Pokaż wiadomości

Ta sekcja pozwala Ci zobaczyć wszystkie wiadomości wysłane przez tego użytkownika. Zwróć uwagę, że możesz widzieć tylko wiadomości wysłane w działach do których masz aktualnie dostęp.


Wiadomości - Silion aep Mor

Strony: [1] 2 3 ... 224
1
Dzielnica obywateli / Odp: Dom Siliona aep Mor
« dnia: 25 Sierpień 2018, 12:20:14 »
- Nie wiem za kogo mnie masz... - zaśmiał się - Zjedzmy coś. - nałożył dwie porcje gulaszu, do tego dołożył chleba.
Danie położył na stole, do tego sztućce.
-Ar... Najpierw mówisz, że nie wychodzę z domu, a potem, że o Ciebie na mieście wypytuje. Coś tutaj nie gra. - śmiał się.
- Dobrze wiesz, że Eren to nasz wspólny znajomy i nie, nie muszę o Ciebie wypytywać, ni śledzić. To wszystko to Twoja przeszłość, przeszłość która ciągnie się za Tobą, przeszłość której nie pamiętasz lub nie chcesz pamiętać. - mówił spokojnie patrząc gdzieś przed siebie.
- Powiedz mi... Dlaczego od razu mnie nie zabiłaś, dlaczego narobiłaś hałasu? - zapytał, myślał, że może to było celowe zachowanie.

2
Dzielnica obywateli / Odp: Dom Siliona aep Mor
« dnia: 24 Sierpień 2018, 20:31:58 »
Mężczyzna ponownie wziął bandaże, dużo jałowej gazy oraz alkohol. Zdezynfekował rany, których było sporo, musiało bardzo, bardzo piec. Zaczął owijać bandażem od góry, przeciągając bandaż pod przednią częścią szaty kobiety, owijał go dookoła tułowia, przykładając do ran jałową gazę.
Po kilku minutach, starannego, delikatnego opatrzania i owijania ran, wszystko było gotowe. Zawiązał węzeł jak wcześniej po czym schował resztę rzeczy do apteczki. Tą zaś odłożył ponownie do szafki.
- Lubiłaś tą szatę. Domyśliłem się tego. Niestety, nie mogłem sprawiać Ci dodatkowego bólu, zmuszając Cię do ściągania całego tego ustrojstwa. - mówił spokojnie spoglądając na twarz kobiety.
Stał teraz przed nią.
- Teraz musisz wypoczywać jakiś czas. Jeżeli chcesz, możesz zostać tutaj na noc. - wskazał ręką na wyjście z kuchni prowadzące do salonu - Zjesz może gulaszu? Chyba jeszcze jest ciepły. - wskazał na stojący obok kuchenki garnek w którym wcześniej gotował pożywienie.
- Milva, zrób herbatę. - rzekł do stojącej nadal w wejściu kobiety.

Maurenka szybko otrząsnęła się z szoku i zabrała do pracy.

Krasnolud oparł się o blat kuchenny nadal stojąc na przeciw kobiety.
- To może teraz porozmawiamy... Apropos, ten pancerz mogę Ci naprawić, musimy wpierw zdobyć skórę wilka... - całkowicie zmienił temat - Naszyjnik Erena też nosisz z tego co zauważyłem. -  dodał.
- Na jakim świecie żyję? Na tym samym co my wszyscy, tylko ja nie potrzebuje Twojej zguby. Tak jak mówiłem, nie mam ochoty Cię krzywdzić. - stwierdził miłym, spokojnym głosem.

3
Dzielnica obywateli / Odp: Dom Siliona aep Mor
« dnia: 24 Sierpień 2018, 02:17:53 »
Mężczyzna spojrzał na to jaką pozycję przybrała kobieta, była dosyć specyficzna, ból musiał być bardzo intensywny.
Podszedł do niej odkładając wcześniej katanę na blat znad którego wyjął wcześniej apteczkę. Chwycił wolną ręką za krzesło które podsunął kobiecie tak by ta mogła spocząć. Przed nią postawił drugie krzesło na którym sam usiadł.

Szybko wyjął z torby potrzebne mu przyrządy, bandaże, środek dezynfekujący którym był swoją drogą mocny alkohol oraz jałową gazę.
- To nie litość a normalna rzecz, a poza tym wiedziałaś, że nie mieszkam sam, że mam w domu zwierzęta. Ja ich na Ciebie nie nasłałem... - mówił swoim zwykłym, spokojnym głosem przyglądając się ranie na jednym z nadgarstków. Jego zewnętrzna część była pokuta zębami Irbisa oraz w niektórych miejscach skóra została zdarta. Wszystko to nieładnie krwawiło.

Zwilżył gazę środkiem dezynfekującym - Może piec. - wtrącił. Przyłożył wilgotny materiał do rany na chwilę, po czym starł z niejkrew. Ranę potraktował jeszcze raz, kolejną gazą zwilżoną alkoholem. Rana wydawała się czysta, nie tkwiło też w niej żadne ciało obce. Na dziurki po kłach położył kolejną sztukę gazy. Chwycił w dłoń bandaż, zaczął owijać nim rany poczynając od obszaru na około 2 centymetry od rany, poprzez nią, kończąc znów kilka centymetrów poza raną. Na końcu rozdarł kawałek tegoż materiału którym owijał i wykonał wiązanie tak aby całość nie rozwinęła się powodując odsłonięcie rany.
Z drugim nadgarstkiem postąpił analogicznie wcześniej zdejmując karwasz z ostrzem. Do całego zabiegu przykładał się bardzo starannie. Był w tym wszystkim bardzo delikatny.
- Co do nie wykonania zlecenia... Nie marudź. Tak wyszło... Wiedziałaś na co się piszesz. - mówił spokojnie.

Wstał z krzesła po czym okrążył kobietę spoglądając na jej plecy, szata była przesiąknięta krwią, nie wiedział czy to było spowodowane ranami tej części ciała czy materiał wpił wszelaką krew z podłogi.
Widząc jak kobieta się krzywiła podczas wstawania, nie mógł wymagać od niej tego by się sama z siebie rozbierała.
Podniósł z ziemi wcześniej wytrącony mu z ręki nóż po czym rozciął nim szatę na całej długości pleców. Pozwoliło mu to ujrzeć to co było pod spodem, mianowicie napierśnik ze skóry wilka, jego dzieła. Ten zaś w kilku miejscach był solidnie pocięty i poszarpany, mimo to spełnił on swoją rolę. Rozpiął więc klamry znajdujące się na plecach po czym zsunął z jej ramion jego ramiączka, tak aby odsłonił koszulę, tą także potraktował nożem.
Ujrzał rany, nie były one jak się wydawało bardzo poważne, do 2-ch centymetrów, skóra wilka jako dodatkowa warstwa ochroniła ciało.
- Widzę, że nadal nosisz skórzany komplet pancerza który Ci podarowałem. Rany na Twoje szczęście nie są tak poważne, co prawda sporo cięć lecz raczej płytkie, nie masz się o co martwić. Zaraz się tym zajmę.

4
Dzielnica obywateli / Odp: Dom Siliona aep Mor
« dnia: 24 Sierpień 2018, 00:34:56 »
- Czy ja miałbym być Twoim oprawcą? Osobiście? Nie uważam tak, tak jak powiedziałem, ja Cię nie skrzywdzę, wybacz ten cios w brzuch. Zmusiłaś mnie do obrony. - mówił już spokojniejszym głosem - Nie wiem co siedzi w głowach Twoich zleceniodawców. Spekuluje, mogli uważać, że nim będę gdy Cię znów zobaczę. To rozmowa na inną chwilę. - rzekł patrząc się wprost w jej oczy.

Taru zdezorientowane i uderzone zaczęło skomleć cofając się kilka kroków, już nie było takie pewne siebie. Irbis zaś nadal wydawało się chciał walczyć.
- Psyche, zostaw! - krzyknął na kota, ten zaś spojrzał niepewnie na swojego pana, po czym wycofał się siadając. Jego ogon ruszał się na boki.
Irbis przyglądał się temu do czego się przyczynił, nie był świadomy do końca tego co uczynił, mógł sprawić iż maurenka się wykrwawi. No cóż, zwierze tylko chciało bronić swego pana.

Mężczyzna wstał z kobiety, wyciągając jej katanę z pokaleczonej dłoni. Starł rękawem krew z twarzy.
- Wstań jeśli masz jeszcze siły i usiądź na jednym z krzeseł, opatrzę Cię, nie zamierzam więcej z Tobą walczyć. - mówił lustrując widoczne rany kobiety. Rany na nadgarstkach okazały się dosyć poważne, co prawda były to rany szarpane, lecz na zewnętrznej części nad gastka, na szczęście nie uszkodziły żył po jego wewnętrznej stronie.
Gorzej z ranami na plecach, musiał je zobaczyć. Teraz liczył się czas.

Podszedł do jednego z kuchennych blatów, po czym wyjął z wiszącej szafki apteczkę zawierającą wszystko co może przydać się podczas tamowania krwawienia.
- Od razu mówię, nie przyjmuję odmowy, wykrwawisz się, nie chcę tego. Muszę zobaczyć Twoje rany na plecach, twoje szaty już zapewne całe przesiąkły krwią. - mówił spoglądając na krew na podłodze.

Milva zaś nadal stała osłupiona, cała ta sytuacją zszokowała ją na tyle, iż nie mogła się ruszyć, nadal strach ją paraliżował. Spoglądała przerażona na przemienioną Armin, nie widziała jej nigdy takiej. Zawsze była miła, przyjazna i dobra. Taką ją pamiętała.

5
Dzielnica obywateli / Odp: Dom Siliona aep Mor
« dnia: 23 Sierpień 2018, 11:31:57 »
Nikt tej nocy nie mógł dowiedzieć się co działo się w tym domu, z jednej strony to lepiej, ponieważ w ciągu kilku minut całe miasto dowiedziało by się o tym, z drugiej strony zaś w razie niepowodzenia, nikt nie usłyszy krzyku tego kto może tej nocy pożegnać się z życiem.
Sytuacja rozgrywała się szybko, bardzo szybko, mężczyzna klęczał na kobiecie z ostrzem skierowanym w jej stronę.

Uderzone taru, rozwścieczyło się jeszcze bardziej chwytając za nogę kobiety, szarpiąc za nogawkę wściekle. Atakowanie zwierzęcia nie było dobrym pomysłem jak się okazało.

- W tej chwili mam gdzieś pieniądze, wiesz? - rzekł z pogardą krzywiąc się - Tak samo jak Ty polujesz na mnie, tak samo ktoś kiedyś zapoluje na Ciebie, o ile już tego nie robi... - zamyślił się na chwilę - A może... Wysłano Cię tutaj, gdyż chciano się Ciebie pozbyć... - wypowiedział coś co nie do końca chciał powiedzieć - Może wiedzieli o Twojej przeszłości, może wiedzieli, że będziesz mieć problemy z wykonaniem zlecenia i pozbędą się Ciebie? - powiedział już chyba za wiele.
- Tak samo dzierżysz ostrze Kruku, siedzimy w tym oboje, jesteś moją siostrą ostrza... Opanuj się i przemyśl to zanim wykonasz kolejny cios... Czy ma to sens? - mówił już chyba sam do siebie bo wątpił, że kobieta na to zareaguje.
Zareagowała. Nagły, niespodziewany cios we wrażliwe miejsce sprawiło, iż mężczyzna skrzywił się bardzo, biorąc przy tym głęboki wdech.
Był wściekły, nie na żarty, tego wszystkiego było już za wiele...
- Owszem, powinnaś, popełniłaś kardynalny błąd Armin, okazałaś litość, na chwilę pozwoliłaś emocjom dojść do głosu... Teraz to ja, powinienem zabić Ciebie... - uśmiechnął się krzywo - Lecz nie zrobię tego... Odwzajemnię Ci się tym samym... Tej nocy nikt nie zginie. - dodał po chwili.

Irbis po otrzymaniu uderzenia fuknął wściekle zdezorientowany, parę sekund minęło zanim się otrząsnął. Po tym jednak szybko okrążył kobietę rzucając się z kłami na nadgarstek kobiety, nadgarstek ręki która dzierżyła ostrze.
Widząc to, taru zostawiło nogawkę po czym rzuciło się z kłami na drugi, wolny nadgarstek.
Zwierzęta, zaciekle broniły swego pana.

Milva widząc tą sytuację, aż podskoczyła.
- Psyche! Luna! Nie! Skrzywdzicie ją! - krzyknęła w stronę kota.

6
Dracoński teleport / Odp: Pomoc związana z grą
« dnia: 23 Sierpień 2018, 10:44:18 »
To ja sam przecież teraz tak zrobiłem, także tak.

7
Dzielnica obywateli / Odp: Dom Siliona aep Mor
« dnia: 23 Sierpień 2018, 01:45:55 »
Widząc taki obrót sprawy, służka Milva wróciła się, kierując się do innego pokoju, szybko doskoczyła do skrzyni w nim, wyciągając z niej coś. Mimowolnie czyniąc to uwolniła z pokoju zwierzęta krasnoluda. Te zaś słysząc hałas momentalnie skierowały się na dół.

- Ja się pokaleczę? Myślisz, że trochę więcej doświadczenia z tą bronią sprawia, że możesz mówić takie rzeczy? Spokojnie, umiem się tym posługiwać. - rzekł pewnie.
Niestety szybki, niespodziewany kopniak prosto w dłonie, nie trzymające wystarczająco pewnie broni sprawił, iż broń wypadła z nich, lądując na podłodze.
Podcięta noga sprawiła, iż mężczyzna stracił równowagę i mimowolnie upadł na plecy. Na nim wylądowała kobieta, cóż w innych okolicznościach mogło by to być nawet przyjemne, lecz teraz ostrze zbliżało się coraz bardziej do jego gardła.
Akcja działa się niespodziewanie, nie tak jak sobie to wyobrażał, oj bardzo nie po jego myśli.
Adrenalina, dzwonienie w uszach, krew spływająca po twarzy, mężczyzna nie słuchał co napastniczka do niego krzyczy.
Musiał szybko podjąć decyzję co zrobić.
W pewnej chwili po schodach zbiegł ogromny kot, Irbis "Psyche" który rzucił się na plecy maurenki szarpiąc jej ubrania zębami, tnąc pazurami jej plecy. Starał się ją tym samym odciągnąć. Zaraz obok pojawiło się taru "Luna" warcząc złowrogo i obnażając kły.
Mężczyzna wykorzystał ten moment, odsunął nogą w bok katanę, po czym przewalił kobietę na plecy, samemu przyciskając ją swym ciężarem do ziemi. Rękę z ostrzem leżącą wzdłuż kobiecego tułowia przycisnął butem do podłogi.
Trzymał kobietę za kołnierz jej szaty spoglądając wściekle w jej oczy...
- Opamiętaj się! - krzyknął.

Z góry zbiegła maurenka z karwaszem w dłoni oraz swoim sztyletem w drugiej. Ostrze rzuciła krasnoludowi, ten zaś złapał je, po czym przycisnął kobietę mocniej kolanem do ziemi zakładając szybko karwasz.
Ponownie złapał kobietę dłonią za kołnierz, wysunął ostrze na prawej dłoni skierowane prosto w twarz kobiety...
- Poznajesz to? - zapytał nie oczekując odpowiedzi - Nie walczysz z byle wsiowym głupkiem. - wycedził przez zęby.

Irbis stał nad głową kobiety ukazując swe zęby, taru warczało jak szalone a Milva stała niepewnie w wejściu do kuchni trzymając swój sztylet, przerażona. Nie wydusiła z siebie nawet słowa.

8
Dzielnica obywateli / Odp: Dom Siliona aep Mor
« dnia: 23 Sierpień 2018, 00:22:52 »
Rozwalona szafka narobiła wystarczająco hałasu by obudzić domowników. Zaalarmowana Milva wyjęła z nocnej szafki swój sztylet po czym wyszła z pokoju na piętrze. Na górze było ciemno, podeszła do schodów prowadzących w dół, oparła się o ścianę obok nich spoglądając w dół.
Widząc zastaną sytuację, zacisnęła rękę na broni mocniej, nie wiedziała co zrobić. Ewentualne scenariusze akcji, mogły zakończyć się różnorako. Czekała.

Poruszając temat rodziny uderzyła w czuły punkt a przysłowiowa pałka się przegięła. 
Mężczyzna spojrzał kobiecie głęboko w oczy. Widział tam niepohamowany gniew. Mężczyzna był przyciśnięty do ściany, lecz był od swojej napastniczki o wiele silniejszy. Ręce wciąż miał wolne.
Pieprzyć zasady... - pomyślał.
Odepchnął ją od siebie po czym jedną dłonią zaciśniętą w pięść uderzył napastniczkę w brzuch, podczas tego katana cięła mężczyznę przez twarz pozostawiając płytką, lecz długą ranę. Krew kapała na posadzkę.
Drugą dłonią w rękawicy, których swoją drogą nigdy nie zdejmował, lubił je, pochwycił ostrze broni od tępej strony, wykręcając je czubkiem do góry. Odepchnął ją bardziej by móc wykręcić jej rękę trzymającą broń i wyrwać ją z niej.
Trzymał teraz katanę oburącz...
- Armin... Nie jesteś taka, wiem o tym. Nigdy nie byłaś na wskroś zła tak jak sama siebie określiłaś. Poniosłaś wielką stratę, wiem o tym, ale potem potrafiłaś sobie ułożyć życie. Przecież było Ci dobrze, nie było? Przypomnij sobie naszą wyprawę do Chmielowa. - mówił z nadzieją - Przypomnij sobie siebie samą, spójrz w głąb siebie, żądza zemsty Cię pochłonęła, stałaś się taka jak zawsze chciałem abyś się nie stała. Przed czym Cię chroniłem. Uspokój się, ochłoń. Porozmawiajmy na spokojnie. Proszę... - nie chciał walczyć, chyba, że w ostateczności.

Milva widząc taką scenę, przerażona przylgnęła jeszcze bardziej do ściany, przyciskając sztylet do piersi. Umiała walczyć, lecz nigdy do tego nie lgnęła. Miała nadzieję, że skończy się to dobrze. Widziała plamy krwi na podłodze, to, napełniało ją jeszcze większą konsternacją.

9
Dzielnica obywateli / Odp: Dom Siliona aep Mor
« dnia: 22 Sierpień 2018, 21:07:32 »
Widział jak bardzo się zmieniła, widział jej blizny, jej uśmiech który napawał przerażeniem.
- Dlaczego się odizolowałem? Może dlatego, że przestałem przepadać za ludźmi... Nie zrozumiesz tego, to wszystko wina wieku, nie ważne, po co mam Ci to tłumaczyć. - powiedział chrapliwym głosem ściągając garnek z kuchenki. Odwrócił się ponownie do twarzą do niej.
- Zło? Wszyscy jesteśmy źli z tym, że jedni to wypierają udając świętoszkowatych, a inni się z tym godzą i robią swoje. Tak jak Ty, choć jak widać, coś Ci nie pozwala wykonać tego ostatecznego ruchu skoro nadal stoję tutaj i głoszę swoje monologi. - mówił patrząc się wprost w jej oczy.
Spoglądał się na jej odsłoniętą twarz, obserwował jak biła się z myślami, nie wiedząc co powiedzieć. Upadający stół zignorował, choć miał nadzieję, że hałas który on wywołał nie obudzi domowników.
- Pokazujesz mi wprost, że mną gardzisz, rozumiem, sugerujesz, że nie byłabyś nigdy z kimś takim... Niech Ci będzie... Powiedz mi, nadal nosisz tą srebrną bransoletkę z literą "A"? Tak, wiem o niej... - splótł palce na klatce piersiowej lustrując kobietę od dołu do góry - Nie wiesz? Czy po prostu nie chcesz wiedzieć? - krasnolud wiedział, że takimi stwierdzeniami zapewne może ją rozwścieczyć, lecz czuł, że przyniesie to inny rezultat.
Krasnolud lubił filozofować i myślał, że wychodzi mu to nawet nieźle, lubił to, choć w rzeczywistości zapewne wyprowadziłby z równowagi nawet najbardziej cierpliwą osobę. Liczył się z tym.
Zastanawiał się co skłoniło kobietę do obrania takiej drogi życiowej, do wyparcia ze świadomości istnienia jego oraz reszty jego "rodziny".

10
Dzielnica obywateli / Odp: Dom Siliona aep Mor
« dnia: 22 Sierpień 2018, 17:42:48 »
Słuchając tych wszystkich mądrości maurenki, w pewnym momencie aż westchnął. Nie mógł i nie chciał skrzywdzić kogoś kto był a może nadal jest dla niego tak ważny. Kiedyś oddałby za tą osobę swe jestestwo, także i dzisiaj nie może go jej odebrać. Nie zdobyłby się na to.
- Tchórz? Skoro tak sądzisz. Tak, jestem tchórzem, gdyż nie umiem zrobić Ci krzywdy, nie potrafię i nie chcę. - rzekł spoglądając gdzieś w przestrzeń za plecami kobiety.
Teraz było mu już wszystko jedno co się z nim stanie, czy tej nocy urwie się jego historia, a może życie napisze całkiem nową, ciekawą lub mroczną. Czas pokaże, chciał brnąć w to dalej.
- Kiedyś... Mogę śmiało zaryzykować, że nie miałabyś ze mną najmniejszych szans w walce na krótki dystans, ale to było, minęło... A co do wartości mojego życia, musisz dużo o niej wiedzieć skoro je odbierasz. Powiedz mi, ile moje życie jest warte? 200 sztuk złota? 300? Więcej? Mniej? Ile może kosztować ten teatrzyk błazenady i monotonii przeplatany oszukiwaniem samego siebie, że jest Ci wspaniale? Powiedz mi... - te bezcelowe rozważania zostały przerwane wpierw zdziwieniem, później uniesionym głosem oraz śmiechem.
- Tak Armin, opuściłaś nas, mnie, Milvę, twojego syna Marcusa. Rozejrzyj się, byłaś tutaj tyle razy, to tutaj spędziliśmy wiele wspaniałych momentów to tutaj twoje zwierzęta bawiły się z moimi. Czy naprawdę nic Ci nie mówi Chmielowo? Ród Erenus? Czy chociażby imię Silion? Czyż nie tak może miał na imię twój cel? Czy może nawet Ci go nie podali podając tylko jego lokalizację? - pytał nieprzerwanie.
- Szukałem Cię bo byłaś i dalej jesteś bardzo bliską mi osobą, a wtedy, te kilka lat temu, byliśmy razem i było nam dobrze, przynajmniej tak myślę... - urwał dając jej chwilę na oswojenie się z tą myślą.

11
Dzielnica obywateli / Odp: Dom Siliona aep Mor
« dnia: 22 Sierpień 2018, 07:12:28 »
Ktoś chce cię zlikwidować, ale najwyraźniej sam nie lubi sobie brudzić rąk... Od tego jestem ja. - przeszyło jego umysł.
Mężczyzna skrzywił się, spoglądając na jej twarz. Dobrze wiedział jak silna jest jej chęć zemsty na tych którzy skrzywdzili ją oraz jej rodzinę. Od zawsze ją pociągała, była niczym ogromny ładunek mroku czekający na uwolnienie się ze swych okowów. Uwolniła go i oddała się mu, było to widać po jej oczach.
Jej oczy... Niegdyś piękne, dziś wypełnione mrokiem i rządzą zemsty, spoglądające pogardliwie na swoje ofiary.
Był przekonany, że w swoim fachu radziła sobie doskonale, napełniało go to mieszanymi uczuciami, ale cóż, sam to kiedyś robił. Nie mógł nic nikomu wypominać...
- Czyli teraz mnie zabijesz? Przez zlecenie? Dobrze, nie zamierzam się bronić... - mówił lekko przygnębionym głosem.
Poczuł uderzenie w brzuch poprzez które zgiął się w pół. Nie był już w formie, zestarzał się, przestał ćwiczyć. Można by rzec, iż zramolał doszczętnie.
- To, że ktoś chce mnie zlikwidować mnie nie dziwi. - rzekł łapiąc oddech po ciosie - Zawiść to rak toczący umysły istot żywych...
Cofnął się nieznacznie aby zmniejszyć dystans dzielący go od zabójczyni.
- Armin, gdzie byłaś tyle czasu? Ile to już lat minęło odkąd nas opuściłaś? Zniknęłaś bez słowa... Początkowo nie wiedziałem co się stało. Myślałem nad tym, szukałem Cię, bez rezultatu... Potem powoli godziłem się z tym faktem, lecz wciąż czułem, że nie zrobiłem wszystkiego... Co powinienem... - mówił lekko podłamanym głosem.

12
Dzielnica obywateli / Odp: Dom Siliona aep Mor
« dnia: 21 Sierpień 2018, 19:08:11 »
Mimo tego iż, nie widział tyle lat tej twarzy doskonale ją rozpoznawał, chociaż wydawała się zmieniona, inna, widać było, że wiele przeszła.

Poczuł siłę uderzenia wyrywającą mu broń z dłoni. Usłyszał brzdęk noża uderzającego o podłogę, nie przejął się tym, nie zareagował, nadal był oszołomiony tym spotkaniem.
Nie bronił się, ostrze dotykało jego szyi a on uśmiechnął się na tyle na ile mógł. W jego oczach można było zobaczyć błysk, momentalnie stały się szkliste.

Ten głos, niegdyś melodyjny i słodki, miły dla ucha, teraz wydawał się inny, chrapliwy, twardy, ponury, wręcz odstraszający. Mimo to znał go dobrze, choć tak dawno go nie słyszał. Gdyby nie to oraz jego dawny fach, gdyby był zwykłym mieszczaninem zapewne słysząc go uciekał by ile sił w nogach.

- To Ty... Co Ty tutaj robisz? - wymamrotał - Nie pamiętasz mnie? Nie pamiętasz tego domu? Tak Armin, wróciłaś. Chociaż teraz spotykamy się w niezbyt korzystnej dla mnie sytuacji. - stwierdził kierując swe oczy w dół, na ostrze, chłodne, ostre i gotowe do ciosu.

13
Dzielnica obywateli / Odp: Dom Siliona aep Mor
« dnia: 21 Sierpień 2018, 16:48:52 »
Sytuacja obrała dziwny tor, wszystko działo się tak szybko, dynamicznie. Niemal przypominając mężczyźnie jego przeszłość. Zdając sobie sprawę, że ktoś czyha na jego życie, adrenalina uderzyła mu do głowy.
Brodacz widząc celujące w niego ostrze odskoczył w tył, starając się nie przewrócić, po czym chwycił leżący obok niego na stole nóż kuchenny. Jak na złość jego topór został w pokoju gościnnym a ukryte ostrza schowane w kufrze, przypominały dawne czasy. Czasy z którymi skończył.

Na szczęście nożem władał perfekcyjnie, nie tylko w kuchni, lecz i niegdyś na polu bitwy, na bliskim dystansie. Zamachnął się by zaatakować lecz nagle, gdy w panującym w kuchni półmroku mógł dokładniej przyjrzeć się twarzy oponenta zamarł, zwalniając nieco uścisk na broni.
Zamarł w bezruchu, nie wiedząc co ma uczynić, co ma powiedzieć.
Po krótkiej chwili wydukał tylko z siebie 2 słowa.
T-Ty... Wróciłaś?

14
Dzielnica obywateli / Odp: Dom Siliona aep Mor
« dnia: 21 Sierpień 2018, 16:03:42 »
Gotując w najlepsze przypominał sobie stare dobre dzieje. Robił gulasz.
Przypominał sobie swoje wojażki, wyprawy, piękne chwile na swych malowniczych włościach oraz pewną, letnią wyprawę w dobrze znaną mu miejscowość. Były to bardzo piękne wspomnienia, choć wciąż nie sielankowe.
Przypomniał sobie samobójczą misję przeciw demonom Meaneba, głosy w głowie. Niee, to zepsuło mu rozmyślania.
Wrzucił posiekane mięso do garnka z wywarem, stojącego na kuchence. Dokroił do niego cebuli, marchwi i innych warzyw. Doprawił solą, pieprzem oraz ostrymi przyprawami.
Zostawił aby potrawa się gotowała.
Spojrzał w bok, prosto w okno po czym westchnął. Uczucie zaszczucia i uwięzienia we własnym domu nie było zbyt przyjemne, mimo to uśmiechnął się pod nosem.
Czuł, że nic nie zepsuje mu humoru, ten dzień był dobry, miał nadzieję, że kolejny będzie jeszcze lepszy.

Włożył łyżeczkę do garnka i zamieszał, próbując delikatnie by się nie poparzyć.
Wciąż czegoś tutaj brakuje, ponadto jeszcze trzeba czasu. - pomyślał.

Nagle poczuł zimno jakby ktoś nie zamknął okna, powiało chłodem. Skrzywił się.
Chyba czas uszczelnić drzwi - stwierdził.
Przekręcił lekko głowę, kątem oka zobaczył, że płomień świecy dziwnie się poruszył. Dokładnie tak jak wtedy gdy na niego dmuchniemy.
Parę sekund później usłyszał dziwny dźwięk. Dziwnie drewniany, to nie był odgłos schodzenia po schodach. Ktoś w coś uderzył.
Milva i Marcus śpią, coś tutaj nie gra.

Chwycił wolną patelnię w dłoń po czym szybko odwrócił się zmierzając w stronę wyjścia z kuchni.

Nie wiedział, że wszystko, całe życie który sobie ułożył, runie w najbliższym czasie niczym domek z kart.

15
Dzielnica obywateli / Odp: Dom Siliona aep Mor
« dnia: 21 Sierpień 2018, 13:14:37 »
Na zewnątrz panował mrok, nieprzenikniona ciemność, nie zmącona światłem księżyców. Te zaś skryte zostały potężnymi chmurami, nie chcącymi nawet na chwilę ustąpić. Nie chcącymi choć na chwile ukazać promyka nadziei.
Zamieć szalała w najlepsze, mając sobie za nic wszelakie żyjące istoty. Natura właśnie podczas takich nocy, ukazywała swe prawdziwe, potężne oblicze. Wszystko wokół, przykryte zaspami śniegu, drzwi przez które ciężko się wydostać na zewnątrz. Wiatr miotał śniegiem w okna, uniemożliwiając ujrzenie tego spektaklu granego przez żywioł.
Można by rzec, iż tej nocy mieszkańcy zostali uwięzieni w swych domostwach.

W kącie pokoju dopalała się świeca, rzucając blade światło na pomieszczenie, w nim zaś panowała cisza. Z kominka unosiło się wciąż ciepło mimo wygaśnięciu płomienia. Meble rzucały długie, zniekształcone cienie.

Domownicy spali, ale czy na pewno wszyscy?
Nie.
Jedna osoba nie mogła spać tej nocy, krzątała się w kuchni, pichcąc coś na ząb, mając za nic zasady zdrowego żywienia wygłaszane przez uczonych.
Herezje - myślała sobie.
Była bardzo pochłonięta swoją pracą, uwielbiała gotować.
W kuchni unosił się cudowny zapach, słychać było oddech kucharza oraz trzask drewna płonącego w kuchence. Na jego twarzy, można było by zobaczyć skupienie godne największych myślicieli.
Było mu dobrze a jego życie trwało ciche, spokojne i toczące się swym rytmem.

16
Starówka szkarłatnej krwi / Odp: Karczma "Ukon Wacka"
« dnia: 12 Marzec 2018, 21:15:47 »
Dokończył jeść. Wypił co miał wypić.
- Okej. Muszę się zbierać. Do następnego. - wstał i wyszedł.

17
Starówka szkarłatnej krwi / Odp: Karczma "Ukon Wacka"
« dnia: 12 Marzec 2018, 21:00:03 »
- Tak, tak, Emerick... A mnie ostatnio zainteresował balet ilusmirski. Haha. 
- Powiedziałaś, że się nie wskrzesi? Ma to sens.
- uśmiechnął się.
Wrócił do jedzenia kurczaka, krasnoludowi zaś polał.

18
Starówka szkarłatnej krwi / Odp: Karczma "Ukon Wacka"
« dnia: 12 Marzec 2018, 20:36:27 »
- Kazmira powiadasz? To mamy kurna do pogadania. Co ta izba wyprawia...
- Nie ważne. To czy by zajumał czy też nie, kwestia sporna. Nie wiadomo czy przypadkiem wpierw by nie potrzebował ponownie "ostatniej pomocy" gdyby przypadkiem mu się coś wydarzyło. Nie żebym coś sugerował...
- zamilkł bo zdał sobie sprawę, że powiedział za dużo.
- Napijmy się... - polał.

19
Starówka szkarłatnej krwi / Odp: Karczma "Ukon Wacka"
« dnia: 12 Marzec 2018, 15:08:38 »
- Taa... Musze to badziewie wymienić na coś lepszego, choć z tamtym sprzętem byłem dosyć zżyty. Cóż... Nic na to nie poradzę na chwilę obecną, ale jak dorwę gnojka to sprawię, że po spotkaniu ze mną będzie kradł stopami. - wsadził spory kawałek mięsa w usta, przeżuwając zastanawiał się co rzec.
- Ach ten Melkior, w ogóle, nie wiesz czy on mi może zapłacił za podstawienie mu najemnika? Prosił mnie kiedyś o to by mu taniej załatwić a ja już cholera nie pamiętam... W ogóle... Powinienem odwiedzić swoje ziemie, dawno mnie nie było, nie chciałbym aby jakaś łajza podburzała moich ludzi przeciwko mnie. - rzekł spoglądając głęboko w oczy Tyrra jakby świdrował mu duszę na wylot.

20
Starówka szkarłatnej krwi / Odp: Karczma "Ukon Wacka"
« dnia: 11 Marzec 2018, 01:14:54 »
Odliczył należność i podał karczmarzowi, niby nie wiele, ale te cztery grzywny mogły nawet zadecydować o być albo nie być tej knajpy.
Wolną ręką chwycił za butelkę i spoglądając na Tyrra polał wpierw jemu, później zaś sobie.
- Tak więc jak widzę, dużo się pozmieniało w tym czasie kiedy mnie nie było. Widzę, że Melkior coś próbuje się ustawić, no, no. Może byśmy coś razem ukręcili. Ciekawy pomysł.
- Pijmy!
- chwycił kieliszek w palce, wzniósł go w geście toastu po czym wypił.
Polał ponownie po czym skubnął trochę kurczaka.
- Wiesz co? Jakaś kanalia zaiwaniła moje ukochane kusze, nie wiem co się działo w tym państwie, ale nigdzie nie mogę już takich kupić. Musiałem zadowolić się jakimś szajsem z rynku... Masakra. - żalił się.

26248 - 4 = 26244 grzywny

Strony: [1] 2 3 ... 224
SMF 2.0.15 | SMF © 2011, Simple Machines
Enotify by CreateAForum.com

DarkBreak by DzinerStudio
Copyright 2005-2014 Tawerna Gothic - Oficjalny Polski serwis o grach z serii Gothic. Wszelkie prawa zastrzeżone.