Tereny Valfden > Dział Wypraw
Wyprawa po truciznę V
Boba Fett:
- Co jeszcze spotkamy, zanim znajdziemy te topielce? Nie płacą mi za ubijanie tego całego leśnego ścierwa - oburzył się Kondri_18.
- Masz świętą rację - przytaknał mu Vigo.
- Zamiast gadać, moglibyście zacząć szukać tych bestii - rzekł ironicznie Nexxis.
- Ty także masz rację - uśmiechnął się Vigo.
- Mniejsza z tym, kto ma rację, spójrzcie na drugi brzeg tego bagna - krzyknął Sebol.
- Sześć sztuk - zastanowił się Elf. - Trzeba je jakoś sprytnie podejść, by nie mogły wszystkie na raz razem zaatakować.
Vitnir:
No to ja odciągnę jednego z lewej co wy na to- rzekł Kondri i jak powiedział tak zrobił. Podszedł w lewej do topielców i jeden z nich był na uboczu. Topielec z ciekawości zaczął podchodzić do Elfa i na bezpiecznej odległości od reszty stada Kondri wyciągnął miecz. Topielec się oburzył i ruszył z gniewem na Elfa ten przygotował się do parowania ciosów, Topielec ten jednak po pierwszym ataku skapnął się że miecz Elfa jest za ostry żeby atakować go od góry i tak zaatakował tak że przewrócił Elfa i próbował go rozdrapać na śmierć, ale ten szybko sięgnął po miecz i przebił przez szyje po samą głowę miecz i Topielec padł na niego nie żywy. Elf odepchnął zwłoki i ruszył zając się kolejnymi Topielcami.
Xoulus:
Sebol podniósł kamień i upatrzył sobię jednego topielca, w którego go cisnął. Bardzo rozjuszyło to stwora, który zaczął iść w kierunku łowcy, ten przygotował się na atak bestii. Zanim zdąrzył coś powiedzieć, stwór wyrósł przed nim naglę jak spod ziemi i począł przypuszczać kolejno ataki na łowcę, któremu ledwie udało się ich uniknąć. Po tym wszystkim topielec, był zmęczony i coraz bardziej spowalniał swoje ataki, co znacznie ułatwiło unikanie ich łowcy. Po jeszcze kilku uderzeniach, Sebol skrzyżował ostrza na szyi gada i jednym zgrabnym pociągnięciem podciął mu gardziel. Niestety walka zwróciła uwagę kolejnej bestii stojącej całkiem niedaleko od zabicia poprzedniego gada. Tym razem łowca nie bawił się w uniki. Podbiegł do topielca najszybciej jak tylko mógł, zanim tylko ten zdołał wykonać jakikolwiek ruch i wbił mu między żebra ostrza...
Nexxis:
Nexxis widząc swoich kompanów jak sprawnie uwinęli się z robotą postanowił też ubić jakąś bestie. Widząc że pozostałe topielce rozeszły sie trochę, postanowił wykorzystać okazje. Stanął w krzakach i trzęsąc gałęzią zwabił jedno zwierze w swoja stronę, zaciekawiony topielec podszedł do krzaków, gdy już był wystarczająco blisko łowca zaatakował topielca. Jednak cios Nexxisa trafił topielca w ramie okaleczając potwora, bestia rozjuszona tym atakiem rzuciła się w furii na łowcę, lecz atakowała tylko jedną łapą gdyż okaleczoną nie mogła ruszać więc łatwo było blokować kolejne ataki topielca. Po krótkiej chwili bestia była już zmęczona walką i nie miała siły się bronić, Nexxis nie namyślając sie długo wbił swój miecz w serce topielca. Kolejny z głowy pomyślał. Na kolejnego przeciwnika łowca nie musiał czekać długo ponieważ kolejny topielec przyszedł zwabiony krwią zabitej już bestii, jednak teraz walka przebiegła sprawniej i po krótkiej wymianie ciosów i bloków kolejny topielec leżał martwy.
Boba Fett:
Pozostały już tylko dwa bagienne topielce - z jednym walczył Vigo, a do drugiego podbiegał właśnie Kondri_18. Sebol oraz Nexxis widząc, że szala zwycięstwa przechyliła się znacząco na ich stronę, także zaczęli zbliżać się do towarzyszy z zamiarem pomocy w potyczce.
Zanim którykolwiek dotarł do Viga lub Elfa, ten pierwszy upadł na ziemię.
- Chol*ra, pomóżcie! Zranił mnie! - krzyknął leżący mężczyzna...
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej