Tereny Valfden > Zakończone wyprawy

Kolonizacja.

<< < (2/10) > >>

Yarpen aep Thor:
- Wiara to jedno. Skończono załadunek, sprawdziwszy wszystko kilka razy. Statek wypłynął. Spokojnie, bez zbędnych ceremonii i wścibskich dziennikarzy. - Wiedza to drugie, technologia trzecie. To co mam na myśli to raczej... czas jaki zajmie wam budowa. I to nie istotne kto ile żyje, dla nas obu rok czy dziesięć to tyle samo. Czyli fizycznie nic. Tylko że biorąc pod uwagę warunki na Ignis Terra, budowa pod ziemią ma więcej zalet niż tradycyjna budowa w pierwszych latach. No ale już jest ustalon wszystek.

Euthnoelfhijnd:
- Prawdę mówiąc, na ten moment trapi mnie zupełnie coś innego. Mówi się, że narasta napięcie polityczne wokół Ghuruk. Być może szykuje się wojna z tym państwem. Czy sądzi Pan, że to może zaszkodzić naszej wyprawie: bezpośrednio lub pośrednio? - Euthnoelfhijnd spytał krasnoluda, pokazując zmartwienie w wyrazie twarzy.

Yarpen aep Thor:
- Nu, może. Pośrednio bo kawałek Starych Ziem był ich. Możemy spotkać ich zwiadowców. A pewnym jest tego jak tego że mamy Czwartek dzisiaj. Ale, Melkior sam jeden może wojne skończyć ruchem ręki i wypowiadając jedno zdanie.

Euthnoelfhijnd:
- Nie wątpię, że może. Pytanie, czy chce. Jego Królewska Wysokość jest bardzo tajemniczy. Może mieć różne powody, dla których nie chce doprowadzać do tak radykalnego rozwiązania. - zaczął mówić Euthnoelfhijnd. - Nie wiem, czy mam tutaj dobre rozeznanie, ale mam trochę wrażenie, iż zamieszanie wokół Ghuruk może doprowadzić również do przetasowań w świecie przestępczym. A jeżeli mam rację, to może być trudno przewidzieć, jak intensywnie będziemy się stykali z piratami. - dodał po chwili zmartwionym tonem.

Yarpen aep Thor:
- Wcale. Powiedział z uśmiechem oznaczającym że ylf zaraz sam się uśmiechnie - Melkior opłacił piratów z tak zwanej Trójcy. To Ghuruk musi się obawiać piratów oraz kaprów. O tym że zarządzono już w dniu zamachu embargo na Ghuruk pan nie wie?

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej