Tereny Valfden > Dział Wypraw

Wyprawa Wodnego Kręgu

<< < (4/11) > >>

Sado:
Kilka słów od MG :
Część z was (niestety), wzięła ekwipunek, którym posługiwać się nie potrafi (echh):

Hakner (miecz dwuręczny)


Kondri (ten elficki miecz)


BalloorT (twój miecz jednoręczny)


Selene (wszystko :( )



Większość z tej 4 posiada jednak inne bronie którymi może się posługiwać. Przykro mi że tak miętolę, ale to moja praca.

---

Sado uśmiechnął się i powiedział tylko:
- Rozsuńcie się
Wyszeptał jakieś słowa  i po chwili w stronę dwóch krwiopijców poszybował duży wir, zabijając ich natychmiastowo. Mag Bojowy zdjął łuk z ramienia i wycelował w krwiopijcę lecącego na niego:
- Czas się ochrzcić! - szepnął i wypuścił strzałę, która trafiła i przygwoździła bestię do pobliskiego drzewa
Krwiopijca zapłonął. Sado uśmiechnął się sarkastycznie i zawieszając łuk na ramieniu, wyciągnął miecz i przeciął lecącego krwiopijcę na pół. Po chwili wszystkie potwory leżały już martwe. Sado zdobył truciznęi trofea z niektórych, (z tych które był tak jakoś mniej poturbowane) i wyruszyli dalej.
- Sądzę, że na razie na nic nas nie spotka. Możecie se pogadać, ja pójdę z przodu.
I Gubernator z ponurą miną wyszedł na przód...

Anmarius:
No Sado, to był niezły pokaz z tym Wirem. Ja na razie umiem bardziej magię natury, od mojej ognia :D Przynjamniej se przetestuję stworzenie Drzewca. Aha, i czym prędzej chcę się nauczyć jakiegoś czaru z WK, bo one są SUPER, widziałem, jak czarowałeś  A propo, ile będzie trwała ta wyprawa ?

Grison:
-Ach... Travisie sadzę, że nikt nie wie ile dokłądnie będzie trwała ta wyprawa- wtrącił Greg. Tak wiec nie zamęczaj nikogo nadmiernymi pytaniami. Narazie musimy sie postarać aby wyjść z tego żywi mój przyjacielu i znaleźć to po co idziemy. Moim zdaniem nie powinniśmy się długo zatrzymywać w jednym miejscu tak więc radziłbym abyśmy poszli przed siebie juz teraz.

Dee'mon:
Sado już to poprawiłem

-------------------------------------
Podczas podróży BalloorT podszedł do kozłowa
-Drogi towarzyszu czy oprócz nasączenia trucizną
mógłbyś mój miecz pobłogosławić i ile to kosztuję??
-Pogadamy po wyprawie Towarzyszu Balloorcie
Szli tak długo aż doszli do małego wzniesienia na którym stały zębacze
-No to pięknie-powiedział Travis
Wszyscy się zatrzymali
-Co dalej?? -spytał Sebol

Grison:
-Jak to co. Walczymy Bracia Kręgu!- krzykną w odpowiedzi Sado.
Cała grupa wyjęła swe bronie i ruszyła do ataku, niektórzy atakowali z dystansu, a niektórzy bezpośrednio.
Kapitan Greg podbiegł ile sił w nogach do jednego z zębaczy po czym cią go z dwóch stron mieczmi tak, że bestia momentalnie wycofała się jęcząc z bólu. Następnie Greg zrobił krok do przodu i jednym z mieczy podcią gardło bestii. Następnie podszedł do drugiego zębacza, który palił się pod wpływem ognistej kuli rzuconej przez Travisa. Greg nie czekając długo wbił potworowi w grzebiet miecze po czym podbiegł pod następnego.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej