Tereny Valfden > Dział Wypraw
V Zadanie Canisa
Canis:
--- Cytuj ---Nazwa: Wielki gracz
Opis: Jeden z miejscowych oszustów karcianych właśnie orżnął dosyć bogatych kupców w Spelunie Hazadru. Nie trzeba mówić, że wygrał dosyć sporo. Klanowicz musi zaatakować oszusta i jego ochroniarza, by zdobyć pieniądze.
Zlecający/Opiekun: Assasyn
Nagroda: Pieniądze po oszuście
Wymagania: Walka bronią dowolną III
--- Koniec cytatu ---
Canis wszedł do Koszar Klanu Ohsi, i musłszał od obecnego herszta ze ostatnio w mieście jeden z graczy hazardowych oszukuje i zarabia na tym grube pieniądze. Ohańczym zmotywowany tym że trzeba zaatakować oszusta i zabrać mu skradzione pieniądze poszedł do swego domu po potrzebnne mu rzeczy:
Nazwa: Miecz Pustyni
Typ: Jednoręczna
Rodzaj: miecz
Wykonanie: Mistrzowskie
Poziom: III
Dodatkowo: Błogosławiony Oręż, Mistrzowski Oręż, Zatruty Oręż
Opis: Powoduje trudno gojące się rany, gdyż kowal traktuje stal na wykonanie tego miecza piaskiem, co nadaje jej chropowatość i przy ranie kłutej uszkadza tkankę bardziej niż zwykłe ostrze.
Nazwa: ÂŁuk Ohsi
Typ: ÂŁuk
Strzał: 100
Jakość Wykonania: Mistrzowska
Poziom: III
Opis: ÂŁuk wykonywany na specjalne zamówienie dla braci z Klanu Ohsi. Może z niego korzystać każdy, jednak jasne jest chyba to, że potężniejszą bronią stanie się w rękach wyborowego strzelca, niż nowicjusza.
Dodatkowo: Brak
Nazwa Zbroi: Zbroja Członka Klanu
Typ: Całkowita
Rodzaj: Skórzana
Jakość Wykonania:Amatorskie
Poziom: I
Dodatkowo: Brak
Nabyte Zdolności:
Walka Bronią Jednoręczną: III
Strzelanie z łuku: III
Skradanie: II (Bieg)
Zabieranie Trofeów zwierzęcych [Pazury; Trucizna Krwiopijców; Obdzieranie ze skóry; Zbieranie mięsa I;]
Nauczone czary:
Magia Ogólna:
I Poziom Wtajemniczenia: Telekineza; ÂŚwiatło; Sen;
Po wzięciu potrzebnego ekwipunku, poszedł tam gdzie owy hazard ma miejsce ...
Niro:
Canis udał się do Ombros. Natychmiast poszedł na południe, do speluny. W drodze rozglądał się po Porcie. Brudne, podmyte przez morze domy, w których nie dało się mieszkać. Czasami pod nogami przebiegł mu jakiś szczur. O ile kobiety w tej dzielnicy były zajęte praniem, robieniem obrzydliwych zup z nieświeżych ryb to większość mężczyzn bawiła się w karczmie, albo traciła pieniądze w jaskini hazardu. Klanowicz wszedł do pomieszczenia. Zapach stęchlizny i różnych ziół do palenia dawał się we znaki. Nie trudno było zauważyć siędzących przy stolikach trzech kupców, którzy grali w karty. Było ich trzech, a dwóch było wyraźnie niezadowolonych z przebiegu gry. Musieli grać bardzo długo, ponieważ powieki mieli czerwone i wydawało się, że zaraz mieli zasnąć. Ohsiańczyk usiadł niedaleko i obserwował grę.
Canis:
Po niedługim czasie obserwator razuważył, że ci dwaj gracze, niemają już prawie pieniędzy, a trzeci zgaryna zoraz to większe kupki pieniędzy do kieszeni. Po chweili obaj zostawiliu karty i wysli ze spelunki. Po chwili hazardzista npytał się wszytskich czy chcą z nim grać. Poczekał jeszcze chwile, i znalazła się jedna chentna osoba. Canis przysiadł sie bliżej i oglądał z bliska. Hazardzista oszukiwał wyjmujac karty z różnych miejsc w swym ubiorze, skrzętnie ukrytych. Gdy przeciwnik niepatrzał wyjmował potrzebną mu karte z tali, a wiedział jakich kart wyjać niemoże, gdyż za drugim grającym stał jego ochroniarz.
Niro:
Po wygranej oszust uśmiechnął się pogardliwie i powiedział:
- Gra skończona. Chce ktoś jeszcze ze mną spróbować?
Zapadła cisza. Trwała ona minutę i każdy starał się odwracać wzrok od szulera. Ten wstał tylko i wziął łyk wina z butelki, która stała nieopodal. Gracz po chwili wypluł płyn na kogoś, kto właśnie zabawiał się w jakąś grę.
- Stfu... Ekhm... Pijałem lepsze - powiedział wychodząc z obstawą ze speluny.
Canis:
Zabawiający się człowiek tylko wziął husteczkę i się wytarł. Canis również wyszedł czując ze to odpowiedni moment. Canis wyszedł a akurtat hazardzista, wraz ze swoim ochroniarzem dzielili pieniądze. Ochrniarz wyjął broń, i kazał oszustowi uciekaż, ohańczyk wziął łuk i celnym strzałem postrzelił hazardziste w nogę a ten upadł. Ochroniaz był o jedno dobre machnięcie włucznia, canis cofnął się trochę i wyjął swój miecz pustyni. Uciekając przed cięciem miecza wroga, uskoczył w bok, i zadał cięcie ochroniarzowi przez plecy, ten w szale zadał cięcie canisowi, lecz niecelne, i tylko trochę zachaczył o udo nieznacznie. Ohańczyk zadał jeszcze jedno cięcie w brzuch ochroniarza, i on padł martwy. Podszedł do Hazardzisty, napluł mu na twarz, i powiedział.
- to za tego szanownego człowieka w spelunie, a teraz szykuj się na śmierć, niemoge zostawić cie zywego, niemzoe byc świadków ...
i zadał mu jedna ranę kutą prosto w serce, było słychać jak zebra pękły pod naziskiem miecza a wklatkę, i krew zaczeła splywać strumieniami z ciała.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej