy!
― Jeśli nam nie powiesz, zamknę cię w ciasnej komórce z Miltenem, Lesterem i Cor Seplenem!
Kretoszczur spojrzał na Miltena, Lestera i Cor Seplena, zastanowił się chwilę, aż wypalił:
― Nie! Tylko nie z nimi! Powiem swoje imię!
―No to mów!
―Xivix!
― Okej, idziemy do Biedronki sprawdzić czy mówi prawdę.
* * *
― Dobra, ktoś mówi hasło, a ja trzymam Xivoxa, czy jakoś tak… – powiedziałem do pozostałych
― Xivox! – krzyknął Diego
― Xivix, baranie!
― Xivix! Jest otworzyły się! Cor Szaba(…)szatas może wyjść!
― Uff! Wreszcie mnie uratowaliście! Nie otworzyli mi drzwi, jak naciskałem guzik wezwania personelu. Ale w ramach rekompensaty wziąłem cały koszyk tostów i maślanki z Biedronki!
― Powiesz na której wyspie, znajdują się ostatnie buraki ziejące ogniem?
― W Pałacu Pizzy ÂŚwinki Tłuścioszka. Dobra, żartowałem. Tak naprawdę to jest…
― Nie mam zamiaru czekać, aż zbudujesz nastrój, gadaj natychmiast!
― No dobra, to jest Dwór Burakath. Ostatnia świątynia Beliara.
― Matko! Kto wymyśla te nazwy?
― Jaśnie Y’Berion, a co?
― To on jeszcze żyje?
― Jasne, tak sobie tylko żartował. Niestety, nie przewidział tego, że wyparuje mu mózg, no i sam kretoszczur spod mostu, włożył mu do czaszki płytę z przebojami Eltona Johnesa, no i Y’Berion całkiem ze świrował, bo nie wie jak wyłączyć opcję odtwarzania.
― Ten sam kretoszczur spod mostu nazywa się Xivix, masz mapę do Dworu Burakath?
― Tak, ale…
― Jeśli powiesz, że żeby mieć mapę muszę wykonać jakieś zadanie to cię pozbawię tostów z maślanką z Biedronki.
― Dobra, masz wypchaj się tą oto mapą morską, na której jest zaznaczone dokładne położenie ostatniej świątyni Beliara, Dworu Burakath!
― Eee… wiesz, powagę i podniosłość wywiało, kiedy okazało się, że Cor Seplen ma aparat na zęby.
― Kurczę.
* * *
― Dobra, nie mam pojęcia, czy znajdziecie kapitana do statku ale macie go szukać, bo inaczej nie zniszczymy ostatnie dwa buraki. Natomiast ja będę w tym czasie w knajpie i urżnę się do nie przytomności – powiedziałem wszystkim
―No to rzeczywiście interesująca perspektywa. Mamy harować i biegać jak idioci po całej wyspie w poszukiwaniu pajaca, który zgodzi się na tę samobójczą misję, podczas gdy ty będziesz chlał piwo i wszczynał burdy – odpowiedział Lares
― No, masz rację, to jest kusząca perspektywa, a teraz idźcie bo zasłaniacie mi krajobraz drogowskazu. No to ja już chyba pójdę wypić cały zapas alkoholu w mieście – odparłem
* * *
― Ha! Hep! Te Ciołki nie wiedzą, że mam (hep) kryształową kulę i ich widzę, dobra (hep) co robi Milten?
Milten
― Może w klasztorze Innosa znajdę jakiegoś marynarza z depresją.
― Ach, witaj Miltenie, właśnie urządzamy pogrzeb zgniłego kalafiora z wystawy Castoramy, czyli mówiąc potocznie mistrza Corristo.
― Acha, czy w klasztorze jest jakiś marynarz z depresją?
― Nie.
Cor Seplen
― O, welky Sznący, powedż my gdże żnajdę marynarza ż depresją!
― Ñheeee phoowheeem ćhiii, bhooo nhaaazwhaaałheeeś mńheee „Sznącym”
― A, ydż sze, żnajduj sze szam wyżnawczów!
― Z wheeelkhąąą chęęęćhąąą!
Gorn
― A, mam to w nosie, idę do gospody na farmie Onara!
Lares
― Hej! To że stoję sam jak kołek na środku pola, to nie znaczy, że nikt mi nie ma odpowiedzieć! Więc pytam po raz 34.! Gdzie jest marynarz z depresją?!
― A weź się odpierwiastkuj!
― Bo co? Hej! Halo! Czy ktoś mnie w ogóle słucha?
Diego
― Halo, panie kamieniu. Mówię do pana. Czy pan mnie słucha? Ech, chamstwo się szerzy.
Lester
― Dzień być dobry, czy pan być marynarz z depresja?
― Tak.
― To być świetnie! – powiedział Lester, wpakował do wora marynarza, związał wór i poszedł do Khorinis.
Dalej nie mogłem oglądać, bo widok zasłoniły mi białe myszki i krasnoludki. Chciałem je zatłuc, ale jacyś panowie w puszkach wyrzucili mnie z gospody.
― Niedobre myszki! – krzyknąłem – Ej! A co wy tu robicie?
― No bo jak Lester przyprowadził marynarza z depresją, to nie musieliśmy już dłużej szukać.
― Pokażcie go – odparłem, a tu z worka wyturlał się Talerz/Sztuciec
― Sztuciec!
― Jaki Sztuciec? Jestem Obrus!
* * *
― No Dwór Burakath! Czujecie ten smród?
― Mam pytanie: czemu wszędzie rosną fiołki?
― ÂŁorety! Masz rację! Wszędzie są kwiatki! To nie pasuje mi do tych depresyjnych opisów Dworu Burakath.
Szliśmy korytarzami, tunelami, aż zobaczyliśmy koncert hippisów oraz orków, jaszczuroludzi i poszukiwaczy z transparentami sławiącymi pokój i miłość.
― No to mamy odpowiedź, dlaczego nikt nas nie atakował i wszędzie są kwiatki.
―Ognisty Burak!
― Trrak trro ja…
― Ty też masz wadę wymowy?
― Trro nie jest wrrażne! Pis! Pokrrój! Mrriłość! – nagle Gorn strzelił do niego z kuszy – Wolnoghrr…
― Dalej nie pójdziemy – powiedział Diego – To robota dla kogoś, takiego jak ty.
― Acha, to dziękuję za słowa otuchy.
― Nie ma za co.
* * *
― Ty chcesz mnie zniszczyć, a przy okazji podbić świat?
― No, do wczoraj tak, ale dzięki tym hippisom zrozumiałem, że tak naprawdę ważne są…
― Cha, cha! Giń, buraku!
― Czekaj, nie powiedziałem ci rozmiaru majtek Whitney Houston!
* * *
― No, to tyle. Teraz możemy wracać do Myrtany. Znajdziemy logopedę dla Lestera i będzie git.
― Tak, tylko, że Myrtana jest opanowana przez orków – odparł Gorn
― To akurat mały problem.
― A co z Xardasem? – zapytał Lares
― Słyszałem – powiedział Xarduńcio, który się teleportował na statek
― O nie…
― Giń!
— Aaaa!!!!
BUUUUUMMMM!!!!!!
— Ta… — odparłem z piwem w ręce – Orkowie to akurat mały problem…
Koniec

16
Forum dyskusyjne / Offtop
« dnia: 28 Maj 2008, 09:00:05 »
Mianowicie: CZYM JEST OFFTOP?? Wiem co to warn, spam ale nie wiem co to jest offtop. proszę o w miarę szybką opdowiedź.

17
Twórczość własna / Broń Ostateczna cz. I
« dnia: 28 Maj 2008, 08:39:09 »
Wyjaśnienia:   
Dla tych, którzy nie orientują się w magii Kimorga kogony to bardzo duże, białawe z delikatnymi odcieniami żółci, czerwieni, zieleni, czerni, błękitu i oranżu, kokony z ogonami, (stąd nazwa) gąsienic które zamiast się przepoczwarzyć zostają w nich jako pancerzach. Można na nich testować różne mikstury, bez obawy, że coś się im stanie ponieważ tylko zmieniają kolory ogonów na fioletowy, jeśli dawka mogłaby uśmiercić człowieka, kogony stają się całkowicie fioletowe.

Drugie wyjaśnienie:
Król chciał, aby chłopi pracowali w kopalniach Dragoidu, ale chłopi nie chcieli, bo mieli swoje gospodarstwa. Doradca króla uknuł chytry plan. Oskarżył wszystkich chłopów z farm w pobliżu miast Mierrysk, Farg i Suahiilii o spiskowanie przeciw koronie. Doradca ich uwięził w kopalniach Dragoidu i ogrodził kotlinę ze złożami magidrewnem. Nie wiedział, że w kotlinie występowały ÂŚliskie Kamienie, które dawały moc przechodzenia przez magidrewno. Straż nie mogła zatrzymać farmerów i zaczęły się masowe ucieczki z kotliny zwaną Kopalnianą Kotliną

Trzecie wyjaśnienie:
Dragoid to kamień pozwalający przechowywać w sobie Siłę.

Czwarte wyjaśnienie:
Magidrewno to drewno wzmocnione wyziewami z Bagien Centralnych, jest elastyczne jak drewno, twardsze niż stal, nie psuje się, nie pali się, nie pleśnieje, jest wodoodporne; jedyne co może pozbawić je mocy to połączone zaklęcie 372 Magologów, a że Magologów jest 371...

Piąte wyjaśnienie:
Siła to moc psychiczna, coś jak mana, tylko związana nie tylko z magią i achemią.

Szóste wyjaśnienie:
Magia dzieli się na 6st. (0.-5.)
0. st. – proste mikstury lecznicze, trucizny
1. st. – światła, szybkość, lewitacja
2. st. – Magia Wody, Ognia, Chmur, Ziemi, teleportacje, latanie, ożywianie kamieni i wody, hipnoza do 4 ludzi na raz.
3. st. – Magia Nocy (zaawansowana Magia Chmur), Kryształu (zaawansowane połączone Magie Ziemi i Wody) i Krwi (magia ciemności, zaawansowan aMagia Ognia) hipnoza nawet pięciu tysięcy ludzi na raz, zwierzęta i rośliny jako słudzy
4. st. – Od chwilowej do kilkutygodniowej dematerializacji przeciwnika, blokowenie magii przeciwnika (do 2. st.)
5. st. – Całkowita władza nad od przeciwnika do świata, blokowanie magii przeciwnika (do 4. st.)

Siódme wyjaśnienie:
Bóstwa w Kimorgu to:
Chimdar – bóg światła, dobra itp. Patron Chłopów i Mieszczan
Honder – bóg nauki, jaskiń, nocy i gwiazd. Patron Szlachty i podróżników
Genwarg – bóg zła, chaosu itp.


No i ósme wyjaśnienie:
Kimorg - królestwo, w którym rozgrywa się akcja. Stolicą południową jest Mecziit, a zachodnią Liiserk.

Medalion En-Karah
Kiedy słynny Magolog Logos DĂ­ Scienti pił właśnie w gospodzie Moldejwena van Głóg wyciąg z awokado i musztardy zwanym Awomuszem i gdy zamierzał dodać keczup, podszedł do niego możny Ghaak Hijrox i zapytał:
— Wie pan, że już ponad 100 osób uciekło z magidrewnianego więzienia w Kopalnianej Kotlinie?
— Nie, nie wiedziałem – odparł Magolog
— Oczywiście, że pan nie wie – powiedział możny – tylko Straż Królewska i możni mają dostęp do tych informacji.
— Co?! – DĂ­ Scienti oburzył się – Jestem największym Magologiem Kimorga! Powinienem o wszystkim wiedzieć!
— Dlatego pomyślałem, że pana to zainteresuje – zaśmiał się Hijrox, po czym dodał – Chyba nie myśli pan, że oficjalnie też to wiem.
— To skąd pan to zna?
— Ktoś kiedyś powiedział, że pieniądze to jedna z głównych sił napędowych we wszechświecie.
— ÂŁapówka…
— Ach ci strażnicy… Na szczęście gdyby złożyli donos sami położyliby głowy pod topór. No, ale wróćmy do wieści. Król przejmuje się tym, ponieważ większość uciekinierów to skazańcy. Bardzo niebezpieczni skazańcy… Nasz „drogi” władca postanowił zniszczyć moc ÂŚliskich Kamieni. Wezwał do tego celu prawie najlepszych Magologów…
— Z wyjątkiem mnie… — westchnął DĂ­ Scienti
— Oczywiście – odpowiedział możny – Gdyby król pana wezwał gazety by o tym trąbiły.
Magolog podziękował za rozmowę i już zniecierpliwiony dolał solidną porcję keczupu do swojego Awomuszu. Możny Hijrox odwrócił się w kierunku rynku głównego. Twierdził, że musi pobrać opłaty za wynajem ziemi pod stragany.  Logos rozejrzał się wokół siebie. Rynek Mecziitu był najwspanialszym i najróżnorodniejszym obiektem w całej Zachodnileśnej Dolinie. Najdziwniejsze było to, że powstał z rąk ludzi niemających ze sobą nic wspólnego. W takim przypadku o różnorodność nie trudno. I to było takie wspaniałe. Każda rasa mogła żyć tu w spokoju, bez obawy, że ktoś ich zaatakuje. ÂŻycie toczyło się w skomplikowanej, ale jednak harmonii. Powoli zaczynało się ściemniać. Logos DĂ­ Scienti, największy Magolog królestwa Kimorg, wracał do swojej wieży. Nagle zobaczył na placu herolda obwieszczającego wieści od króla. Podobno przez barierę przeszedł jeden skazaniec i proszono mieszkańców o szczególną ostrożność. Magolog pomyślał, że to o pozostałej prawdzie dowiedzą się sami, kiedy już ich okradną. Okradną? Nie wszyscy więźniowie Kotliny byli groźni. Właściwie to ich mała część. Dobra, mam to „głęboko”, pomyślał DĂ­ Scienti, moje kogony  na mnie czekają. Wieża Magologa była położona przy głównych murach miasta. Był stamtąd piękny widok na pobliskie lasy i zatokę. Kiedy usiadł przy blacie i odczytywał zwoje z Ranghardu, usłyszał gońca królewskiego. Zszedł ze schodów ciągnących ze 1639 stopni. Goniec chociaż Magolog był tuż przy nim wrzasnął:
— Pilne wezwanie od króla Kimorga z samego ratusza miasta Liiserk!
— Słyszę, słyszę – odparł Magolog – Musisz tak wrzeszczeć?
— Skrzywienie zawodowe, panie.
— CZEGO tym razem ÂŻÂĄDA król? – DĂ­ Scienti był wyraźnie poddenerwowany.
— Król chce abyś poszedł, panie, do jego pałacu.
— Poszedł?! To z trzysta trzydzieści trzy mile!
— Serio? – Goniec nie krył zdziwienia – Tyle mil w trzy dni? To mój rekord!
— Mogę przylecieć smokodaktylem? –Zapytał DĂ­ Scienti.
— Hmmm … Nie wiem, poczekałbyś, aż zapytam króla?
— Nie! Pojadę tam smokodaktylem, a jeśli królowi to się nie podoba to…
<W tym miejscu Magolog Logos DĂ­ Scienti używał niecenzuralnego słownictwa, powiem tylko tyle, że poszedł do stajni, nie tłumacząc gońcowi gdzie jest toaleta. Nie dziwne, że potem musiał sprzątnąć podłogi.>
Smokodaktyl DĂ­ Scientiego był zielono-czarnym smokiem o ogromnych skrzydłach, krótkich nogach długim ogonie i podłużnym pysku z pustym w środku rogiem, dzięki któremu jego ryk był słyszany w promieniu 348 mil. Zamek króla pojawił się po czasie jakim zajmuje sowie znalezienie w labiryncie 3 kg smażonego boczku.
— Hej! Nie mam lądowiska dla smoków! – Wykrzyknął król
— Co?!
— Mówię, że… Arhgg! Co ty mi zrobiłeś z dachem!
— Co? Aa… o to chodzi. Nie szkodzi, to tylko jedna wieża.
— TYLKO JEDNA WIEÂŻA?!... – Król aż sapał ze złości – …
— O co chodzi z tym wezwaniem? – Zapytał nagle DĂ­ Scienti przerywając królowi w pół zdania.
— Mam problemy ze skazańcami z kotliny…
<Tutaj król wyjaśnia wiadomy problem więc pominę tę gadaninę>
— Taaa… O wszystkim dowiedziałem się … z kryształowej kuli!
— Hmmm… – zamyślił się król – No cóż… Ja…
― Nie sądzę, aby zniszczenie mocy ÂŚliskich Kamieni było dobrym pomysłem.
― To świetny pomysł! – Upierał się król.
― Tak samo świetny jak pomysł wyruszenia z pięciotysięczną armią po worek ziemniaków tylko dlatego, że był 2 metry za murami zamku?
― Tam był mój pluszak!
― Tego nie będę komentował – DĂ­ Scienti spojrzał na etykietkę z różdżki – „Uwaga! Może zrobić coś bardzo złego! Czary 3,5. Stopnia!” Myślę, że taka moc wystarczy.
Weszli do najwyższej wieży. Było tam mnóstwo mahoniowych desek w różowych pluszowych czapkach-zajączkach. Okna miały różowe i żółte, obszyte pluszem jedwabne zasłony, i miękkie, miłe w dotyku, mechate, gumowe okiennice. Na ścianach wisiały obrazy przedstawiające jasnoróżowe, pluszowe króliczki hasające na jaskrawej zieleni trawy, wśród kwiatków, bratków i bławatków. ÂŚciany i sufit miały różne odcienie różu.  Najwięcej było jednak desek. Piętrzyły się mahoniowymi stosami i całkowicie pokryły podłogę stwarzając mahoniową ziemię. Wszystkie miały różowe pluszowe czapki w kształcie królików. DĂ­ Scienti nawet nie chciał wiedzieć ile czasu robiono czapki i ubierano w nie deski, i po co.
― Magidrewniano tutaj – zauważył Logos – tylko nie wiem po co…
― To dla atmosfery – wyjaśnił król – pomyślałem, że skoro magidrewno ma właściwości magiczne, to im więcej tym lepiej.
― No tak tyle, że nie zamierzamy się więzić, tylko zrobić coś głupiego.
― Niezwykłego!
― A po co ten plusz?
Król uwielbiał plusz i róż, jednak wstydził się o tym powiedzieć Magologowi.
― W razie wybuchu wylądujemy miękko.
― Hmmm… Ale dlaczego różowy?
― Eee… My tu nie mamy gadać, tylko robić czary-mary.
― Będę potrzebował 100 kg Dragoidu.
― …
ÂŻartowałem! Wystarczy mi deska z magidrewna, dziękuję. Dobra: Aru muri rokinstelft ghymma. Jyhovir desbugon anferd. Nejhgortilg warnida bev! IBBORDA FALGENTOS MOGZ!! MOGZ!!! MOOOGZ!!!!!!
Z deski posypały się różnokolorowe iskry, które sycząc i latając wokół niej oświetlały komnatę na wszystkie kolory tęczy. Słychać było dźwięki burzy odbijające się od ścian i kruszące różowy tynk. Deska powoli zaczęła unosić się nad podłogą, a inne deski z mahoniu rozsypały się na miriady  części, które kręciły się i wirowały z iskrami. Iskry zaczęły zapalać wióry i powstał wir ognia. Wieża zaczęła wydawać dźwięki jakby miała za chwilę runąć, podłoga się chwiała i trzeszczała, a król wrzeszczał, wymachiwał rękoma i biegał jak opętany w kółko.  Unosząca się nad podłogą deska wybuchła odrzucając Magologa, króla i obrazy z króliczkami w kąt. Kiedy kurz opadł pojawił się niebieski świecący obłok dymu, a w nim trzy półksiężyce obracające się wokół błękitnego punktu.
― Tak miało być? – Spytał król – Bo to nie wygląda na…
― Nie. Powinna powstać zielona kula pełna mleka… A to… wygląda na mapę…
― Niepraktyczna ta mapa – rzekł król – Jak ją odczytać? Ciągle tylko kręci się w kółko. –czym zapytał – Zielona kula pełna mleka? Jak miałbym tego użyć?
― Trzeba by było wypić mleko i jeść tylko chleb i wodę przez następne trzy dni – odparł mechanicznie DĂ­ Scienti – Interesujące…
― Interesujące? Zagładzające!
― Nie mówię o tym… Mówię o mapie, kręci się coraz wolniej. No jasne! Zamiast powiedzieć poprawnie „moks”, powiedziałem „mogz”! I to trzy razy! Zaraz, skądś znam ten obłok dymu…
― Taki obłok był raz na okładce (O! Mapa stanęła!) pisma „Nacjonalny Geografik”, artykuł był o władzy nad światem i klękaniu narodów…
― O choroba! Ja wiem co to za mapa!
― Tak?
― To mapa do najpotężniejszego z artefaktów, to mapa do Medalionu En-Karah!! Medalion En-Karah pozwala tworzyć i niszczyć, pozwala zmieniać rzeczywistość! Ten medalion to klucz do władzy nad światem! Ten medalion może robić wszystko! No to klops.
― Czary czwartego stopnia?
― Piątego stopnia!   
― Hmmm… Tak… To bardzo niebezpieczne – król zamyślił się. Już widział jak za pomocą Medalionu sprawia, że wszystko jest pluszowe i różowe.
― Jaki jest nasz najlepszy rycerz? – spytał Logos – Musimy zdobyć ten medalion i go zniszczyć!
― SĂ­r Edmund Wielki z rodu Potatos, władca Doliny Odwłoczych Płaszczy, książę Góry Firnamentowej i Góry ÂŁuszkońskiej, możny …
― Wystarczy nam tyle tytułów.
― Też tak myślę, zapamiętuję tytuły do momentu kiedy ludzie mają dość. Nie pamiętam co jest po „możny”.

*  *  *

SĂ­r Edmund Wielki z rodu Potatos itd. pił w gospodzie już trzeci kufel piwa buraczanego i nie był bardzo trzeźwy. Lecz kiedy z daleka zobaczył orszak królewskiego herolda wylał zawartość kufla i natychmiast poprosił barmana o Awomusz.
― Witaj, SĂ­r Edmundzie Wielki z rodu Potatos, władco Doliny Odwłoczych Płaszczy, ksią…
― Grmbl?
― Eee… Król ma do ciebie sprawę…
― Dlgoblrze. Zagłlagtwię ślę tymg – powiedział bulgocząc SĂ­r Edmund – Tlylgo wstalgnę nalg nlolgi. Oooouaalgl! Na Chimdara ! Przeklęty stołek! Przynajmniej mam jasny umysł – rzekł wstając z podłogi – O co chodzi?
― Król chce abyś zdobył Medalion En-Karah, panie.
― Medalion Enka-co?
― En-Karah. Ten kto go ma, ma broń ostateczną… bla, bla … bla, bla, bla … bla … bla…
SĂ­r Edmund nie słuchał herolda. Już sobie wyobrażał jak gromił wrogów w podróży po ten głupi medalion, a po powrocie z niej ludzie obsypują go kwiatami, a wszystkie damy chcą go mieć za męża. Bohaterstwo, sława, nagrody, szacunek, tytuły … Bez namysłu powiedział:
― Ta zgadzam się. Już widzę nagrodę od króla… – mruczał.
― Większość szczegółów zna mag Logos DĂ­ Scienti, który jest w zamku króla!
Herold poszedł. SĂ­r Edmund rozejrzał się po gospodzie „Pod Końskim Ogonem”.
― Dlaczego tu jest tak pusto? – zapytał barmana – jeszcze przed chwilą wszystkie miejsca były zapełnione.
― Ha! Wszyscy poszli po ten medalion! Myślisz, że nikt was nie podsłuchiwał? Dobra zamykam gospodę. Idę do Czarnego Rycerza.

*  *  *

Czarny Rycerz to właściwie nie rycerz. Nie przestrzega kodeksu honorowego, za odpowiednią sumę zrobi wszystko, nawet rzecz nielegalną jak napad, czy pobicie. Król nie zdołał go złapać bo kiedy przychodzą po niego strażnicy, zawsze potrafi czymś ich przekupić. Mieszkał w czarnym zamku, u podnóża miasta, otoczonym czarnym ogrodem gdzie rosły czarne od niepodlewania krzaki. W najwyższej wieży była jego czarna komnata sypialna. W komnacie pod nią przyjmował interesantów. Nagle wszedł właściciel gospody „Pod Końskim Ogonem” Karnix Quertas.
― Ho, ho, a cóż robi u mnie właściciel najlepszej gospody w mieście?
― Szuka pomocnika. Chcę znaleźć pewien artefakt… Konkretnie Medalion En-Karah.
― Obiło mi się o uszy. Ta… pomyślmy… En-Karah… Czytałem o nim artykuł w „Nacjonalnym Geografiku”. Tak, tamten numer miał na okładce taki niebieski dym. Zaraz zobaczę – powiedział grzebiąc w stosach numerów „Nacjonalnych Geografików” – Jest! Popatrzmy…
― Ile chcesz? Płacę w złocie.
― Rany, zapomniałem jaki to był ciekawy artykuł… Ile? A, ile! Hmmm… 1400 akorów kimordzkich . Ho, ho, kto by pomyślał, że do ranghardzkiego wina dodaje się soku winogronowego?
Drrriiiińńń! Drrriiiińńń! Drrriiiińńń!
― A to kto? – zapytał Quertas i powiedział – dam półtora tysiąca akorów
― Witam! – powiedział jegomość wchodzący do komnaty – O, proszę, właściciel konkurencyjnej gospody z naprzeciwka, Karnix Quertas!
― O, proszę, właściciel konkurencyjnej gospody z naprzeciwka, Moldejwen van Głóg! – powiedział Quertas, obaj patrzyli na siebie wściekłym wzrokiem, na który lepiej nie patrzeć.
― Przychodzę w sprawie pewnego medalionu… – zwrócił się do Czarnego Rycerza Moldejwen van Głóg
― Medalionu En-Karah. Pan Quertas dał mi propozycję 1500 akorów kimordzkich.
― Grrr! Dam 1575 akorów!
― O, nie! Nie pozwolę na to! Ja dam 1590! – krzyknął Quertas.
― Grrr! Zawsze musisz pomieszać mi szyki Quertas! 1600 akorów!
― 1650!
― 1675!
― 1700!
― 1725!
― 1750!
― 1775!
― 1800!
― Ciasteczka? – zapytał Czarny Rycerz – Z miodem i kawałkami czekolady
― O! Dziękuję – powiedział van Głóg, zaraz potem krzyknął – 2000!
― Ty… – zaczął Quertas – Ty doskonale wiesz, że na więcej mnie nie stać!
― A czego się spodziewałeś? ÂŻe oddam ci coś co da mi władzę nad światem? – van Głóg zaśmiał się szyderczo – Nie bądź głupi. Jeśli teraz przyznasz należny mi hołd wyższości nie zniszczę cię.
― Pożyjemy, zobaczymy kto kogo! – machnął Quertas i poszedł w kierunku drzwi – Aha. Jesteś gorszy. – zwrócił się do Moldejwena van Głóg.
― Lepszy – mruknął van Głóg kiedy Karnix Quertas wyszedł– Mam nadzieję, że misja okaże się sukcesem. Mam tylko miesiąc zanim będę musiał wyjechać z Kimorga do Ranghardu.
― Proszę się nie martwić. Misja okaże się sukcesem. No! A jeśli nie, reklamacji po wyjściu z wieży nie uwzględnia się, he, he!
― Więc będę tu siedział cały miesiąc! Nie chce wyrzucać moich pieniędzy w błoto!
― W takim razie lepiej powiem, gdzie chowam ciasteczka, he, he!

*  *  *

SĂ­r Edmund nie wierzył co się stało. Dał się wplątać w aferę o wagi światowej. Przyrzekł sobie, że już nigdy nie będzie nie uważał, gdy królewski herold, będzie do niego mówił. Był w pałacu króla. Przełknął ślinę. Znów przełknął. I jeszcze raz. I jeszcze dwa razy. Chciał jeszcze raz ale zabrakło mu śliny. W końcu zebrał jej wystarczająco dużo, aby powiedzieć:
― Witam, Najjaśniejszy Panie, przyszedłem po instrukcje od Magologa DĂ­ Scientiego.
― Jest w Globalnej Komnacie. Pracuje nad przenoszeniem mapy – odpowiedział król.
― Mapy? – zapytał SĂ­r Edmund – Ośmielę się nie zrozumieć.
― Magolog ci wszystko wyjaśni
― Tak, no jasne – SĂ­r Edmund zarumienił się.
Kiedy znalazł się w Globalnej Komnacie, zobaczył wielki przepych i Magologa mieszającego różne fiolki z tajemniczymi kolorami, recytującego zaklęcia i patrzącego na efekty i na ciemnoniebieski dym z trzema półksiężycami i pulsującym punktem. DĂ­ Scienti rozpuścił kawałek miedzi w seledynowym płynie. Gdy zobaczył unoszący się nad fiolką czerwony dym skierował go na mapę i ochlapał płynem rycerza. W obłoku dymu pojawił się drugi, żółty świecący punkt i Magolog uśmiechnął się. Po czym odpowiedział na zdziwioną minę SĂ­r Edmunda:
― Dzięki temu płynowi widać cię na mapie.
― Ten dym to mapa?
― Tak. Niestety nie wiem jak ją przenieść. Ale… Ale widać osobę zmoczoną tym płynem! Chyba go nazwę logos-aminą!
― Hmmm… ładnie… erm… To ten medalion jest dość groźny, by zagrażał światu? Po wizycie heroda, w gospodzie nagle zrobiło się pusto.
― Wyobraź sobie, że ten medalion ma jakiś złoczyńca. Kradnie, a straż zamienia w bryłki mułłu . Później jak to widzi, grozi miastu, że je też zamieni w mułł. A później grozi całemu światu. Idzie do podziemi i nadziemi, i zamienia bóstwa w grudki mułłu. Równowaga jest zarzucona i uruchamia się System Awaryjny Natury…
― System Awaryjny Natury? Nie zrozumiem.
― System Awaryjny Natury uruchamia się kiedy zabraknie równowagi. Polega on na zapadnięciu się świata w małą czarną kulkę wielkości muchy . Jak mówiłem żeby ten dość straszliwy system się spełnił, musi zniknąć jakieś bóstwo.
― A da się jakoś zatrzymać ten System?
― Za pomącą medalionu – tak. Ale wtedy świat pogrąży się w chaosie, właściwie po utracie równowagi, System jest najlepszym wyjściem. Uruchamia się po trzech dniach. W tym czasie trzeba przywrócić ostatecznie równowagę.
― Rozumiem, że muszę wyruszyć natychmiast?
― Prawie… – DĂ­ Scienti wyrecytował jakieś zaklęcia w nieznanym języku, obłok zaczął falować i malutki obłoczek wyskoczył z dymu na rękach SĂ­r Edmunda – To twoja mapka. By ją uaktywnić złóż dłonie w miseczkę jakbyś czerpał wodę.
― O tak? – SĂ­r Edmund złożył dłonie i wyskoczył z nich niebieski płomień z dwoma punktami błękitnym i żółtym.
― Tak. Spakuj się i zaopatrz się w prowiant. Czeka cię naprawdę długa podróż.

C.D.N.

18
Ja wybrałbym ścierwojada.

19
Forum dyskusyjne / Znajomi
« dnia: 24 Maj 2008, 17:38:37 »
Jestem nowy na forum i mam pytanie: jak używać opcji "Znajomi", jak ona działa (nie pytam na czym ona polega, bo to oczywiste) i co ona daje? Używałem opcji szukaj i nie znalazłem odpowiedzi.

Strony: [1]
SMF 2.0.15 | SMF © 2017, Simple Machines
Enotify by CreateAForum.com

DarkBreak by DzinerStudio
Copyright 2005-2014 Tawerna Gothic - Oficjalny Polski serwis o grach z serii Gothic. Wszelkie prawa zastrzezone.