Tereny Valfden > Dział Wypraw

II Zadanie Arti'ego

(1/2) > >>

Arti:
Po ciężkim dniu, przyszedłem do knajpy w dolnym mieście by wypić piwo i się rozerwać. Obok mnie siedziało dwoje facetów. Jeden to kupiec Fill, a drugi chyba jakiś bogacz z górnego miasta. Gadali coś o skarbach. Pomyślałem, że to coś ciekawego. Podsłuchiwałem rozmowę...
 - Ty. Wiem gdzie jest zakopana mapa ze spisem pochowania skarbów. Podobno łączna wartość tych skarbów to 5 000 szt. złota.
 - Ciekawy kąsek...  Czyje to skarbeńki?
 - Jakiegoś pirata. Jack'a czy jakoś mu tam. Zaraz ide po tą mapę. Idziesz ze mną?
 - Nie bardzo mam ochotę.... Zamówiłem striptizerki do domu. Sam wiesz.... :D
 - Tobie to jedno w głowie. To ide sam.
Fill wyszedł z knajpy, a ja podążyłem za nim.

MeGorT:
Arti śledził Filla który całe szczęście poszedł sam po mapę. Kiedy Fill poruszał się jeszcze po mieście było widać że Kupiec był bardzo zaniepokojony, jednak Arti się tym nie przejmował gdyż stwierdził że zjadła go trema. Fill wyszedł z miasta, Arti ostrożnie szedł za nim i trzymał odpowiedni dystans. Kupiec poszedł w stronę lasu, aż doszedł gdzieś na jakiś brzeg wyspy. Kupiec rozejrzał się, nikogo nie zauważył....wyciągnął łopatę. Kiedy miał już zacząć kopać, Bandyta rzucił się na niego....

Arti:
- Odłóż łopatę i uciekaj inaczej zaraz zapadniesz na wieczny sen - rzekłem. Fill był tchórzem. Zaczął wrzeszczeć i uciekł w popłochu. Gdy biegł potknął się i wpadł na cieniostwora. Przez chwile patrzyłem na widowisko jak cieniostwór gonił go. Wziąłem łopatę i zacząłem kopać...

MeGorT:
Fill już dawno gryzł ziemię jak Cieniostwór go złapał. Arti miał wielkie szczęście, że ta bestia nie wróciła się i nic mu nie zrobiła. Arti zaczął kopać łopatą....kopał i kopał. Nie mógł znaleźć skrzyneczki....był trochę zaniepokojony. Jednak po wielokrotnym już machnięciu łopatą natrafił na jakieś twarde żelastwo. Była to ów skrzyneczka która była umieszczona bardzo głęboko. Bandyta wyjął skrzyneczkę....

Arti:
Była to średniej wielkości skrzyneczka. Położyłem ją na ziemi, z kieszeni wyjąłem wytrych i zacząłem łamać szyfr, który był ciężki do złamania. Za pierwszym razem złamałem wytrych. - Cholera! Został mi tylko jeden . Po około 10 minutach słychać było <<pstryk>> i wytrych się złamał. - Nie!! - z nerwów rzuciłem szkatułką w skałę, a ona się roztrzaskała. Wypadł z niej kawałek pergaminu i piętnaście sztuk złota. Zamknąłem szkatułkę i udałem się do obozu. Droga była długa...

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej