Tereny Valfden > Dział Wypraw
IV Zadanie Lorda Sado
Sado:
Kiedy Sado szedł do biblioteki klasztornej zaczepił go jakiś młody nowicjusz.
- Hej ty, Arcymag chce się z tobą spotkać.
Zdziwiony Sado pobiegłdo Arcymaga
- Tak mistrzu, czy chciałeś coś bym zrobił dla Ciebie? - spytał się
- Tak, chce się spotkać z Isgarothem w Klaszotorze Ognia, chciałbym abyś mni eskortował - powiedział Arcymag poczym wstał i wraz z Lordem Sado wyszli za mury Klasztoru Adanosa.
Arkhan:
Razem z Lordem Sado prześliśmy przez most i udaliśmy się do klasztoru Adanosa. Będąc przy gospodzie "Pod Wygiętym Toporem" zaczepili nas czterech gości, smiejąc się z naszych ubiorów. Lord Sado....
Sado:
Lord Sado wyciągnął sztylet i uniósł rękę w gęscie czaru telekinezy.
- Panowie, to jest Arcymag Magów Wody. Powinniście mu oddać należyty szacunek. Może mój sztylet i moje czary nie są zbyt silne, lecz przyżekam wam, że za jakiś zły ruch możecie źle skończyć. Nie chcemy niepotrzebnych starć. Więc wybierajcie, albo nas zostawicie, albo wszyscy zginicie.
Jeden z gości spojrzał na innego i powiedział...
Arkhan:
Panowie! Toż to wielcy arcymagowie! Haha! Chodźmy, bo jeszcze zamienią nas w owieczki!
Po czym Arkhan powiedział do Lorda Sado[/i]
- Chodźmy stąd nowicjuszu, na takich pajaców niema sposobu, pajacami zostaną, nam pozostaje modlitwa o ich dusze...
Nagle zza drzewa wyskoczyła grupka goblinów. Arkhan odmówił sekwencję zaklęcia która zamrażała przeciwników na określony czas. Rzucił czar i pozwolił Lordowi Sado dokończyć dzieła.
Do klasztoru jeszcze było daleko...
Sado:
Szli dalej. Nagle zauważyli dziki, które rozbiły się na drodze.
- Hmm, to może być niebezpieczne dla podróżnych - powiedział Arkhan - powinniśmy je zabić.
Po czym uderzył jednego z dzików bryłą lodu,a drugiego lodową lancą. Sado wyciągnął łuk i strzelił w szyję jednego z dzików. Po chwili nowicjusz patrzył tylko na 3 martwe dziki, leżące na drodze.
- Chyba powinienem je posprzątać z tąd- powiedizał Sado - podróżni moga się przestraszyć. Mistrzu czy mogę wziąść z nich artefakty?
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej