No cóz, dziwny temat-widać, że nie macie nic do roboty JA uwarzam, że Hagen nie dałby rady orkom walcząc paldynami-z kolei straż musi pilnować miasta przed bandytami, w zamku paladyni z łowcami smoków-to już lepiej-ale łowcy nie walczyliby u boku paladynów, tylko z dachów strzelali z kusz itp. Nie zapominajmy, że za palisadą znajduje się cała armia orków, gdyby tylko się dowiedzieli że jest atak-od razu na zamek i szturm. Jest tam przystań, co oznacza, że orkowie dostaną posiłki i posiłem-najczęściej gorący, ze ścierwojaza palce lizać... A wracając do ataku-nie ma mowy, nawet, jeżeli Hagen zaatakuje, to:
1) Jak dostanie się do zamku nie idąc po stronie palisad, skoro nie wie, ilu jest tam orków-heheh nikogo tam nie ma, nie naraziłby swoich ludzi na klęskę.
2) Jeżeli jakiś posłaniec dostałby się do zamku i powiedział o planie Hagena, żeby Garond skupił się na ataku od tyłu, to i tak Hagen nie wytrzymałby 5 minut-nawet po interwencji magicznej mana szybko się kończy, a orków jest dużo
3) Magowie na pewno by nie pomogli, co to obchodzi Pyrokara, no może pomogliby, gdyby sam Innos im nakazał
4) Zapasy zywności-skąd wziąc zapasy żywności, skoro miasto i tak głoduje?
5) jest po ataku. Jakimś cudem Garondowi się udało. I co teraz? Pójdzie do kopalń i co? Przetransportuje rudę? Jak, na plecach? Wyjdzie z doliny, a tu trach-atak bandytów na osłabionych i zdziesiątkowanych rycerzy-i nie ma rudy.