Tereny Valfden > Zakończone wyprawy
Tyrr i jego pieniądze
Narrator:
- Owszem, chyba że... Rozmowę przerwało pukanie. Medyk wyszedł z pokoiku, po chwili wrócił. - Masz gościa. W drzwiach stanął...
Hagmar:
Hagmar. W drzwiach stał Hagmar. Ruszyło go sumienie gdy usłyszał w tawernie o zmasakrowanym typku, który został znaleziony przez dziwkę. Kruk podał lekarzowi mieszek. - Starczy sześćdziesiąt?
- Starczy. Lekarz wziął pieniądze i wyszedł.
- Wiesz? Powinienem nic nie robić. Kurwa palcem nawet nie kiwnąć. Ale że przeżyłeś... i wpakowałeś nas w gówno, nas... kurwa być może całe Kruki... Mówił nerwowo chodząc po pokoju - To musiałem przynajmniej trochę wyciągnąć nas z szamba! Zdecydowanie lepiej byś był winny mi sześćdziesiąt grzywien niż chuj wie ile Hawkinsowi. Jak można było tak zjebać? Hmm? Ingmar wyjechał. Razem z forsą, kupił fregatę, ma załoge. Po sprawie.
166-60=106g
Rengar:
-Dzieki, zwiad nie poszedł najlepiej, jak widać. A kasę oddam Ci w najbliższym czasie - zapewnił Watu -Co teraz zrobimy ?
Hagmar:
- Jak to co kurwa? Wracamy do domu, ja jade do Tyrra i go przeprosze. Ty... się wykurujesz i oddasz mi forsę. A potem weźmiemy się za to co umiemy robić, przemyt. Morderstwa nam nie wychodzą. No i pomyślimy o Ingmarze, bo mam pewien pomysł.
Rengar:
-Taa, zróbmy jak mówisz - powiedział młody kruk patrząc na swoje dłonie a później na rany na nich, jego wiedza pozwoliła mu stwierdzić że to tylko średnie obrażenia, wyjątkowo szczęśliwie ostrza nie wyrządziły większych szkód wewnętrznych. -Ale wydaje mi się że nie potrzebuje się już wylegiwać - zacisnął pięści w znak gotowości do działania, po czym spróbował wstać jednak odezwała się rana na udzie i z powrotem usiadł w bólu. -No dobra może być mi potrzebna jeszcze chwila
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej