Tereny Valfden > Dział Wypraw
I zadanie LONYSARDA
LONYSARD:
Nazwa:Obierżysta
Wykonujący:LONYSARD
Zlecający/Opiekun:Boba Fett
Nagroda 90 szt zł.
Był wieczór , w śród tłumu obywateli przedzierał się normalnym krokim ÂŁowca LONYSARD , gdy doszeł do Gospody pod Ogarem wszedł do środka , było tam pełno osób ,niemiał wyboru musiał usiąść i cierpliwie poczekać aż karczma będzie zamykana . Gdy łowca siedział tak sam ze swoimi myślami podszedł do niego Karczmarz i odezwał się
-Co podać ? Lonysard popatrzał na niego po czym powiedział
-Nic.Po tych słowach Gospodasz popatrzał zdziwionym wzrokiem na ÂŁowce Nagród po czym podszedł do innego klienta , jednego z ostatnich w swoim marnym życiu .
Boba Fett:
Dopiero po jakichś dwóch godzinach cała knajpa opustoszała.
- Czas się zbierać, mości panie - krzyknął do LONYSARDA barman.
- Czy karczma jest już zamykana? - zapytał łowca nagród.
- Tak, akurat dzisiaj wezmę sobie na noc wolne. A teraz proszę, by opuścił pan moją oberżę.
- Aha - uśmiechnął się Samotny łowcy i wstał. Szybkim krokiem przemierzył odległość dzielącą go od gospodarza. Jednym ruchem ręki wyciągnął miecz i przystawił go swojej ofierze.
- Co jest...? - zdziwił się karczmarz.
Zanim jednak LONYSARD zdążył wykonać jakiś ruch, do oberży wparowało dwóch mężczyzn.
- Dwa piwa! - krzyknął jeden z nich.
- Mości panowie, pomóżcie...
- Ej, co Ty tutaj robisz z naszym gospodarzem?
- Sprawy łowców nagród. Zaraz będzie po wszystkim - odparł LONYSARD.
- A mogą być to nawet sprawy jaśnie zakichanego IsentoRa. Zostaw barmana i zjeżdżaj stąd, albo inaczej pogadamy.
LONYSARD:
LONYSARD się uśmiechnoł po czym powiedział z odrobiną ironi :Dobrze , jest was za wiele ide s tąd .
Po czym łowca wyszedł z knajpy , pobiegł na przeciwko budynku i schował się w cieniu w myślach mówiąć sobie :Nie jestem Bandytą żeby zabijać co popadnie , poczekam chwile . troche czasu mineło , gdy nagle jeden z mężczyzn wyszedł z knajpy a jakąś chwile póżniej drugi lecz w towarzystwie Barmana.
Co jest u diabła , gdzie on się wybiera ??
Boba Fett:
LONYSARD postanowił ich śledzić. Wszystko szło dobrze dopóki, dopóty karczmarz i mężczyzna nie zniknęli między dwoma domami. Samotny ÂŁowca także chciał tam wejść, ale przeszkodził mu w tym drugi z mężczyzn.
- Dokąd to się wybieramy?
Jak mogłem o nim zapomnieć, zganił się w myślach LONYSARD. Nie zastanawiając się długo, chwycił za swój miecz. Jego przeciwnik uczynił od razu to samo.
- Myślisz, że jesteś taki dobry, łowco nagród? Zaraz się przekonasz, jak wielce się mylisz.
Po chwili wywiązała się walka...
LONYSARD:
Nie Myślisz chyba że sobię że mną poradzisz głupim zardzewiałym ostrzem ??.
Po tych słowach Mężczyzna pobiegł w stronę LONYSARDA a ten bez wachania Zadał mu cios z jego lewego boku , mężczyzna niemiał sił by walczyć bo był kompletnie pijany , padł po tym uderzeniu a łowca powiedział. Przykro mi ale za dużo wiesz , miał bym przez ciebie problemy a problemów należy unikać
Po tych słowach ÂŁowca podszedł i bez skrupułów skręcił mu kark , z jego kieszeni wyjął butle wódy , rozlał na nim a pustą butlę włożył w jego marwą rękę . Później ÂŁowca ruszył dalej na poszukiwanie obierzysty .
Miał drobny problem , za zakrętem w którym znikli nikogo niebyło poza dwoma strażnikami .
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej