Tereny Valfden > Zakończone wyprawy
Co robimy w ukryciu
Dragosani:
- Jeżeli przemiana będzie... ciężka, to podziękujesz mi potem za nie - odparł wampir. Podszedł do stoły. Wziął sztylet i kielich. - Możemy zrobić to na dwa sposoby - zaczął. - Klasycznie, czyli najpierw ja wypiję twojej krwi i następnie ty skosztujesz mojej. Albo bardziej drastycznie, czyli najpierw ty napijesz się mojej krwi, a następnie ja ciebie zabiję. Osobiście sugeruję pierwszą opcję. Przy niej nie zachlapiesz mi podłogi.
Samir:
Samir w zamyśleniu podrapał się po nieogolonym policzku.
- Gdybym chciał drugi sposób po prostu złapałbym wampira, wypił jego krew i się powiesił - stwierdził ostatecznie i ściągnął karwasz, sięgając jednocześnie po sztylet - Zróbmy zatem klasycznie.
Dragosani:
- I byłbyś synem krwi jakiegoś lumpa? Fuj. - Wampir podał Samirowi sztylet i puchar. - Usiądź sobie i do dzieła. Nie żałuj, jak przemiana dojdzie do końca to i tak nie będzie miało znaczenia, że teraz stracisz trochę krwi.
Samir:
- No właśnie dlatego jestem tutaj a nie wiszę na sznurze pod krokwią własnego dachu - mruknął i podwinął rękaw koszuli, po czym sprawnym, mocnym cięciem przeciął skórę przedramienia, krew popłynęła wartkim strumieniem po ręce i palcach, spływając do nadstawionego pucharu. Kilkadziesiąt sekund później naczynie wypełniło się niemal po brzegi, wtedy też mauren kawałkiem szmaty zasłonił ranę i podsunął Dragosaniemu puchar.
Dragosani:
- Też zabawnie by było, gdyby nie miał cię kto ściągnąć. Były takie przypadki - wampir zaśmiał się, szczerząc zęboły. Wziął puchar od Samira i pociągnął zdrowy łyk krwi, osuszając naczynie. Przez jego umysł przebiegły wspomnienia maurena. Otarł usta i szmatką wytarł puchar. Dokładnie, powoli. Takich czynności nie można było popędzać. Następnie wziął sztylet i naciął nadgarstek swojej prawej ręki. Bez słowa napełnił puchar własną krwią, zanim rana się zregenerowała. Podał naczynie Samirowi.
- Do dna.
//I poproszę rzut k6.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej