Strefa dyskusji > Dyskusja o grach studia Piranha Bytes
Wrzód
Kjamilex:
Ja po pierwszym spotkaniu Wrzoda już wiedziałem, co mnie czeka, z makabrycznych relacji kolegów xD ale mimo wszystko trochę z nim połaziłem tu i tam, posłuchałem jego bezsenswnych (choć czaasem śmiesznych) tekstów, dopiero kiedy zaczął od nowa mówić to samo w kółko znokautowałem go. Ale pozwoliłem biedakowi pożyć sobie jeszcze, jaki ja jestem litościwy
Amras:
Ja na początku myślałem że "wrzód" to jest fajny spokojny facet który będzie mógł mi pomóc w niejednej walce(ale niestety uciekał i przez to mnie wkurzał).A najbardziej denerwowało mnie w nim to że cały czas "rzucał" jakieś bezsensowne teksty,(a przez te teksty można zostać pobitym albo i nawet zabitym,np.kiedy wyjąłem broń i jakiś facet mówił żebym ją odłożył ale sie nie dało bo on do mnie coś gadał).Więc pewnego dnia zdenerwowałem się,pobiłem go(w obozie,a zabijam go i innych w dopiero 4 rozdziale)i się ode mnie odczepił.
Pan Ciemności Xardas:
Oosbiście przeszłem wiele razy gothica , ale za pierwszym razem gdy spotkalem wrzoda myślałem ze będzie mi pomagał jak ktoś sie przyczepi xD ale on mnie wkurzał zaczoł nawijać a więc pojakimś czasie wziołem go za mur miejskie zeby nazbierać jagód on znowu z tą swoją gadką!!!!Wiec dostał pare sztuk i leżał wyjołem Miecz wbiłem mu w brzuch i było po sprawie :D
Boba Fett:
No cóż, ja Pana Wrzoda także na początku traktowałem jak kolegę, który być może pomoże mi w walce. Obchodziłem sobie Zewnętrzny Pierścień, gdy typek zagaduje do mnie i wyraża chęci podróżowania ze mną. Ok, biorę go ze sobą, nie zwracam zbytnio uwagi na to, że co chwilę coś do mnie gada, i idę poza Stary Obóz. Wreszcie widzę grupkę ścierwojadów. Wiedząc, że mam kumpla, który mi zapewne pomoże, lecę z mieczem przed siebie po ,,doświadczenie". A tam null, facet ucieka gdzie pieprz rośnie, a mi pozostaje walka i wczytanie save'a.
Przy kolejnych ,,partiach" w Gothic I Wrzoda zawsze zabijałem - od razu jak do mnie zagadał, atakowałem go. Nie ważne jakie się ma staty, itp. Gość wspina się na swoją chatę i biega na niej w kółko (bug w grze), a mi pozostaje powalenie go, zabranie trochę śmiecia i nagadanie mu, że wolę sobie sam w spokoju zwiedzać Kolonię.
Dodatkowo Wrzód jest bohaterem drugoplanowym w jednym z moich opowiadań (,,Nowe Zagrożenie) - jego postać to była znakomina puenta, którą udało mi się w tej pracy uzyskać.
Ankh-Morpork:
kiedy pierwszy raz spotkałem wrzoda , to pomyślałem sobie, że kompan w grze mi sie przyda. chodze sobie tu i tam myśląc, że mi w czymś pomoże np. zdobyć szacunek, pokonać jakiegos ścierwojada czy cos w tym stylu. lecz później stawał się męczący. co chwile mnie zatrzymywał i gadał jakieś głupoty :/ . a kiedy zobaczył ścierwojada, zwiał gdzie pieprz rośnie , i znaleźć go nie mogłem nigdzie! od tego zdarzenia kłade go na łopatki przy pierwszym spotkaniu .
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej