Tereny Valfden > Zakończone wyprawy
Skryć się przed słońcem
Quinn:
Słysząc odgłos łamanych gałęzi Quinn uniósł głowę, porównał kierunek ze śladami które widział i podjął decyzję o podążaniu tropem. Nie miał pojęcia co może spotkać, ale ciekawiło go to coraz bardziej. Wyciągnął z sajdaka łuk i ruszył spokojnym krokiem wzdłuż śladów.
Imago:
- Raz wampirowi śmierć - odrzekł Dragosaniemu. Wyszedł kilka kroków w przód, po czym transformował się w nietoperza. W miejscu gdzie stał został tylko mały obłok czarnego dymu oraz latający ssak, który pofrunął w stronę lasu.
Z początku leciał powoli, spokojnie wymijając drzewa i ich gałęzie, by nie skończyć jak miazga, bądź szaszłyk. Chwilę potem, gdy poczuł się pewniej, przyśpieszył, z coraz większą gracją wymijając drzewa - ich pnie oraz gałązki. Co jakiś czas wydawał z siebie wysokie, niemal niesłyszalne dla ludzi dźwięki, które Drago jednak z pewnością słyszał - nawet mimo dystansu, który ciągle się zmniejszał. Echolokacją Imago starał się mapować sobie drogę w lesie.
Dragosani:
--- Cytat: Quinn w 10 Luty 2020, 14:16:29 ---Słysząc odgłos łamanych gałęzi Quinn uniósł głowę, porównał kierunek ze śladami które widział i podjął decyzję o podążaniu tropem. Nie miał pojęcia co może spotkać, ale ciekawiło go to coraz bardziej. Wyciągnął z sajdaka łuk i ruszył spokojnym krokiem wzdłuż śladów.
--- Koniec cytatu ---
Elf szedł więc spokojnym krokiem wzdłuż śladów. Odgłos stawał się coraz bliższy i wyraźniejszy. W końcu Quinn usłyszał coś jeszcze, posapywania i chrząknięcia co najmniej kilku istot. W mroku lasu, kilkadziesiąt metrów na wprost od siebie, między drzewami dostrzegł kilka zwalistych postaci. Tak się stało, że wiatr zawiał akurat w jego kierunku i elf mógł poczuć stęchły zapach starych ludzi. Ale nie byli to ludzie. Quinn usłyszał niski głos.
- Czuję... - usłyszał. - Elfa czuję. Mięso. Głodny. Zabijem i będzie zupa z elfa. -
- I cebuli - dodał inny głos.
- Tam czuję! - postacie zaczęły powoli zbliżać się do miejsca w którym przebywał Quinn. Ciężko było je w mroku rozpoznać, lecz miał wrażenie, że to trolle. Co najmniej czwórka. Tylko co robiły tutaj, a nie gdzieś w górach? Albo pod mostem?
4x Troll
--- Cytat: Imago w 11 Luty 2020, 00:04:47 ---- Raz wampirowi śmierć - odrzekł Dragosaniemu. Wyszedł kilka kroków w przód, po czym transformował się w nietoperza. W miejscu gdzie stał został tylko mały obłok czarnego dymu oraz latający ssak, który pofrunął w stronę lasu.
Z początku leciał powoli, spokojnie wymijając drzewa i ich gałęzie, by nie skończyć jak miazga, bądź szaszłyk. Chwilę potem, gdy poczuł się pewniej, przyśpieszył, z coraz większą gracją wymijając drzewa - ich pnie oraz gałązki. Co jakiś czas wydawał z siebie wysokie, niemal niesłyszalne dla ludzi dźwięki, które Drago jednak z pewnością słyszał - nawet mimo dystansu, który ciągle się zmniejszał. Echolokacją Imago starał się mapować sobie drogę w lesie.
--- Koniec cytatu ---
A Imago sobie latał między drzewami. Okazało się to trudniejsze niż przypuszczał. Drzewa nie były prostymi słupami drewna, miały gałęzie wiszące nisko, wokół nich często rosły jakieś krzaki. Przez to wampir często musiał zmieniać kierunek aby uniknąć zahaczenia o coś. W pewnym momencie przeleciał nad czymś, co wydało się mieć rozmiar i kształt zbliżony do Quinna, lecz przy prędkości lotu ciężko było być pewnym.
Imago:
Lot nie był łatwy, lecz Imago jeszcze się nie zabił. Gdzieś tam mignął mu znajomy, Quinno podobny kształt. Nie był pewny, lecz zwolnił lot, a chwilę po tym zawrócił i odmienił się, gładko lądując na ziemi. Jak ocenił, wylądował może jakieś dwadzieścia metrów od znajomego kształtu. Poszedł w jego kierunku.
Kenshin:
Kenshin podszedł do Dragosaniego, który nauczał młodego. Ork nadal jadł sobie suszone mięso i gdy przełknął, rzekł.
- Widzę, że nadal uczysz młodych. Stare czasy się przypominają na Bogów, kiedy to było.
Zadał pytanie retorycznie, kiedy był jeszcze w mrocznym pakcie pod opieką Isentora, który powrócił z otchłani swojego czasu.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej