Tereny Valfden > Dział Wypraw
VI zadanie Assasyna
(1/1)
Niro:
Assasyn wstał rano w Obozie i przechadzając się zauważył jednego z Bandytów, który miał mu pewną informację do przekazania.
- Ej, Arti kazał ci przyjść do siedziby - powiedział
Assasyn nie raczył popatrzeć nawet na posłańca. Po prostu poszedł przed siebie do Artiego.
- Chciałeś mnie widzieć - rzekł
- Tak, w bardzo własnej sprawie. W jaskini niedaleko obozu są pełzacze, bardzo dużo i ciągle przybywa.
- Gniazdo?
- Napewno, a co gorsza w jaskini mogą być pokłady jakiś surowców. Postaraj się je zabić i powiedzieć czy jest tam coś wartościowego.
- Mam iść do jakiejś jaskini, gdzie jest cholernie dużo pełzaczy, jest ciemno i nie wiadomo czy nie zginę dla czyjegoś kaprysu?
- No cóż...
Starszy Bandyta z wielką niechęcią udał się w stronę jaskini...
Arti:
Ja ci dam niechęć!
__________________________________________________________________
Assasyn szedł do jaskini. Była nie daleko obozu i nie napotkał żadnych większych niebezpieczeństw prócz kilku chrząszczy i jednego na którego nadepnął. Gdy podszedł do jaskini przeszły go dreszcze. Nie ze strachu tylko z zimna dobiegającego z głębi jaskini. Wszedł i było mu coraz zimniej. - Cholera! Jak się rozchoruje to pozwę Arti'ego do sądu - powiedział żartobliwie. Zszedł niżej.
- Szzzzzzzzzzssssssssss....
- Pełzacz.
- SSSSszzzzzzzzxz.
- Szzzzzzzzzzzzzsss.
- Sssssssssssssssssszszzs.
- Kilka pełzaczy.
Assasyn wyjął swoje dwa miecze gotowy do ostrej walki.
Niro:
Pobiegł w stronę jaskini.
- Szzzzzzz!
- Ja ci dam si! - powiedział Assasyn uderzając jednego pełzacza z cełej siły swoim Ostrzem Zagłady.
Wyglądało na to, że zabił jednego. Na Bandytę szły jeszcze trzy potwory. Ostrzami uderzał w bestie. Czuł, że szybko zabił dwa potwory, gdyż było słuchać tylko jeden ogłos. Następny pełzacz rzucił się na Assasyna. Walka była trudniejsza, gdyż pancerz potwora był mocniejszy niż u reszty. 'Wojownik' - pomyślał Assasyn. 'Muszę to szybko zrobić'. Z całej siły uderzył mieczami potwora. Powtórzył czynność kilka razy, aż był pewny, że potwór nie żyje. Na mieczu wojownika była jakaś fosworyzująca wydzielina.
- Wnętrzności - powiedział Assasyn. - Przynajmniej nie będę szedł na ślepo.
Z mizernym co prawda oświetleniem ruszył dalej. W głębi jaskini były już tylko młode pełzacze, które nie miały nawet dobrego pancerza, lub w cale go nie miały. Nagle wojownik zobaczył czerwoną pajęczynę.
- Królowa... - mruknął - Jeśli chcę zniszczyć gniazdo muszę ją zabić...
Arti:
Assasyn wyjął swe miecze. Królowa się nie ruszała co dało mu przewagę. Assasyn był zręczny. Wykorzystał pochyłą ścianę jaskini. Pobiegł po niej, a królowa go mało co nie uderzyła swoimi kończynami. Biegnąc dokoła niej uciął jej wszystkie kończyny i wrócił do punktu wyjścia. - Teraz to łatwo ją zabije - ale królowa zaczęła strzelać jadem. Assasyn uniknął ciosu i znów zrobił rundkę wokoło bestii tym razem raniąc ją głęboko. Z królowej zaczął pryskać jad. W końcu grube cielsko padło. Assasyn obszukał jaskinię i okazało się, że znajdują się tu złoża złota.
Zadanie Ukończone
Otrzymujesz:
- 2 pkt. reputacji
- bryłka złota x5
- jajo pełzacza x1
- butelka jadu pełzacza
Nawigacja
Idź do wersji pełnej