Tereny Valfden > Dział Wypraw
XIII Zadanie Lorda Sado
Sado:
Sado właście szedł z Ombros do Hegbanu. Po drodze, zauważył jeziorko, przy którym było 5 topielców, o dziwo jeden bagienny. Przyspieszył kroku i już po chwili dotarł do obozu bandytów. Spotkał jednego z żółtodziobów, który stękał:
- Jak obrabować kufer... jaaaaaaak???
Sado pobiegł do siedziby Artiego - zastępcy Herszta.
- Jak szedłem do Hegbanu zauważyłem kilka topielców, mogą stanowić zagrożenie, dla was i dla przbyszów. Mogę się tym zająć?
Arti:
- Jeżeli dasz radę.
- Co?
- Hehehe... żartuje. Pewnie. Zabij bestie.
Lord Sado nie tracił ani chwili. Pobiegł w stronę jeziora, wyjął łuk i celnym strzałem w głowę zabił jednego topielca. Reszta ruszyła na niego. Naprężył cięciwę i strzelił zabijając drugiego. - Pozostało trzy - topielce były za blisko, ale Sado był zręczny i odskoczył od uderzenia jednego z nich. Jednak to były sprytne stworzenia i drugi szybkim ciosem pchnął Sado który potknął się o kamień i upadł. - O *****! - wyjął swój miecz i szybkim ciosem przebił gardło jednego z topielców. Wstał i znów siastnięciem odciął nogę jednej z besti. Zobaczył przed sobą bagiennego topielca. Schował miecz i wyjął łuk. Naprężył cięciwę i strzelił. Topielec uniknął strzały i zaczął szarżę na Sado. Znowu wyjął miecz i ruszył na bestie. Biegli na siebie i mieli minąć się koło drzewa, a Sado to wykorzystał. Odbił się od drzewa i ustawiając miecz pionowo w ziemię, wbił go w głowę topielca. Zręcznie opadł na ziemię, dziwiąc się jaki trick wykonał.
Sado:
Sado wziął swój sztylet myśliwski i zaczął odcinać poszczególne części. Po chwili zdobył już 5 skór topielców i 10 pazurów. Przeciął tętnicę i nabrał krwi do buteleczek. Z Bagiennego topielca wydobył jeszcze truciznę. Ich mięso nie nadawało się zbytnio do spożycia, więc zostawił je. Nagle przez przypadek rozciął żołądek, jednego z topielców. O dziwo zauważył w nim mały, srebrny klucz. WYciągnął go i przyjrzał się mu z uwagą. Był bardzo mały. Sado spojrzał w głąb jeziora i zmarszczył brwi. Wyglądało jakby było dośc płytkie, jednek w jednym miejscu było widać, coś w rodzaju podwodnej jaskini. Sado wziął rozpęd i wskoczył do jeziora...
Arti:
Sado złapał głęboki oddech i mocnym uderzeniem wpadł do wody. Zanurkował wprost do drzwi. Woda była czysta więc wszystko widział dobrze. Mocnym kopem otworzył drzwi. Dopłynął do końca i wynurzył się.
Sado:
Sado wyszedł na zewnątrz. Wyciągnąłmiecz z pochwymy, gdyż uslyszał cichu stukot. Obejrzał się za siebie, lecz niczego nie ujrzał, nagle spojrzał znów przed siebie i pełen strachu zobaczył 2 szkielety, uzbrojone w dość długie ostrza. Sado zaatakował lekko, lecz jeden z kościotrupów sparował atak. ÂŁucznik wykonał szybkie cięcie, odcinając stopę szkieletowi. Ten stracił równowagę. Sado chcąc dobić przeciwnika, uniósł ostrze do góry, lecz w tym momencie drugi szkielet mocno go kopnął. Sado przewrócił się, a widzący to obok szkielet zaatakował. Sado sparował mocno uderzenie, przetapiając ostrze wroga. Wstając rozpoczął kontratak...
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej